Jutro urodziny mamy. Kończy trzydzieści siedem lat.


14 Poniedziałek

Pełnia księżyca


Przed pójściem do szkoły zadzwoniłem do mamy. Nikt nie odpowiadał. Pewnie leżała w łóżku z tym cuchnącym szczurem Lucasem.

Szkolne obiady są teraz zupełnie do niczego. Wszystkie sosy jakby wymieszane z budyniem i gorącym puddingiem. Typowy obiad to hamburger, fasola, frytki, jogurt albo pączek. To nie wystarczy do wytworzenia zdrowych kości i ścięgien. Zastanawiam się nad napisaniem protestu do pani Thatcher. Jeśli wyrośniemy na ludzi apatycznych i pozbawionych moralnego kośćca, nie będzie to nasza wina. A może pani Thatcher chce, żebyśmy byli zbyt słabi, by w przyszłości urządzać demonstracje?


15 Wtorek


Barry Kent spóźnił się trzykrotnie w ciągu tygodnia.

Jest, więc moim nieprzyjemnym obowiązkiem poinformować o tym pana Scrutona.

Niepunktualność jest oznaką rozkojarzenia umysłu. Więc musi być ukarana.


16 Środa

Nasza klasa jedzie w piątek do British Museum. Będziemy z Pandorą siedzieli obok siebie w autokarze. Pandora przyniesie z domu "Guardiana, żebyśmy mogli chociaż częściowo odizolować się od reszty.


11 Czwartek


Pani Fossington-Gore miała wykład o British Museum. Powiedziała, że jest to "fascynujący skarbiec osiągnięć jednostek rodzaju ludzkiego". Nikt jej nie słuchał. Wszyscy obserwowali, jak dotykała lewej piersi w momentach podekscytowania.


18 Piątek

2 nad ranem


Właśnie wróciłem z Londynu. Na autostradzie kierowcę autokaru poraziło szaleństwo autostrady. Zbyt jestem wstrząśnięty tym doświadczeniem, by móc napisać jasne i inteligentne sprawozdanie z całego dnia.


19 Sobota


Być może szkoła będzie potrzebowała jasnego opisu tego, co się wydarzyło w drodze do

Londynu, w samym Londynie i w drodze powrotnej, sporządzonego przez obiektywnego obserwatora. Jestem jedyną osobą, która się do tego nadaje. Pandora mimo wszystkich swoich zalet nie ma moich stalowych nerwów.


WYCIECZKA KLASY IV D DO BRITISH MUSEUM

7 rano Wsiadanie do autokaru.

7.05 Jedzenie przygotowanego w paczkach śniadania, picie napoju niskokalorycznego.

7.10 Autokar się zatrzymuje, Barry Kent wymiotuje.

7.20 Autokar się zatrzymuje, Klara Neilson idzie do toalety.

7.30 Autokar odjeżdża spod szkoły.

7.35 Autokar wraca pod szkołę po torebkę pani Fossington -Gore.

7.40 Zaobserwowano dziwne zachowanie kierowcy.

7.45 Autokar się zatrzymuje, Barry Kent ponownie wymiotuje.

7.55 Podjeżdżamy do autostrady.

8.00 Kierowca zatrzymał autokar i zwrócił się do wszystkich z prośbą o zaprzestanie pokazywania znaku V kierowcom ciężarówek.

8.10 Kierowca traci panowanie nad sobą, odmawia jazdy autostradą, jeżeli "cholerni nauczyciele nie uspokoją dzieci".

8.20 Pani Fossington-Gore zmusza wszystkich do siedzenia na miejscach.

8.25 Wjazd na autostradę.

8.30 Wszyscy śpiewają "Dziesięć zielonych butelek".

8.35 Wszyscy śpiewają "Dziesięć zielonych smarków".

8.45 Kierowca bardzo głośnymi krzykami kładzie kres śpiewom.

9.15 Kierowca zjeżdża na stację obsługi, pije długo z piersiówki.

9.30 Barry Kent rozdaje tabliczki czekolady, ukradzione w sklepie samoobsługowym na stacji. Pani Fossington-Gore wybiera batonik Bounty.

9.40 Barry Kent wymiotuje w autobusie.

9.50 Wymiotują dwie dziewczynki siedzące obok Barry Kenta.

9.51 Kierowca odmawia zatrzymania się na autostradzie.

9.55 Pani Fossington-Gore zasypuje rzygowiny piaskiem.

9.56 Pani Fossington-Gore wymiotuje bez opamiętania.

10.30 Autokar prześlizguje się po twardym poboczu, wszystkie inne pasy zamknięte z powodu robót drogowych.

11.30 Na tylnych siedzeniach wybucha bójka, autokar tymczasem dojeżdża do końca autostrady.

11.45 Koniec bójki. Pani Fossington-Gore znajduje podręczną apteczkę i opatruje rany.

Barry Kent zostaje ukarany – ma siedzieć obok kierowcy.

11.50 Autokar psuje się w dzielnicy Swiss Cottage.

11.55 Kierowca załamuje się w obecności mechanika z AA.

12.30 Klasa IV D wsiada w londyński autobus miejski do St. Pancras.

13.00 Klasa IV D maszeruje z St. Pancras przez Bloomsbury.

13.15 Pani Fossington-Gore puka do Tavistock House z zapytaniem, czy dr Laing mógłby szybko zbadać Barry Kenta. Dr Laing w Ameryce z serią wykładów.

13.30 Wejście do British Museum. Adrian Mole i Pandora Braithwaite przytłoczeni świadectwem bogactwa światowej kultury. Reszta klasy IV D szaleje, śmieje się z nagich posągów i wymyka się kustoszom.

14.15 Pani Fossington-Gore w stanie kompletnego załamania. Adrian Mole dzwoni do dyrektora szkoły na koszt abonenta. Dyrektor na zebraniu strajkowym obsługi kuchni, więc nie może podejść do telefonu.

15.00 Kustosze zbierają do kupy klasę IV D i każą wszystkim usiąść na schodach przed muzeum.

15.05 Turyści amerykańscy fotografują Adriana Mole'a z komentarzem: "jaki to typowy angielski uczeń".

15.15 Pani Fossington-Gore dochodzi do siebie i zabiera klasę IV D na zwiedzanie

Londynu.

16.00 Barry Kent wskakuje do basenu fontanny na Trafalgar Square, jak to przewidział

Adrian Mole.

16.30 Barry Kent znika; kiedy widziano go po raz ostatni zmierzał w kierunku Soho.

16.35 Przyjeżdża policja, zabiera klasę o komisariatu, organizuje autokar powrotny.

Telefony do rodziców powiadamiające o zmienionej godzinie powrotu. Telefon do dyrektora do domu. Klara Neilson dostaje ataku histerii. Pandora Braithwaite mówi pani Fossington-Gore, ze przynosi ona hańbę nauczycielskiej profesji. Pani Fossington-Gore zgadza się złożyć rezygnację.

18.00 Barry Kent zostaje odnaleziony w sklepie porno. Oskarżony o kradzież maści "Rośnij duży" i dwóch "łechtaczy".

19.00 Autokar odjeżdża spod komisariatu w eskorcie policji.

19.30 Eskorta policyjna macha na pożegnanie.

19.35 Kierowca autokaru błaga Pandorę Braithwaite o utrzymanie porządku.

19.36 Pandora Braithwaite utrzymuje porządek.

20.00 Pani Fossington-Gore pisze wymówienie.

20.30 Szaleństwo autostrady opanowuje kierowcę autokaru.

20.40 Przyjazd do domu. Opony autokaru rozpalone. Klasa IV D oniemiała z przerażenia.

Dyrektor odprowadza panią Fossington-Gore. Ramiona rodziców. Kierowca autokaru zatrzymany przez policję.


20 Niedziela

Czternasta po św. Trójcy. Ostatnia kwadra księżyca


Nawiedzają mnie stany lękowe, ilekroć pomyślę o Londynie, kulturze czy o autostradzie MI.

Rodzice Pandory wnoszą skargę do wszystkich możliwych czynników.


21 Poniedziałek


Pan Scruton pogratulował Pandorze i mnie zdolności przywódczych. Pani Fossington-Gore jest chora. Wszystkie przyszłe wycieczki szkolne zostały odwołane.


22 Wtorek


Policja odstąpiła od oskarżenia kierowcy autokaru ze względu na "dowody poważnej prowokacji". Sklep Porno także nie podtrzymuje oskarżenia, ponieważ oficjalnie Barry Kent jest jeszcze dzieckiem. Co za pomysł! Barry Kent nigdy nie był dzieckiem.


23 Środa


Pan Scruton przeczytał już moje sprawozdanie z wycieczki do Londynu. Zdobyłem za nie dwa punkty dodatkowe.

Dzisiaj w dzienniku podano wiadomość, że British Museum rozważa wprowadzenie zakazu wstępu dla wycieczek szkolnych.


24 Czwartek


Rozkoszujemy się z Pandorą końcem jesieni, brodząc wśród liści i wdychając zapach ognisk. Po raz pierwszy przeszedłem w tym roku obok drzewa kasztanowego i nie rzuciłem w nie patykiem.

Pandora twierdzi, że dojrzewam bardzo szybko.


25 Piątek


Poszedłem dziś wieczorem z Nigelem grać w kasztany.

Znalazłem pIęć ślicznych okazów i zgniotłem Nigelowe kasztany na miazgę. Cha, cha, cha!


26 Sobota


Przyprowadziłem Pączka do Berta. Bert teraz nie może daleko chodzić. Pączek został

Sprzedany jakiejś bogatej rodzinie. Ma się uczyć na nim jeździć dziewczynka o imieniu

Kamila. Według Pandory owa Kamila wyraża się tak wytwornie, że w ogóle nie można jej zrozumieć. Bert był okropnie smutny i mowił do Pączka: „Obaj na złom”.


27 Niedziela Piętnasta po św. Trójcy


Pączek odjechał o 10.30. Dałem mu jabłko za szesnaście pensów, żeby odwrócić jego uwagę od rozstania. Pandora biegła za naczepą i wołała "zmieniłam zdanie”, ale samochód się nie zatrzymał.

Zmieniła także zdanie, co do Iana Smitha. Już nigdy więcej nie chce mieć żadnego konia ani kucyka. Ma straszne poczucie winy z powodu sprzedaży Pączka.

Ian Smith przyjechał o 14.30 i zaraz został odesłany. Kiedy odjeżdżał w swojej przyczepie, na jego czarnym pysku malowała się wściekłość. Ojciec Pandory idzie jutro wcześnie rano do swojego banku, żeby unieważnić czek, który wypisał w czwartek. Wściekłość malowała się również i na jego twarzy.


28 Poniedziałek

Nów


Coś niedobrego z nogami Berta. Doktor twierdzi, że wymaga stałej opieki. Poszedłem tam dzisiaj, ale Bert jest za ciężki, żebym mógł go poruszyć. Pielęgniarka środowiskowa uważa, że Bert czułby się znacznie lepiej w Domu Promiennego Słońca im. radnego Coopera. Ja jednak nie zgadzam się z tym. Mijam ten dom w drodze do szkoły. Wygląda jak muzeum. A starzy ludzie robią wrażenie eksponatów.


Bercie, jesteś straszliwie stary.

Kochasz Szablę, buraki i woodbine'y.

Nic nas nie łączy.

Ja mam lat czternaście i pół,

Ty osiemdziesiąt dziewięć.

Ty śmierdzisz. ja nie.

Dlaczego więc jesteśmy przyjaciółmi

Pozostaje dla mnie tajemnicą.


29 Wtorek


Stosunki Berta z pielęgniarką środowiskową nie układają się najlepiej. Bert twierdzi, że nie lubi, kiedy kobieta miętosi mu genitalia. Ja osobiście nie miałbym nic przeciwko temu.


30 Środa


Cieszę się, że wrzesień już się kończy, bo przyniósł same kłopoty. Pączek odjechał, Pandora smutna, Bert na ostatnich nogach, Ojciec ciągle bez pracy. Mama dalej opętana przez tę glistę

Lucasa.


Październik.


1 Czwartek


7.30. Właśnie się obudziłem i okazało się, że mam całą brodę w pryszczach. Jak ja się pokażę Pandorze?

22.00. Cały dzień unikałem Pandory, ale dopadła mnie podczas szkolnego obiadu.

Usiłowałem jeść zasłaniając brodę ręką, ale to się okazało bardzo trudne. Przy jogurcie wyznałem

Pandorze wszystko. Przyjęła moje upośledzenie bardzo spokojnie. Powiedziała, że to w żaden sposób nie wpływa na naszą miłość, ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że w jej pocałunku brakowało namiętności, kiedy mówiliśmy sobie dobranoc po wyjściu z klubu młodzieżowego.


2 Piątek


18.00. Jestem bardzo nieszczęśliwy i raz jeszcze szukam pociechy w wielkiej literaturze, Nie dziwi mnie wcale, że intelektualiści popełniają samobójstwa, popadają w obłęd czy umierająz przepicia. Odczuwamy, bowiem wszystko znacznie dotkliwiej niż inni ludzie. Wiemy, że świat jest zgniły i że pryszcze rujnują brody. Czytam "Postęp, współistnienie, i swoboda intelektualna" Andrieja D. Sacharowa.

Według informacji na obwolucie jest to "niesłychaie istotny dokument."

23.30 "Postęp, współistnienie i swoboda intelektualna” jest przede wszystkim niesłychanie nudną książką, według mnie, Adriana Mole’a.

Nie zgadzam się z analizą przyczyn odnowy stalinizmu dokonaną przez Sacharowa.

Przerabiamy Rosję w szkole. więc wiem. o czym mówię.


3 Sobota


Pandora robi się obojętna. Dzisiaj nie Pojawiła się u Berta, Musiałem sam u niego posprzątać. Po południu jak zwykle u Sainsbury'ego, sprzedają tam już ciasta na Boże Narodzenie.

Mam wrażenie, że moje życie ucieka.

Czytam "Wichrowe wzgórza". To wspaniałe. Gdybym tylko mógł zabrać Pandorę gdzieś na wyżyny, to bez wątpienia odnaleźlibyśmy naszą dawną pasję.


4 Niedziela

Szesnasta po św. Trójcy


Przekonałem Pandorę, żeby zapisała się na kurs sztuki przetrwania w górach, organizowany przez klub młodzieżowy. Kurs odbędzie się w Derbyshire. Rysiek Cytryna wysyła do naszych rodziców listę koniecznego ekwipunku i formularz na wyrażenie zgody, Czy – jak w moim przypadku – do jednego rodzica. Mam tylko dwa tygodnie na osiągnięcie szczytowej formy. Próbuję robić, co wieczór pięćdziesiąt pompek, Próbuję, ale mi się nie udaje. Jak dotąd moje maksimum to siedemnaście.


5 Poniedziałek


Opieka społeczna porwała Berta! Trzymają go w Domu Promiennego Słońca im. radnego

Coopera, Byłem go odwiedzić. Jest w jednym pokoju ze starcem o nazwisku Thomas Bell. Na każdej popielniczce jest nazwisko, Szabla dostał miejsce w przytułku Królewskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Nasz pies zginął. To naprawdę koniec.


6 Wtorek


Poszliśmy z Pandorą odwiedzić Berta, co okazało się czystą stratą czasu.

Jego pokój wywarł na nas dziwny wpływ: straciliśmy ochotę do jakiejkolwiek rozmowy,

Bert się odgraża, że będzie skarżył opiekę społeczną o pozbawienie go należnych mu praw, Mówi, że musi się kłaść do łóżka o pół do dziesiątej, To niesprawiedliwe, bo on jest przyzwyczajony kłaść się dopiero po ostatnich wiadomościach w TV. Wychodziliśmy przez świetlicę. Starcy siedzieli pod ścianami na wysokich krzesłach. Telewizor był włączony, ale, nikt nie oglądał programu, starzy ludzie robili wrażenie zamyślonych.

Opieka społeczna pomalowała ściany tej sali na pomarańczowo" pewnie W celu rozweselenia starych ludzi, Nie wydaje mi się, żeby to zdało egzamin.


7 Środa


W nocy umarł Thomas Bell, Bert twierdzi, że nikt nie opuszcza tego domu żywy. Bert jest najstarszym pensjonariuszem. Jest, śmiertelnie przerażony wizją śmierci. Teraz został jedynym mężczyzną w całym domu, Pandora mówi, że kobiety żyją dłużej. Twierdzi, że to rodzaj premii, bo za młodu muszą znacznie więcej wycierpieć,

Psa ciągle nie ma. Umieściłem ogłoszenie w sklepie pana Cherry'ego,


8 Czwartek


Bert jeszcze żyje, więc dziś zaprowadziłem do niego Szablę, Posadziliśmy Berta przy oknie w pokoju i machał stamtąd ręką do Szabli, który stał na trawniku na zewnątrz. Do domu nie wolno wprowadzać psów. T o jeszcze jeden z idiotycznych przepisów. Naszego psa dalej nie ma. Teraz już nie ulega wątpliwości, że nie żyje.


9 Piątek


Przełożona domu starców obiecuje, że jeśli Bert będzie się zachowywał wyjątkowo przyzwoicie, to w niedzielę dostanie przepustkę na cały dzień, Przyjdzie do nas na obiad i na kolację. Dostaliśmy rachunek za telefon. Schowałem go pod swój materac. Wynosi dwieście osiemdziesiąt dziewięć funtów dziewiętnaście pensów.


10 Sobota


Naprawdę niepokoję się o psa. Zniknął z powierzchni naszej dzielnicy. Obszukaliśmy z

Pandorą i Nigelem wszystkie zaułki.

Kolejnym moim zmartwieniem jest ojciec. Do południa leży w łóżku, potem smaży sobie jakieś świństwo, zjada je, otwiera puszkę lub butelkę, siada przed telewizorem i ogląda program popołudniowy. Nie czyni żadnych starań, żeby znaleźć pracę. Przydałaby mu się kąpiel, strzyżenie i golenie. We wtorek w szkole jest wywiadówka. Zaniosłem najlepszy garnitur ojca do pralni.

Kupiłem u W.H. Smitha książkę. Kosztowała tylko pięć pensów. Napisał ją nieznany pisarz Drake Fairclough, a nazywa się "Doskonała kuchnia dla ludzi starszych ". Jutro przychodzi Bert.

Ojciec Pandory kazał zlikwidować w ich domu telefon. Dowiedział się o rozmowach na koszt abonenta.


11 Niedziela.

Siedemnasta po św. Trójcy


WIZYTA BERTA


Wstałem wcześniej i usunąłem meble z hallu, żeby wózek inwalidzki Berta miał swobodę manewru. Zrobiłem kawę i zaniosłem ojcu do łóżka, potem zacząłem gotować geriatryczny coq au vin. ZostawIłem go na ogniu i poszedłem na gorę obudzić ojca po raz drugi.

Kiedy wróciłem na dół, nie ulegało wątpliwości, że spaprałem coq au vin. Cały ocet wyparował, został tylko spalony kurcza. Bardzo się zmartwiłem, bo zamierzałem potraktować tę potrawę, jako mój debiut kucharski. Chciałem zaimponować Pandorze rozlicznymi talentami. Myślę, że jest trochę znudzona moim rozprawianiem o wielkiej literaturze i norweskim przemyśle skórzanym.

Kiedy ojciec Pandory pojechał do Berta, Bert uparł się, że musi zabrać ze sobą olbrzymi kufer. Jeżeli dodać do tego wózek inwalidzki i fakt, że Bert rozłożył się na całym tylnym siedzeniu, to okaże się, że ja musiałem siedzieć przykucnięty w bagażniku za tylnym siedzeniem. Całą wieczność trwało wyciąganie Berta z samochodu i sadzanie go na wózku.

Niemal tyle samo czasu zajęło mi wyciągnięcie ojca z łóżka.

Ojciec Pandory został na jednego drinka, potem na jednego przed obiadem, potem na drugą nogę, potem na strzemiennego. Potem wypił jednego, żeby udowodnić, że nigdy się nie upija w dzień. Usta Pandory zaczęły się robić coraz węższe (kobiety uczą się tej sztuki już, jako małe dziewczynki). Następnie skonfiskowała ojcu kluczyki i zadzwoniła, żeby mama przyszła po samochód. Musiałem przetrzymać wygłupy własnego ojca, który naśladował jakiegoś faceta o nazwisku Frank Sinatra i wyśpiewywał: "Jeden za moją dziewczynkę i jeszcze jeden strzemienny".

Ojciec Pandory udawał barmana, wykorzystując w tym celu nasze fajansowe dzbanki. Obydwaj wyli pijackie pieśni, kiedy zjawiła się matka Pandory. Usta miała tak zaciśnięte, że właściwie nie było ich widać. Kazała Pandorze pójść z ojcem do samochodu, następnie oświadczyła, że najwyższa pora, żeby mój ojciec wziął się w garść. Zrozumiałe, że czuje się upokorzony, wyobcowany i rozgoryczony z powodu braku pracy, ale daje zły przykład nastolatkowi, który łatwo ulega wpływom. Po tej przemowie odjechała z szybkością dziesięciu mil na godzinę. Pandora posłała mi całusa przez tylną szybę.

Muszę w tym miejscu gorąco zaprotestować! Żadne poczynania mojego ojca nie wywierają już na mnie żadnego wpływu. Na obiad curry z ryżem firmy Vesta. Kiedy siedzieliśmy przy stole, przyszła pani Singh i rozmawiała z Bertem w języku hindi. Nasze curry wydało jej się bardzo dziwne, ciągle pokazywała na nie palcem i nie przestawała się śmiać. Czasami zdaje mi się, że jestem jedyną osobą na świecie, która ma jeszcze jakiekolwiek maniery.

Bert wyznał ojcu swoje głębokie przekonanie, że przełożona usiłuje go otruć (Berta, nie ojca), ale ojciec wyjaśnił mu, że we wszystkich tego typu instytucjach jedzenie jest tak samo okropne. Kiedy przyszła pora wracać, Bert zaczął płakać, "nie zmuszajcie mnie, żebym tam wracał" i tak dalej, na podobnie smutną nutę. Ojciec wytłumaczył, że nie potrafilibyśmy fachowo zająć się nim w domu, popchaliśmy, więc wózek Berta w stronę samochodu, (choć Bert przez cały czas uruchamiał w nim hamulec). Prosił, żebyśmy przechowali w domu jego kufer. Można będzie kufer otworzyć po jego śmierci. Klucz nosi na szyi na kawałku sznurka.

Pies ciągle nieobecny nieusprawiedliwiony.


12 Poniedziałek

Dzień Kolumba w USA. Święto Dziękczynienia w Kanadzie


Wieczorem poszedłem do klubu młodzieżowego. Rysiek Cytryna miał wykład dotyczący technik przetrwania. Powiedział, że najlepszym sposobem przeciw zamarznięciu jest wejście do plastykowego worka razem z nagą kobietą, na co Pandora zgłosiła formalny sprzeciw, a przyjaciółka Ryśka, zwana Cyc, wyszła z sali. Trzeba mojego pecha, żeby znaleźć się w górach z kobietą oziębłą!

Pies niech spoczywa w pokoju.


13 Wtorek

Pełnia księżyca


Nerwowy telefon od babci z zapytaniem, kiedy zamierzamy odebrać psa! Głupi pies zjawił się się u niej szóstego października. Poszedłem natychmiast i byłem zupełnie wstrząśnięty jego stanem: wyglądał staro i mizernie. Ma jedenaście lat, ale według psiego kalendarza powinien być na emeryturze. Nigdy nie widziałem, żeby pies postarzał się tak szybko. Te osiem dni z babcią to musiało być piekło. Babcia jest bardzo zasadnicza.


14 Środa


Już się prawie przyzwyczaiłem do staruszek w domu starców. Wpadam tam codziennie w drodze do szkoły. Wydają się zadowolone, kiedy mnie widzą. Jedna z nich robi mi na drutach kominiarkę na mój kurs przetrwania. Wołają na nią Queenie.

Trzydzieści sześć i pół pompki dziś wieczorem.


15 Czwartek


Poszedłem do klubu młodzieżowego, żeby przymierzyć stare ohydne buty turystyczne.

Rysiek Cytryna wypożyczył je w sklepie alpinistycznym. Musiałem włożyć trzy pary skarpet,żeby buty pasowały. Jedzie nas sześcioro. Rysiek jest szefem. Nie ma wprawdzie kwalifikacji, ale ma doświadczenie w przetrwaniu trudnych warunków. Urodził się i wychował w Kirby New Town*(przypis: * Kirby New Town – półn.-wsch. przedmieście Liverpoolu, zamieszkane przez ok. 60 tys. mieszkańców, znane z chuligaństwa.)

Poszedłem do Sainsbury'ego i kupiłem odpowiednie zapasy na przetrwanie. Mamy nieść w plecakach jedzenie i ekwipunek, toteż waga jest istotnym czynnikiem. Kupiłem: paczkę płatków kukurydzianych

litr mleka

paczkę herbaty w torebkach

puszkę rabarbaru

5 funtów kartofli

112 funta smalcu

112 funta masła

2 bochenki chleba

funt sera

2 paczki herbatników

2 funty cukru

rolkę papieru toaletowego

płyn do zmywania naczyń

2 puszki tuńczyka

puszkę duszonej wołowiny

puszkę marchwi

Ledwie dałem radę przynieść tę minimalną porcję od Sainsbury'ego do domu, więc nie mam pojęcia, jak będę maszerował z tym wszystkim po górach! Ojciec radził, żeby coś zostawić. Nie zabiorę papieru toaletowego albo płatków kukurydzianych.


16Piątek


Postanowiłem nie zabierać mojego dziennika do Derbyshire. Nie mogę zagwarantować, że nie przeczytają go nieprzyjazne oczy. Poza tym nie zmieści się do mojego plecaka.

Muszę już kończyć, bo minibus czeka i nadużywa klaksonu.


17 Sobota


18 Niedziela

Osiemnasta po św. Trójcy


20.00. Cudownie być z powrotem na łonie cywilizacji!

Przez ostatnie dwa dni żyłem jak nędzny dzikus! Spałem na ziemi, jedynie śpiwór oddzielał mnie od żywiołów! Usiłowałem zrobić frytki na maleńkim prymusie! Przedzierałem się mozolnie przez strumyki w moich niewygodnych butach! Musiałem wykonywać naturalne funkcje na wolnym powietrzu! Wycierać tyłek liśćmi! Nie mogłem się wykąpać ani wymyć zębów. Żadnej telewizji, radia ani niczego podobnego. Rysiek Cytryna nie pozwolił nam nawet siedzieć w minibusie, kiedy zaczynało padać. Twierdził, że powinniśmy znaleźć schronienie wśród bogactwa natury! Pandora znalazła plastykowy worek po karmie dla zwierząt, więc chowaliśmy się pod nim na zmianę.

Nie wiem, jak mi się udało przeżyć. Jajka się potłukły, chleb zamókł, herbatniki się pokruszyły, nikt nie miał otwieracza do konserw. Mało nie umarłem z głodu. Bogu dzięki, ser nie przeciekał, nie kruszył się, nie nasiąkał wodą i nie był zamknięty w puszce. Byłem zadowolony, kiedy nas odnaleziono i zabrano do stacji Pogotowia Górskiego. Ryśkowi dostało się za to, że nie miał ani mapy, ani kompasu. Powiedział, że zna te wzgórza jak własną kieszeń. Na co główny ratownik świadczył, że chyba musiała to być kieszeń innych spodni, bo znajdowaliśmy się w odległości siedmiu mil od minibusu i zmierzaliśmy w złym kierunku.

Po raz pierwszy od dwóch dni będę spał w łóżku. Jutro nie idę do szkoły z powodu pęcherzy.

Muszę dać stopom dwudniowy odpoczynek. Doktor Grey był bardzo nieprzyjemny, nie ukrywał, że nie lubi być wzywany do paru pęcherzy.

Zdziwiła mnie jego postawa. Wszystkim wiadomo, że gangrena zaczyna się u alpinistów właśnie od palca u nogi.


20 Wtorek

Ostatnia kwadra księżyca


Oto leżę w łóżku, nie mogę chodzić z powodu paraliżującego bólu, a ojciec wypełnia rodzicielskie obowiązki podając mi trzy razy dziennie parę kanapek z bekonem.

Jeśli mama nie wróci wkrótce do domu, skończę jako istota upośledzona i nie przystosowana. Już teraz jestem zaniedbany.


21 Środa


Pokuśtykałem do szkoły. Wszyscy nauczyciele ubrani odświętnie, bo dziś wywiadówka.

Ojciec się umył i włożył najlepszy garnitur. Wyglądał dobrze, dzięki Bogu! Nikt by nie zgadł, że jest bezrobotny. Wszyscy moi nauczyciele powiedzieli mu, że jestem chlubą szkoły.

Ojciec Barry Kenta sprawia wrażenie chorej świni. Cha, cha, cha!


22 Czwartek


Kulałem pół drogi do szkoły. Pies szedł za mną. Pokuśtykałem z powrotem do domu.

Zamknąłem psa w komórce na węgiel. Przekuśtykałem całą drogę do szkoły. Spóźniłem się piętnaście minut. Pan Scruton oznajmił, że dyżurny od spóźnień daje w ten sposób naprawdę dobry przykład. Łatwo mu mówić! Przyjeżdża do szkoły fordem cortiną, a potem tylko sobie zarządza całą szkołą. Ja mam mnóstwo problemów i nie mam samochodu.


23 Piątek


Dostałem list ze szpitala z zawiadomieniem, że będę musiał się poddać operacji usunięcia migdałków we wtorek, dwudziestego siódmego tego miesiąca. Spadło to na mnie całkiem niespodziewanie! Ojciec twierdzi, że byłem zapisany w kolejce na ten zabieg od piątego roku życia!

Musiałem, więc przez dziesięć lat przeżywać coroczne zapalenie migdałków tylko, dlatego, że państwowa służba zdrowia nie dostaje odpowiednich funduszy!

Dlaczego akuszerki nie mogą niemowlętom usuwać migdałków przy urodzeniu?

Oszczędziłoby to wielu kłopotów, bólu i pieniędzy.


24 Sobota

Dzień Narodów Zjednoczonych


Poszedłem kupować nowy szlafrok, piżamę, kapcie i przybory toaletowe. Ojciec, jak zwykle, lamentuje. Oświadczył, że nie rozumie, dlaczego nie miałbym używać w szpitalu mojej dotychczasowej nocnej bielizny. Odpowiedziałem, że wyglądałbym śmiesznie w szlafroku Piotruś

Pan i piżamie typu Kubuś Puchatek. Poza tym, że mają okropny wzór, Są za małe i strasznie połatane. Ojciec na to, że kiedy on był chłopcem, to sypiał w nocnej koszuli Uszytej z dwu worków na węgiel. Zadzwoniłem do babci, żeby sprawdzić to podejrzane oświadczenie i zmusiłem ojca, żeby powtórzył je przez telefon. Babcia Wyjaśniła, że były to worki od mąki nie od węgla, więc już teraz nie mam wątpliwości, że ojciec jest patologicznym kłamcą!

Mój szpitalny ekwipunek, bez owoców, czekolady i lukozady, kosztował pięćdziesiąt cztery funty dziewiętnaście pensów. Według Pandory w moim nowym nylonowym szlafroku wyglądam jak Noel Coward. Powiedziałem "dziękuję, Pandoro", choć mówiąc szczerze, nie mam pojęcia, kim był czy jest Noel Coward. Mam nadzieję, że nie jest to sławny morderca czy coś podobnego.


25 Niedziela

Dziewiętnasta po Św. Trójcy. Koniec brytyjskiego czasu letniego


Zadzwoniłem do mamy, żeby ją poinformować o czekającym mnie przeżyciu chirurgicznym.

Telefon nie odpowiadał. Typowe. Woli raczej wyjść się zabawić z tą glistą Lucasem niż pocieszać jedyne dziecko!

Zadzwoniła babcia, żeby powiedzieć, że zna kogoś, kto ma znajomego, który znał kogoś, kto miał usuwane migdałki i wykrwawił się na śmierć na stole operacyjnym. Zakończyła słowami: "Nie martw się, Adrianie, jestem przekonana, że u ciebie wszystko pójdzie dobrze".

Stokrotne dzięki, droga babciu!


26 Poniedziałek


11 rano. Zapakowałem się i poszedłem odwiedzić Berta. On kończy się w bardzo szybkim tempie, więc może to być nasze ostatnie spotkanie. Bert także znał kogoś, kto wykrwawił się na śmierć po operacji migdałków. Mam nadzieję, że chodzi o tę samą osobę.

Pożegnałem się z Pandorą, szlochała bardzo wzruszająco. Przyniosła podkowę Pączka, żebym ją zabrał do szpitala. Powiedziała, że przyjacielowi jej ojca usuwano cystę i nigdy nie obudził się z narkozy. Zostaję przyjęty na oddział im. Ivy Swallow o 14.00 czasu Greenwich.

18.00. Ojciec opuścił właśnie wezgłowie mojego łóżka po czterech godzinach oczekiwania na to, by wyrażono zgodę na jego odejście. Każda cząstka mojego ciała została zbadana. Pobrano ode mnie wszystkie płynne substancje, zważono mnie i wykąpano, wymierzono, obmacano i ostukano, ale nikt mi nie zajrzał do gardła!

Na stoliku przy łóżku położyłem encyklopedię zdrowia rodziny, żeby zrobić odpowiednie wrażenie na lekarzach. Nie mogę na razie powiedzieć, jak wygląda reszta oddziału, bo pielęgniarki zapomniały usunąć parawany. Nad moim łóżkiem wisi napis „Wyłącznie płyny". Jestem potwornie wystraszony.

22.00 Umieram z głodu! Czarna pielęgniarka zabrała wszystko, co miałem do jedzenia i do picia. Mam teraz zasnąć, ale tu jest istny dom wariatów. Staruszkowie co chwila wypadają z łóżek.

Nad moim łóżkiem jest nowy napis "Nic doustnie". Umieram z pragnienia! Dałbym sobie uciąć prawą rękę za puszkę soku.


27 Wtorek

Nów


4 w nocy. Jestem całkowicie odwodniony!

6 rano. Właśnie zostałem obudzony! Operacja ma być dopiero o 10.00. Dlaczego nie pozwolili mi spać? Mam się znowu wykąpać. Powiedziałem, że to wnętrze mojego ciała ma być operowane, ale oni nie słuchają.

7 rano. Pielęgniarka Chinka była cały czas ze mną w łazience pilnując, żebym się nie napił wody. Nie przestawała się we mnie wpatrywać, więc musiałem zakryć mojego szpitalną gąbką.

7.30. Ubrali mnie jak szaleńca. Jestem gotów do operacji. Dostałem zastrzyk, który miał mnie otumanić, ale jestem zupełnie przytomny i przysłuchuję się awanturze o zgubioną kartotekę pacjenta.

8.00. Moje usta są kompletnie wysuszone. Zwariuję z pragnienia, nie piłem nic od dziewiątej czterdzieści pięć wczoraj wieczorem. Czuję się bardzo dziwnie, z zainteresowaniem wpatruję się w pęknięcia w suficie.

Muszę znaleźć jakieś miejsce, żeby ukryć mój dziennik. Nie chcę, żeby przeczytały go jakieś wścibskie oczy.

8.30. Mama jest przy moim łóżku! Schowa mój dziennik do swojej torby ze specjalnymi przegródkami. Przysięgła (na głowę psa), że nie będzie go czytać.

8.45. Mama pali papierosa na terenie szpitala. Wygląda staro i mizernie. Daje o sobie znać całe to wyuzdanie.

9.00. Wózek z operacyjnego ciągle przyjeżdża na oddział i wyrzuca na łóżka nieprzytomnych mężczyzn. Sanitariusze pchający wózek mają zielone kombinezony i kalosze. Na podłodze sali operacyjnej muszą być potoki krwi!

9.15. Wózek jedzie w moim kierunku!

Północ. Pozbyłem się migdałków. Ból przeraźliwy. Mama szukała mojego dziennika trzynaście minut. Jeszcze sama się dobrze nie rozeznaje w swojej torbie ze specjalnymi przegródkami. Tych przegródek jest siedemnaście.


28 Środa


Nie mogę mówić. Nawet jęki sprawiają mi straszny ból.


29 Czwartek


Przeniesiono mnie z oddziału pooperacyjnego. Moje cierpienie było zbyt trudne do zniesienia dla pozostałych pacjentów. Dostałem kartę z życzeniami powrotu do zdrowia od Berta i Szabli.


30 Piątek


Dzisiaj mogłem wypić troszeczkę rosołu od babci. Przyniosła go w termosie. Ojciec przyniósł mi dużą paczkę chrupek kartoflanych, równie dobrze mógłby przynieść żyletki.

Pandora przyszła w porze wizyt, niewiele miałem jej do wyszeptania. Rozmowy nie bawią, kiedy człowiek waha się między życiem a śmiercią.


31 Sobota

Wigilia Wszystkich Świętych


3 w nocy. Byłem zmuszony się poskarżyć na hałasy dochodzące z domu pielęgniarek. Mam kompletnie dosyć słuchania (i oglądania) pijanych pielęgniarek i policjantów po służbie, wygłupiających się w przebraniach czarownic i czarowników. Siostra Boldry wyczyniała Szczególnie nieprzyjemne rzeczy z dynią. Najwcześniej jak tylko zechcą mnie przyjąć, zapisuję się do BOPY, do sektora prywatnego lecznictwa.


Listopad


1 Niedziela

Dwudziesta po Św. Trójcy


Pielęgniarki zachowują się wobec mnie bardzo ozięble. Twierdzą, że zajmuję łóżko, na którym mógłby leżeć ktoś naprawdę chory! Muszę zjeść talerz płatków kukurydzianych, zanim mnie wypuszczą. Dotychczas odmawiałem tego kategorycznie, nie mogę znieść bólu.


2 Poniedziałek


Siostra Boldry wepchnęła łyżkę płatków kukurydzianych w moje sponiewierane gardło.

Zanim zdążyłem je strawić zaczęła zdejmować posciel z mojego łóżka. Powiedziała nawet, że zafunduje mi taksowkę, ale oznajmiłem, że poczekam aż przyjedzie ojciec i zaniesie mnie do samochodu.


3 Wtorek

Wybory w USA


Leżę we własnym łóżku, Pandora jest uosobieniem siły. Porozumiewamy się. bez słów. Mój głos został uszkodzony przez operację.


4 Środa


Dzisiaj po raz pierwszy od tygodnia wyskrzeczałem jakieś słowa. „ Tato zadzwoń do mamy i powiedz, że najgorsze minęlo." Ojciec nie mógł zapanować na uczuciem ulgi i wzruszenia. Jego śmiech brzmiał niemal histerycznie.


5 Czwartek

Pierwsza kwadra księżyca


Doktor Grey twierdzi, że moje kłopoty z głosem to "tylko sprawa dorastania". On jest zawsze w złym humorze!

Spodziewał się, że się poczołgam do jego gabinetu i będę wyczekiwał swojej kolejki w poczekalni pełnej zarazków. Oświadczył, że powinienem być na powietrzu i z chłopcami w moim wieku rozpalać ognisko. Powiedziałem, że jestem za stary na takie pogańskie obrzędy. A on na to, że mimo czterdziestu siedmiu lat ciągle jeszcze lubi porządny ogień.

Czterdzieści siedem! To wiele wyjaśnia, powinni go już wysłać na emeryturę.


6 Piątek


Ojciec zabiera mnie jutro na jakąś specjalnie organizowaną zabawę przy ognisku

(oczywiście, jeżeli będę się czuł dość dobrze). Cała impreza ma na celu zdobycie pieniędzy na Poradnię Matrymonialną. Mama Pandory gotuje jedzenie, a jej ojciec odpowiada za sztuczne ognie.

Do mojego ojca należy rozpalenie ogniska, więc będę się starał stać w odległości przynajmniej stu metrów. Wiele razy widziałem, jak przypalał sobie brwi.

Wczoraj wieczorem jacyś kompletnie nieodpowiedzialni mieszkańcy naszej ulicy urządzali zabawę przy ognisku we własnym ogródku!

Fakt!

Mimo wszystkich ostrzeżeń o niebezpieczeństwie powtarzanych przez radio, telewizję, program "Blue Peter" i inne środki masowego przekazu, kierowali się jedynie własnym egoizmem.

Tym razem obyło się bez wypadku, ale to niewątpliwie tylko kwestia szczęścia.


7 sobota


Ognisko na rzecz Poradni Matrymonialnej było gigantyczne. Wielkie osiągnięcie lokalnej społeczności. Pan Cherry przeznaczył na nie setki egzemplarzy magazynu pod tytułem " Teraz!"

Powiedział, że od przeszło roku zawalały mu kantorek za sklepem. Pandora spaliła swoją kolekcję komiksów, „Jakie". Oświadczyła, że "nie wytrzymują feministycznej analizy" i wobec tego "nie chciałaby, żeby się dostały w ręce młodych dziewcząt".

Pan Singh i wszyscy mali Singhowie przynieśli hinduskie zimne ognie. Są znacznie głośniejsze od angielskich. Byłem zadowolony, że zamknęliśmy psa w komórce na węgiel z watą w uszach.

Nikt nie został poważnie poparzony, ale puszczanie sztucznych ogni równocześnie z podawaniem jedzenia wydawało mi się błędem.

Spaliłem rachunek telefoniczny na czerwonym blankiecie, który przyszedł dziś rano.


8 Niedziela

Dwudziesta pierwsza po św. Trójcy.

Dzień pamięci poległych w pierwszej wojnie światowej


Naszą ulicę wypełnia gryzący dym. Poszedłem zobaczyć resztki ogniska z gorącego popiołu sterczą numery czasopisma " Teraz!", których ogień nie bierze. (Nasz czerwony rachunek telefoniczny zniknął, dzięki Bogu).

Pan Cherry będzie musiał wykopać wielki dół i zalać numery " Teraz!" wapnem palonym, inaczej cała dzielnica zaczadzieje.

Poszedłem do Berta. Wyszedł gdzieś z Queenie.


9 Poniedziałek


Poszedłem do szkoły. Pies u weterynarza; trzeba mu usunąć watę z uszu.


10 Wtorek


Spuchły mi sutki! Przekształcam się w dziewczynę!!!


11 Środa

Dzień Weterana w USA.

Dzień Pamięci w Kanadzie.

Pełnia księżyca


Doktor Grey skreślił mnie z listy pacjentów! Oświadczył, że obrzęk sutek jest powszechny u chłopców. Zazwyczaj zdarza się to w wieku lat dwunastu i pół. Doktor Grey stwierdził, że jestem niedojrzały uczuciowo i fizycznie! Ja niedojrzały? Dostałem przecież odmowny list z BBC! A czyż mogłem iść do gabinetu ze spuchniętymi sutkami?

Swoją drogą nie mam pojęcia, dlaczego on to nazywa gabinetem, skoro nie robi tam nigdy żadnych zabiegów.


12 Czwartek


Powiedziałem panu Jonesowi, że nie mogę ćwiczyć na wf z powodu obrzęku sutek.

Zachował się niezwykłe prymitywnie. Nie wiem, czego ich uczą w tym studium nauczycielskim.


13 Piątek


Dziś wieczorem odbyliśmy z Pandorą szczerą rozmowę na temat naszego związku. Ona nie chce mnie poślubić za dwa lata!

Zamiast tego pragnie robić karierę zawodową!

Całkiem naturalne, że jestem przytłoczony tym ciosem. Wyznałem szczerze, iż nie miałbym nic przeciwko temu, by po ślubie pracowała w jakiejś cukierni czy gdzieś, na co oświadczyła, że zamierza wstąpić na uniwersytet, a do cukierni będzie chodziła jedynie po świeżutkie ciastka.

Padły między nami ostre słowa. (Znacznie ostrzejsze z jej strony).


14 sobota


Nadpalone numery „Teraz!" fruwają nad całą naszą uliczką. Wydają się obdarzone szczególną wolą przetrwania. Magistrat wysłał specjalny zespół ludzi w celu wyzbierania wszystkich numerów magazynu.

Pies nie ma już waty w uszach. Po prostu udaje, że nie słyszy.

Poszedłem do B.B., ale był gdzieś z Quennie. Ona pcha jego wózek po terenach rekreacyjnych.


15 niedziela

Dwudziesta druga po sw. Trójcy


Przeczytałem „Miasto jak Alicja" Nevila Shute'a; to bardzo dobre. Chciałbym mieć przyjaciela intelektualistę, z którym mógłbym rozmawiać o wielkiej literaturze. Mój ojciec uważa, że „Miasto jak Alicja" napisał Lewis Caroll.


16 Poniedziałek


Wróciłem ze szkoły z bólem głowy. Bardzo mi szkodzi cały ten hałas, krzyki i pouczania.

Chyba nie ulega wątpliwości, że nauczyciele powinni być lepiej wychowani.


17 Wtorek


Bardzo mnie martwi ojciec. Nie poprawia mu moru nawet stale powtarzana wiadomość o poczęciu przez księżnę Dianę.

Babcia zrobiła już na drutach trzy pary bucików i wysłała je na adres pałacu Buckingham.

Ona jest prawdziwą patriotką.


18 Środa

Ostatnia kwadra księżyca


Drzewa stoją całkiem gołe,

Chodniki zaśmiecają

Ich jesienne stroje.

Zamiatacze ulic ogniem je traktują

Tworząc miejskie całopalne stosy.

Ja, Adrian Mole,

Kopię je nogami.

Ogniem za to igram

Z moimi butami.


Przepisałem wiersz starannie i wysłałem do Johna Tydemana do BBC. Sprawia na mnie wrażenie człowieka, który lubi wiersze o jesiennych liściach.

Muszę mieć wkrótce coś na antenie albo w druku, bo inaczej Pandora straci do mnie cały szacunek.


19 Czwartek


Pandora zasugerowała, żebym założył pismo literackie wydawane na szkolnym powielaczu.

W czasie przerwy obiadowej napisałem pierwszy numer. Nazywa się "Głos Młodości".


20 Piątek


Pandora przejrzała "Głos Młodości". Zaproponowała, żebym zaprosił do Współpracy innych utalentowanych pismaków.

Powiedziała, że sama napisze coś o uprawie roślin w skrzynkach okiennych. Klara Neilson złożyła wiersz punk, bardzo awangardowy, ale nie obawiam się wprowadzania nowości.


WIERSZ PUNK

Społeczeństwo to rzygowina

Ohydne wymioty.

Flagę brytyjską

Sprofanował Sid.

Johnnie to zgnilizna,

Śmierć, śmierć, śmierć.

Zabita przez szarość

Anglia cuchnie.

Ściek świata.

Gnojowisko Europy.

Chwała Punkom

Królom i królowym ulicy.


Klara chce wydrukować to pod przybranym nazwiskiem, jej ojciec jest radnym z ramienia konserwatystów.

Nigel napisał krótki artykuł o konserwacji roweru wyścigowego. Bardzo nudne, ale nie mogę mu tego powiedzieć, bo to mój najlepszy przyjaciel.

Zaczynamy druk w środę.

Podczas weekendu Pandora napisze całość na matrycach.

A oto mój pierwszy artykuł wstępny:


Cześć Koledzy.

To jest wasz własny szkolny magazyn. Tak! Napisany i wyprodukowany wyłącznie nakładem pracy dziecięcej. W pierwszym numerze starałem się spenetrować nieznane obszary.

Wielu z was pewno nie zna tajemnic uprawiania roślin w skrzynkach okiennych czy rozkoszy konserwacji roweru wyścigowego. Jeśli tak, to bądźcie przygotowani na wspaniałą niespodziankę!

ADRIAN MOLE, REDAKTOR

Będziemy sprzedawać egzemplarz po dwadzieścia pięć pensów.


21 Sobota


Ojciec Pandory ukradł ze swojego biura paczkę matryc. Kiedy to piszę, Pandora przepisuje pierwsze strony "Głosu Młodości". Jestem w połowie expose pod tytułem "Prawda o Barry Kencie".

Nie ośmielił się tknąć mnie palcem od czasu dramatycznej interwencji babci, więc wiem, że nic mi nie grozi.

Zbyt zajęty, żeby iść do Berta, zrobię to jutro.


22 Niedziela

Ostatnia po św Trójcy


Skończyłem expose na temat Barry Kenta. Wstrząśnie szkołą w posadach. Wspomniałem o jego seksualnych perwersjach, o obrzydliwym zwyczaju pokazywania swojego za pieniądze pięć pensów za jeden rzut oka.


23 Poniedziałek


Dostałem od babci kartkę z życzeniami świątecznymi, przyszło także zawiadomienie z poczty, że wyłącza ją nam telefon.

Zapomniałem odwiedzić Berta, byliśmy z Pandorą zbyt zajęci ostatecznym redagowaniem magazynu. Jakże bym chciałby c tak zajęty tylko Pandorą!

2 nad ranem. Co robić z tym rachunkiem za telefon?


24 Wtorek


Nigel się obraził. Poszło mu o redakcję jego artykułu. Usiłowałem mu wytłumaczyć, że tysiąc pięćset słów o szprychach rowerowych to zwykły brak samokontroli, ale nawet nie chciał słuchać.

Wycofał artykuł. dzięki Bogu! Dwie strony mniej do falcowania.

Jutro "Głos Młodości" znajdzie się w klasach.

Jutro muszę odwiedzić Berta.


25 Środa


Obezwładnił nas dziki strajk! Pani CIaricoates szkolna sekretarka, odmówiła powielenia Głosu Młodości". Stwierdziła, że w zakres jej obowiązków nie wchodzi zawracanie sobie głowy szkolnymi magazynami.

Zespół redakcyjny podjął się powielić egzemplarze, ale pani Claricoates utrzymuje, że tylko ona potrafi obsługiwać "to przeklęte urządzenie”.

Jestem w rozpaczy. Zmarnowane całe sześć godzin pracy!


26 Czwartek

Święto Dziękczynienia w USA.

Nów


Ojciec Pandory robi odbitki "Głosu Młodości" na swojej biurowej fotokopiarce. Nie chciał się tego podjąć, ale Pandora zamknęła się nadąsana w swoim pokoju i odmawiała przyjmowania pokarmów dopóki ojciec nie wyraził zgody.


27 Piątek


Dziś w stołówce było w sprzedaży pięćset egzemplarzy "Głosu Młodości".

Pod koniec popołudnia pięćset egzemplarzy zamknięto w szafce w sali gier. Ani jeden egzemplarz nie został sprzedany! Ani jeden! Moi szkolni koledzy to banda filistrów i półgłówków.

W poniedziałek obniżamy cenę do dwudziestu pensów.

Dzwoniła mama i chciała rozmawiać z ojcem. Wyjaśniłem jej, że pojechał na ryby ze stowarzyszeniem Bezrobotnych Sprzedawców Elektrycznych Pieców Akumulacyjnych.

Kartka z poczty:, jeżeli ojciec me zadzwoni do nich przed siedemnastą trzydzieści, telefon zostanie wyłączony.


28 Sobota


Telegram! Zaadresowany do mnie! Z BBC? Nie, od mamy:


ADRIAN STOP POWRÓT DO DOMU STOP


Co ona ma na myśli? "Stop powrót do domu"? Jak mogę przestać wracać do domu?

Przecież tu mieszkam!

Telefon wyłączony! Rozważam możliwość ucieczki z domu.


29 Niedziela

Pierwsza niedziela adwentu


Mama pojawiła się nagle, bez żadnego ostrzeżenia! Przywiozła ze sobą wszystkie walizki.

Rzuciła wszystko na szalę, zdając się na wyrozumiałość ojca. A on rzucił się na jej ciało. Taktownie wycofałem się do swojego pokoju, gdzie próbuję właśnie uświadomić sobie, jakie uczucia budzi we mnie powrót mamy. W sumie jestem bardzo szczęśliwy, ale przeraża mnie myśl o tym, co będzie, kiedy obejrzy nasz brudny dom. Wścieknie się, kiedy odkryje, że pożyczyłem Pandorze jej futro z lisów.


3O Poniedziałek

Św. Andrzeja


Kiedy wychodziłem do szkoły, mama i ojciec byli jeszcze w łóżku.

Sprzedaliśmy jeden egzemplarz "Głosu Młodości". Barry Kentowi. Chciał odkryć prawdę o sobie. On bardzo wolno czyta, więc pewno zajmie mu to czas do piątku. Spróbujemy obniżyć cenę do piętnastu pensów, żeby zwiększyć popyt. Teraz jest do sprzedania czterysta dziewięćdziesiąt dziewięć egzemplarzy!

Mama i ojciec są znowu w łóżku, a jest dopiero dziewiąta.

Pies bardzo zadowolony z powrotu mamy. Przez cały dzień chodzi uśmiechnięty.


Grudzień


1 Wtorek


Zadzwoniłem na pocztę i udawałem ojca. Mówiłem bardzo niskim głosem i wypowiedziałem masę kłamstw. Oświadczyłem, że ja, George Mole, spędziłem trzy miesiące w domu wariatów, a telefon był mi potrzebny, żeby dzwonić do Samarytan itd. Kobieta odpowiadała mi okropnie nieprzyjemnie; oznajmiła, że ma dosyć idiotycznych wymówek nieodpowiedzialnych dłużników.

Telefon zostanie włączony dopiero kiedy zapłacimy dwieście osiemdziesiąt dziewięć funtów dziewiętnaście pensów, plus czterdzieści funtów za podłączenie, plus czterdzieści funtów kaucji.

Trzysta sześćdziesiąt dziewięć funtów! Kiedy rodzice wstaną z łóżka i odkryją brak sygnału, koniec ze mną!


2 Środa


Dzisiaj ojciec próbował gdzieś dzwonić w sprawie pracy. Dostał szału.

Mama sprzątała mój pokój, przewróciła materac, znalazła numery „Big and Bouncy" i rachunek telefoniczny na niebieskim blankiecie.

Siedziałem w kuchni na stołku, kiedy mnie przesłuchiwali i obrzucali obelgami. Ojciec chciał mi spuścić takie lanie, żebym się nie mógł podnieść", ale mama go powstrzymała. Powiedziała:

,,Większą karą będzie, jeśli ten skąpy gówniarz wyrzyga trochę swoich oszczędności z książeczki".

A więc do tego mnie zmuszają!

Teraz już nigdy nie będę mógł sobie kupić domu.


3 Czwartek


Wyjąłem z mojej książeczki w spółdzielni mieszkaniowej dwieście funtów. Nie wstydzę się przyznać, że miałem łzy w oczach. Minie kolejnych czternaście lat, zanim zdołam uskładać taką sumę.


4 Piątek


Cierpię na poważną depresję. To wszystko przez ojca Pandory. Powinien spędzać urlopy w

Anglii.


5 Sobota


Dostałem list od babci z zapytaniem, dlaczego nie wysłałem jej jeszcze kartki świątecznej.


6 Niedziela Druga w adwencie


Ciągle traktują mnie jak przestępcę. Mama i ojciec nie odzywają się do mnie, nie wolno mi wychodzić. Spokojnie mogę zacząć popełniać przestępstwa.


7 Poniedziałek


Ukradłem w sklepie pana Cherry'ego kółko do kluczy z Kevinem Keeganem*. (przypis: Kevin Keegan (ur. w 1951 r.) – brytyjski piłkarz, napastnik. W latach 1978 i 1979 piłkarz roku. Grał w reprezentacji Anglii. Wycofał się w 1984 r.)

Wystarczy na prezent gwiazdkowy dla Nigela.


8 Wtorek


Jestem okropnie zmartwiony sprawą kółka do kluczy. dziś mieliśmy w szkole zajęcia z etyki i moralności.


9 Środa


Nie mogę spać ze zgryzoty z powodu tego kółka do kluczy. W gazetach pełno historii o staruszkach przyłapanych na kradzieży w sklepie. Starałem się zapłacić więcej za batonik Mars, ale pan Cherry przywołał mnie z powrotem do kasy i wydał mi resztę.


10 Czwartek


Śnił mi się strażnik zamykający mnie w celi więziennej. Wielki żelazny klucz zwisał z kółka z Kevinem Keeganem.

Ten ohydny, przeklęty, cuchnący telefon już działa.


11 Piątek


Zadzwoniłem do Samarytan i wyznałem moją zbrodnię. Mężczyzna powiedział: " Więc odnieś to z powrotem, chłopcze". Jutro tak zrobię.

12 Sobota


Pan Cherry przyłapał mnie, kiedy wieszałem na miejscu kółko do kluczy. Napisał list do moich rodziców. Właściwie mógłbym się zabić.


13 Niedziela

Trzecia w adwencie


Dzięki Bogu, że w niedzielę nie przychodzi listonosz. Rodzice doskonale się bawili ubierając choinkę. Z ciężkim sercem obserwowałem, jak zawieszali Świecidełka.

Czytam "Zbrodnię i karę". To najbardziej prawdziwa książka, jaką kiedykolwiek czytałem.


14 Poniedziałek


Wstałem o piątej, żeby złapać listonosza. Mimo mżawki zabrałem psa na spacer (chciał dalej spać, ale mu nie pozwoliłem). Całą drogę do następnej przecznicy pies kwękał i marudził, więc w końcu pozwoliłem mu wrócić do kartonowego pudła. Chciałbym być psem, zwierzęta nie mają najmniejszego pojęcia ani o etyce, ani o moralności.

Listonosz przyniósł pocztę o siódmej trzydzieści, akurat, kiedy byłem w ubikacji. Wiadomo, mój pech!

Ojciec zabrał listy i położył je za zegarem. Przejrzałem je szybko, kiedy zanosił się kaszlem przy pierwszym papierosie. Oczywiście jeden z listów zaadresowany był do rodziców niewprawną ręką pana Cherry'ego.

Mama i ojciec przez parę minut roztkliwiali się wzajemnie nad sobą, potem zaczęli otwierać listy, gdy tymczasem dmuchany ryż rozmiękał im w mleku. Było siedem parszywych kart świątecznych, które rozwiesili nad kominkiem. Skoncentrowałem wzrok na liście od pana

Cherry'ego. Mama otworzyła list, przeczytała i powiedziała: "George, ten stary kretyn Cherry przysłał rachunek za cholerne gazety". Potem zjedli dmuchany ryż i tyle. Zmarnowałem mnóstwo adrenaliny, martwiąc się niepotrzebnie. Jeżeli nie będę uważał, to mi niewiele zostanie.


15 Wtorek


Mama wyjaśniła mi, dlaczego zostawiła glistę Lucasa i wróciła do ojca. Powiedziała:

"Adrianie, Bimbo traktował mnie jak obiekt seksualny, oczekiwał, że ugotuję mu codziennie kolację i obcinał sobie paznokcie u nóg w saloniku. Zresztą bardzo jestem przywiązana do twojego ojca ". O mnie nie wspomniała.


16 Środa


Biorę udział w eksperymentalnej szopce w szkole. Nazywa się "Od żłobka do gwiazdy".

Gram Józefa, Pandora gra Marię. Jezusem jest najmniejszy chłopak z pierwszej klasy, Peter Brown.

Bierze proszki, żeby urosnąć.


11 Czwartek


Kolejny list z BBC!


Drogi Adrianie Mole,


dziękuję za przysłanie najnowszego wiersza. Zrozumiałem go bez trudu, ponieważ napisałeś go na maszynie. Jednak, Adrianie, zrozumienie to nie wszystko. Nasza sekcja poezji zasypana jest jesiennymi wierszami. Zapach ognisk i szelest zeschłych liści opanował nawet korytarze. Dobra próba, ale spróbuj ponownie, dobrze?


Z najlepszym i życzeniami

John Tydeman


"Próbuj ponownie". To niemal zamówienie. Odpisałem mu następująco:


Szanowny panie Tydeman,


ile dostanę pieniędzy, jeżeli nada pan jeden z moich wierszy przez radio? Kiedy mam go przysłać? O czym ma być? Czy mogę go sam przeczytać? Czy zapłaci mi pan koszty przejazdu z góry? 0 której pójdzie na antenę? Ja muszę być w łóżku o dziesiątej.


Z poważaniem

A. Mole


PS. Życzę panu bardzo udanych świąt.


18 Piątek

Ostatnia kwadra księżyca


Dzisiejsza próba "Od żłobka do gwiazdy" była kompletnym fiaskiem. Peter Brown tak wyrósł, że nie mieści się w kołysce, więc pan Animba, instruktor obróbki drewna, będzie musiał zrobić drugą.

Pan Scruton siedział w głębi sali gimnastycznej obserwował próbę. Kiedy doszliśmy do momentu, w którym trzej królowie zostali zdemaskowani jako kapitalistyczne świnie, jego twarz przypominała północne stoki Eigeru.

Zabrał pannę Elf do pomieszczenia z prysznicami na słówko". Wszystkie,,słówka" słyszeliśmy dokładnie,) strasznie krzyczał. Oświadczył, że życzy sobie wystawienia tradycyjnej szopki, w której lalka Tiny Tears zastępuje Jezusa, a trzej królowie ubrani są szlafroki i ścierki do naczyń. Zagroził odwołaniem przedstawienia, jeśli Maria, alias Pandora, będzie dalszym ciągu symulowała poród w żłobie. Jakie to typowe dla Scrutona! On jest zwyczajną, tępą, prowincjonalną, seksualnie zacofaną, faszystowską świnią. Nie mam pojęcia, jakim sposobem mógł dojść do stanowiska dyrektora. Przez trzy lata chodzi w tym samym zielonym, kosmatym garniturze.

Jak możemy aż wszystko zmienić? Przedstawienie ma się odbyć wtorek wieczorem.

Mama dostała kartkę świąteczną od tej glisty Lucasa. Napisał: „Poli, czy masz kwit z pralni na mój wyjściowy garnitur? Bardzo trudno dojść do ładu pralnią Sketcheleya". Mamę bardzo to przygnębiło. Ojciec zadzwonił do Sheffieid i zakazał Lucasowi wszelkich prób komunikowania się z mamą, w przeciwnym razie może poczuć kawałek sheffieidskiej stali między swoimi świńskimi łopatkami. Ojciec wyglądał doskonale przy telefonie. Papieros miał przylepiony do wargi. Mama stała oparta o lodówkę i trzymała papierosa w ręku. Przypominali trochę Humphreya Bogartai Lauren Bacall z pocztówki, którą mam na ścianie. Chciałbym być synem prawdziwego gangstera, wtedy przynajmniej zobaczyłbym kawałek życia.


19 Sobota


Nie mam pieniędzy na prezenty gwiazdkowe. Zrobiłem jednak ich spis na wypadek, gdybym znalazł dziesięć funtów na ulicy.


Pandora – duży flakon Chanel Numer 5 (1.50)

Mama – stoper do gotowania jajek (75 p)

Ojciec – zakładka do książki (38 p)

Babcia – paczka zmywaków (45 p)

Pies – psie czekoladki (45 p)

Bert – 20 woodbine'ów (95 p)

Ciocia Zuzanna – słoik Nivei (69 p)

Szabla – małe pudełko Bob Martins (39 p)

Nigel – duża paczka cukierków Maltesers (34 p)

Panna Elf – rękawica kuchenna (własnej roboty)


2O Niedziela

Czwarta w adwencie


Odbyliśmy z Pandorą prywatną próbę ról Józefa i Marii w moim pokoju.

Zaimprowizowaliśmy wielką scenę, kiedy Maria wraca z Ośrodka Planowania Rodziny i mówi Józefowi, że jest w ciąży. Grałem Józefa jak Marlon Brando w „Tramwaju zwanym pożądaniem".

Pandora grała Marię trochę jak Blanche Dubois. Było bardzo dobrze, dopóki ojciec nie zaczął uskarżać się na krzyki. Pies miał reprezentować pokorne bydlątko, ale nie można go było utrzymać bez ruchu na tyle długo, by stworzyć żywy obraz.

Po kolacji mama napomknęła mimochodem, że zamierza włożyć futro z lisów na wtorkowy koncert w szkole. O zgrozo! O utrapienie! Natychmiast poszedłem do domu Pandory, żeby przynieść te parszywe lisy, ale okazało się, że pożyczyła je mama Pandory na świąteczną kolację z tańcami w Poradni Matrymonialnej! Pandora oświadczyła, że nie zdawała sobie sprawy, iż jedynie pożyczyłem jej futro, uważała je za dar kochanka! W jaki sposób uczeń w wieku 14 i 3/4 roku może sobie pozwolić na rozdawanie futer z lisów? Czy Pandora sobie wyobraża, że jestem milionerem jak Freddie Laker?

Mama Pandory wróci po północy, więc będę musiał tam pójść przed szkołą i potem przemycić futro do plastykowego pokrowca. To będzie trudne, ale ostatnio już nic w moim życiu nie jest łatwe ani proste. Prawie stale czuję się jak bohater rosyjskiej powieści.


21 Poniedziałek


Obudziłem się w ataku paniki i okazało się, że zegarek kwarcowy przy moim łóżku wskazywał ósmą pięćdziesiąt! Czarne ściany wydawały się niezwykle jasne i błyszczące; wystarczyło jedno spojrzenie przez okno, by potwierdzić moje podejrzenia: na zewnątrz leżał śnieg jak biały dywan.

Poszedłem po tym śniegu do domu Pandory, potykając się bez przerwy w rybackich butach ojca. Na miejscu okazało się, że nie ma w domu żadnej ludzkiej istoty. Zajrzałem przez otwór na listy i zobaczyłem, że rudy kot Pandory maltretuje lisy mojej mamy. Wykrzykiwałem różne przekleństwa, ale parszywy cuchnący kot z sarkastyczną miną dalej włóczył futro po przedpokoju.

Nie miałem wyboru, musiałem podważyć drzwi do pralni, wtargnąć do hallu i uratować futro mamy.

Wyszedłem szybko (tak szybko, jak to możliwe w rybackich butach po kolana, za dużych o cztery numery). Zarzuciłem futro na siebie, żeby nie zmarznąć podczas niepewnej drogi do domu. Niemal zabłądziłem na rogu Ploughman's Avenue i Shepherd's Crook Drive, ale przedzierałem się przez zamieć śnieżną, dopóki nie dostrzegłem znajomych garaży z prefabrykatów na rogu naszej uliczki.

Wpadłem do kuchni w stanie kompletnego przemarznięcia i poważnego wyczerpania; mama paliła papierosa i robiła paszteciki. Zawołała: „Coś ty, do diabła, robił w moim futrze z lisów?" Nie była ani miła, ani zatroskana, jej zachowanie w najmniejszym stopniu nie przypominało zachowania, które zazwyczaj przypisuje się matkom. Robiła wiele zamieszania, wycierając śnieg z futra i susząc je suszarką do włosów. Nawet nie zaproponowała, że zrobi mi coś gorącego do picia. Powiedziała tylko: „ Mówili przez radio, że szkoła zamknięta z powodu śniegu, więc może się na coś przydasz i sprawdzisz, czy łóżka polowe nie pordzewiały. Sugdenowie przyjeżdżają na święta". Sugdenowie!

Rodzina mamy z Norfolk! Brr! Są za blisko ze sobą spokrewnieni i nie potrafią mówić normalnie!

Zadzwoniłem do Pandory, żeby wyjaśnić sprawę futra, uszkodzeń w domu itd., ale poszła zjeżdżać na nartach ze wzgórza za spółdzielczą piekarnią. Ojciec Pandory kazał mi się wyłączyć, bo musiał pilnie zatelefonować do komisariatu. Powiedział, że właśnie wrócił do domu i odkrył ślady włamania! Oświadczył, że dom jest w strasznym stanie (to musiał zrobić kot, ja byłem bardzo ostrożny), ale na szczęście zginęło tylko stare futro z lisów, którym Pandora wyłożyła koszyk kota.

Przykro mi, Pandoro, ale to była ostatnia kropla,która przepełniła kielich. Możesz sobie poszukać innego Józefa, nie chcę występować na scenie z dziewczyną, dla której ważniejsza jest wygoda kota niż dylemat jej chłopaka.


22 Wtorek


Dziś rano szkoła była zamknięta, ponieważ nauczyciele nie mogli dojechać z powodu śniegu.

To ich oduczy mieszkać w starych młynach i wiatrakach na wsi! Panna Elf mieszka z jakimś

Murzynem w szeregowym domku w mieście, więc dzielnie zjawiła się w szkole, żeby przygotować wszystko na popołudniowe występy. Postanowiłem wybaczyć Pandorze incydent z futrem z lisów w kocim koszyku, kiedy mi wyjaśniła, że to kotka i że oczekuje małych.

Koncert szkolny nie był zbyt udany. Dzwonek dochodzący z klasy pierwszej G dzwonił za długo, ojciec powtarzał: „Dzyń! Dzyń!", mama roześmiała się za głośno i pan Scruton groźnie na nią spojrzał.

Orkiestra szkolna była straszna! Mama zapytała:, „Kiedy wreszcie przestaną stroić instrumenty i zaczną grać?" Wyjaśniłem, że właśnie odegrali koncert Mozarta na róg. To sprawiło, że mama i ojciec, a także mama i ojciec Pandory zaczęli się śmiać w sposób bardzo nieelegancki.

Kiedy Alicja Bernard z trzeciej C, ważąca siedemdziesiąt kilo, wyszła na scenę w spódniczce baleriny i odegrała umierającego łabędzia, myślałem, że mama się rozpęknie. Mama Alicji Bernard zapoczątkowała oklaski, ale tylko nieliczni poszli w jej ślady.

Klasa Dumbo odśpiewała na stojąco kilka starych, nudnych kolęd. Barry Kent śpiewał ich wulgarne wersje (wiem, bo patrzyłem mu na usta), potem usiedli ze skrzyżowanymi nogami, a kujon Henderson z piątej K grał na trąbce, na drumli, na fortepianie i na gitarze. Kretyński lizus kłaniał się w czasie oklasków z wyraźnym poczuciem wyższości. Potem nastąpiła przerwa i nadszedł czas, żebym przebrał się w kostium Józefa – białą trykotową koszulkę i dżinsy. Napięcie za sceną było olbrzymie. Stałem w kulisie (termin teatralny – oznacza bok sceny) i przyglądałem się publiczności zajmującej miejsca po przerwie. Wtedy z głośników stereo rozległa się melodia z „Bliskich spotkań", rozsunęła się kurtyna ukazując abstrakcyjny żłobek i zdążyłem tylko szepnąć Pandorze:,,Połam nogi, kochanie", a już panna Elf wypchnęła nas w światła. Grałem wspaniale! Naprawdę stałem się Józefem, ale Pandora nie była taka dobra, zapomniała spoglądać z czułością na Jezusa – Petera

Browna.

Trzej punkowie-królowie zbytnio pobrzękiwali łańcuchami i popsuli moją kwestię na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, a na aniołów reprezentujących panią Thatcher publiczność sykała tak głośno, że recytowany przez nich chórem tekst o bezrobociu przeszedł niezauważony.

Mimo wszystko przedstawienie zostało dobrze przyjęte przez publiczność. Pan Scruton wygłosił pełną hipokryzji mowę o „odważnym eksperymencie" i „niestrudzonej pracy panny Elf za kulisami", po czym odśpiewaliśmy,,Życzymy wam Wesołych Świąt"!

W samochodzie w drodze do domu ojciec powiedział: „To najśmieszniejsza szopka, jaką kiedykolwiek widziałem. Komu przyszło do głowy zrobić z tego komedię?" Nic nie odpowiedziałem.

To nie była komedia.


23 Środa


9 rano. Zostały tylko dwa dni na przedświąteczne zakupy, a ja ciągle jestem bez grosza.

Zrobiłem rękawicę kuchenną Niebieski Piotruś dla panny Elf, ale żeby jej to wręczyć przed gwiazdką, musiałbym podjąć wyprawę do getta i narazić się na napad rabunkowy.

Będę zmuszony śpiewać kolędy, to jedyny sposób zdobycia funduszy.

22.00. Właśnie wróciłem ze śpiewania kolęd. Domy na przedmieściu okazały się kompletnym niewypałem. Ludzie krzyczeli:,,Przyjdź na Boże Narodzenie" nawet nie otwierając drzwi. Moją najlepszą publicznością okazali się pijaczkowie wtaczający się do i wytaczający się z „Czarnego Byka". Niektórzy płakali bez żadnego skrępowania, wzruszeni pięknem mojego solowego wykonania „Cichej nocy".

Muszę przyznać, że przedstawiałem naprawdę wzruszający obrazek, kiedy tak stałem na śniegu zwróciwszy młodzieńczą twarz w stronę niebios, całkowicie niebaczny na pijackie brewerie rozgrywające się wokół.

Zebrałem trzy funty, trzynaście i pół pensa, plus irlandzką dziesięciopensówkę i kapsel od piwa Guinness. Jutro idę znowu. Włożę szkolny mundurek, to powinno przynieść kilka funtów ekstra.


24 Czwartek


Zaniosłem Bertowi woodbine'y. Jest dotknięty, ponieważ nie przychodziłem go odwiedzić.

Powiedział, że nie chce spędzać świąt z gromadą złośliwych starych bab. On i Oueenie wywołują skandal. Są nieoficjalnie zaręczeni. Ich imiona znalazły się na tej samej popielniczce. Zaprosiłem Berta i Oueenie na pierwszy dzień świąt. Mama jeszcze o tym nie wie, ale na pewno nie zrobi jej to różnicy, mamy dużego indyka. Zaśpiewałem staruszkom kilka kolęd. Dostałem od nich dwa funty i jedenaście pensów, więc poszedłem do Woolwortha kupić Pandorze Chanel Numer 5. Nie mieli

Chanela, więc kupiłem jej dezodorant pod pachy.

Dom wygląda bardzo czysto i porządnie, w powietrzu unosi się magiczny zapach gotowania i pomarańcz. Poszukiwałem swoich prezentów, ale nie ma ich nazwykłym miejscu. Chcę tylko rower wyścigowy, nic innego nie sprawi mi przyjemności. Już pora, żebym uzyskał niezależność ruchów.

23.00. Przed chwilą wróciłem z „Czarnego Byka". Pandora poszła ze mną, ubraliśmy się w szkolne mundurki i przypominaliśmy wszystkim pijakom ich rodzone dzieci. Wyrzygali pieniądze za nieczyste sumienie w wysokości dwunastu funtów pięćdziesięciu siedmiu pensów! Możemy więc pójść w drugi dzień świąt na pantomimę i kupić sobie po dużej tabliczce czekolady Cadbury'ego.


25 Piątek

Boże Narodzenie


Wstałem o piątej rano, żeby się przejechać na moim wyścigowym rowerze. Ojciec zapłacił za niego kartą American Express. Nie mogłem pojechać daleko z powodu śniegu, ale to nie szkodzi.

Już samo patrzenie na mój rower sprawia mi przyjemność. Ojciec napisał na bileciku przyczepionym do kierownicy: „Tym razem nie zostawiaj go na deszczu na dworze" – tak jakbym mógł zrobić coś podobnego!

Rodzice mają porządnego kaca, więc zaniosłem im śniadanie do łóżka i równocześnie wręczyłem prezenty. Mama bardzo się ucieszyła czasomierzem do gotowania jajek, a ojciec był równie zachwycony zakładką; w istocie wszystko było w porządku, dopóki nie wspomniałem mimochodem, że Bert i Oueenie są tego dnia moimi gośćmi i czy ojciec nie mógłby wstać i pojechać po nich samochodem.

Awantura trwała aż do przyjazdu tych przebrzydłych Sugdenów. Babcia i dziadek Sugdenowie, wujek Dennis, jego żona Marsja i syn Maurycy wyglądają identycznie. Jakby codziennie chodzili na pogrzeby. Trudno mi uwierzyć, że mama jest z nimi spokrewniona. Sugdenowie odmówili drinka i pili herbatę, podczas gdy mama rozmrażała indyka w wannie.

Pomogłem ojcu wytaszczyć Queenie (105 kg) i Berta (98 kg) z samochodu. Queenie należy do tego typu hałaśliwych staruszek, które farbują włosy i usiłują wyglądać młodo. Bert jest w niej zakochany.

Powiedział mi to, kiedy go prowadziłem do ubikacji.

Babcia Mole i ciocia Zuzanna przyszły o pół do pierwszej i udawały, że lubią Sugdenów.

Ciocia Zuzanna opowiedziała parę zabawnych anegdot z życia w więzieniu, ale rozśmieszyły one tylko ojca, mnie, Berta i Queenie.

Poszedłem do łazienki i zastałem tam zapłakaną mamę, która oblewała indyka gorącą wodą z kranu. Powiedziała: „Adrianie, ten przeklęty ptak nie chce się rozmrozić. Co ja mam zrobić?" „Po prostu wrzuć go do pieca", poradziłem. I mama tak właśnie zrobiła.

Zasiedliśmy do świątecznego obiadu z czterogodzinnym opóźnieniem. Ojciec był już wtedy zbyt pijany, żeby cokolwiek jeść. Sugdenom podobało się przemówienie królowej, ale jakoś nic poza tym ich nie zadowalało. Babcia Sugden dała mi książkę pod tytułem „Historie biblijne dla chłopców". Nie bardzo mogłem jej powiedzieć, że utraciłem wiarę, więc podziękowałem i uśmiechałem się fałszywie tak długo, aż mnie rozbolały mięśnie.

O dziesiątej Sugdenowie poszli na swoje polowe lóżka. Bert, Queenie i moi rodzice grali w karty, a ja czyściłem swój rower. Wszyscy bawiliśmy się doskonale, żartując z Sugdenów. Potem ojciec odwiózł Berta i Queenie do domu starców, a ja zadzwoniłem do Pandory, żeby jej powiedzieć, że kocham ją bardziej niż samo życie.

Idę do niej jutro, żeby zanieść dezodorant i zabrać ją na pantomimę.


26 Sobota

Święto w Zjednoczonym Królestwie i w Republice Irlandii (może być dzień zamienny).

Nów


Sugdenowie wstali o siódmej, ubrani w najlepsze rzeczy porozsiadali się wokół i wyglądali godnie. Ja wyjechałem na moim rowerze. Kiedy wróciłem, mama jeszcze leżała w łóżku, a ojciec sprzeczał się z dziadkiem Sugdenem na temat zachowania psa, udałem się więc na kolejną przejażdżkę.

Wstąpiłem do babci Mole, zjadłem cztery paszteciki i pojechałem z powrotem do domu. Na dwupasmowej drodze osiągnąłem szybkość trzydziestu mil na godzinę. Wspaniałe uczucie.

Włożyłem nową zamszową kurtkę i sztruksowe spodnie (zawdzięczam je karcie kredytowej ojca z banku Barelaya) i poszedłem po Pandorę. Podarowała mi na gwiazdkę płyn po goleniu. To był ważny moment, oznaczał koniec dzieciństwa.

Całkiem dobrze się bawiliśmy na pantomimie, chociaż była dla nas trochę za dziecinna. Bili Ash i Carole Hayman byli dobrzy w rolach Aladyna i Księżniczki, ale najlepsi byli złodzieje – Jeff Teare i Jan Giles. Sue Pomeroy bawiła wszystkich jako wdowa Twankey. Bardzo jej w tym pomogła krowa, odgrywana przez Chrisa Martina i Lou Wakefielda.


27 Niedziela

Pierwsza po Bożym Narodzeniu


Sugdenowie, dzięki Bogu, odjechali do Norfolk! W domu znowu zwykły bałagan. Wczoraj wieczorem rodzice ponieśli z sobą do łóżka butelkę wódki i dwa kieliszki. Nie widziałem ich od tamtej pory.

Pojechałem na rowerze do Melton Mowbray, zajęło mi to pięć godzin.


Poniedziałek


Poważnie podpadłem, bo wczoraj wieczorem zostawiłem rower na zewnątrz. Rodzice się do mnie nie odzywają. Nic mnie to nie obchodzi, właśnie się ogoliłem i czuję się wspaniale.


29 Wtorek


Ojciec w bardzo złym humorze, bo nie ma już nic do picia poza jedną butelką sherry.

Poszedł do rodziców Pandory pożyczyć butelkę alkoholu.

Pies przewrócił choinkę i wszystkie igły świerkowe powbijały się w nędzny dywan.

Przeczytałem już wszystkie gwiazdkowe prezenty, a biblioteka ciągle zamknięta. Jestem skazany na „Reader's Digest" ojca, a więc na sprawdzian mojego zasobu słów.


30 Środa


Wszystkie balony się pokurczyły. Przypominają piersi starych kobiet z telewizyjnych filmów dokumentalnych o Trzecim Świecie.


31 Czwartek

Ostatni dzień roku! Tyle się wydarzyło. Zakochałem się. Byłem dzieckiem niepełnej rodziny.

Stałem się intelektualistą. I otrzymałem dwa listy z BBC. Nieźle, jak na kogoś w wieku 14 i l roku.

Mama i ojciec byli na balu sylwestrowym w Grand Hotelu. Mama poszła w sukience!

Minęło ponad rok od czasu, gdy po raz ostatni wystawiła swoje nogi na widok publiczny.

Witałem Nowy Rok razem z Pandorą, odbyliśmy bardzo namiętną sesję przy akompaniamencie Andy Stewarta i kobziarza.

O pierwszej w nocy ojciec z wielkim hałasem wkroczył frontowymi drzwiami, trzymając w ręku grudkę węgla. Jak zwykle, pijany.

Mama zaczęła się rozwodzić nad tym, jakim jestem wspaniałym synem i jak bardzo mnie kocha. Szkoda, że nigdy nie mówi nic podobnego na trzeźwo.


Styczeń


1 Piątek

Święto w Zjednoczonym Królestwie, Republice Irlandii, USA i Kanadzie


Moje noworoczne postanowienia:

1. Będę wierny Pandorze.

2. Będę na noc wnosił rower do domu.

3. Nie będę czytał bezwartościowych książek.

4. Będę się intensywnie uczył do egzaminów i dostanę dobre stopnie.

5. Będę się starał być lepszy dla psa.

6. Spróbuję być na tyle wspaniałomyślny, żeby przebaczyć Barry Kentowi jego rozliczne grzechy.

7. Będę mył wannę po kąpieli.

8. Przestanę się martwić długością mojego.

9. Będę, co wieczór wykonywał ćwiczenia na rozciągnięcie kręgosłupa.

10. Każdego dnia nauczę się nowego słowa i będę go używał.


2 Sobota

Święto w Szkocji (może być dzień zamienny)


Bardzo to interesujące, że aabec to rodzaj australijskiej kory używanej na poty.


3 Niedziela

Druga po Bożym Narodzeniu.

Pierwsza kwadra księżyca


Chętnie pojechałbym do Afryki polować na aardwarka.


4 Poniedziałek


A jak już byłbym w Afryce, to pojechałbym na południe poszukać aardwolfa.


5 Wtorek


I unikałbym spotkania z aasvoglem.


6 Sobota

Trzech Króli


Prześladują mnie koszmarne sny o bombie. Mam nadzieję, że nie spadnie, zanim dostanę wyniki egzaminów państwowych w sierpniu 1983. Nie chciałbym też umrzeć w stanie kompletnego dziewictwa.


7 Czwartek


Przyszedł Nigel, żeby obejrzeć mój rower wyścigowy. Powiedział, że to produkt masowy, podczas gdy jego rower jest „dziełem specjalisty z Nottingham". Obrzydł mi Nigel, trochę mi także obrzydł mój rower.


8 Piątek


Dostałem zaproszenie na ślub Berta i Oueenie, pobierają się 16 stycznia w urzędzie stanu cywilnego przy Pocklington Street.

Moim zdaniem to strata czasu. Bert ma prawie dziewięćdziesiąt lat, a Oueenie prawie osiemdziesiąt. Prezent ślubny kupię dopiero w ostatniej chwili.

Znowu zaczął padać śnieg. Poprosiłem mamę, żeby mi kupiła takie zielone kalosze jak ma królowa, ale przyniosła najbardziej pospolite czarne. Potrzebne mi są tylko, żeby odprowadzać Pandorę do naszej furtki. Nie zamierzam wychodzić na dwór, dopóki śnieg się nie roztopi. W przeciwieństwie do większości chłopaków w moim wieku nie znoszę taplać się w śniegu.


9 Sobota

Pełnia księżyca


Nigel powiedział, że dziś wieczorem nastąpi koniec świata. Księżyc przechodzi kompletną zapaść, oznajmił. (Nigel powinien czytać „Reader's Digest", żeby wzbogacić swój zasób słów).

Fakt, że zrobiło się w pewnej chwili zupełnie ciemno, wstrzymałem, więc oddech i obawiałem się najgorszego, ale księżyc zaraz wrócił do normy i życie toczyło się dalej zwykłym trybem, wszędzie oprócz Yorku, gdzie zrządzeniem losu zalane zostało całe śródmieście.


10 Niedziela

Pierwsza po Trzech Królach


Nie mogę zrozumieć, dlaczego mój ojciec w wieku czterdziestu jeden lat wygląda tak staro w porównaniu z prezydentem Reaganem, który ma siedemdziesiąt. Ojciec nie ma żadnych zajęć ani zmartwień, a wygląda okropnie nędznie. Biedny prezydent Reagan musi dźwigać na swoich barkach losy całego świata, a mimo to jest zawsze uśmiechnięty i pogodny. To wszystko jakoś nie trzyma się kupy.


11 Poniedziałek


Przeglądałem zeszłoroczny dziennik i uświadomiłem sobie, że Malcolm Muggeridge nigdy nie odpowiedział na mój list z zapytaniem, co robić, jeśli się jest intelektualistą. Zmarnowałem znaczek pocztowy pierwszej klasy! Powinienem był napisać do British Musem, bo tam kręcą się wszyscy intelektualiści.


12 Wtorek


Dziś wieczorem poszedłem z Pandorą do klubu młodzieżowego. Było całkiem fajnie. Rysiek Cytryna prowadził dyskusję na temat seksu. Nikt nic nie mówił, ale Rysiek pokazał kilka interesujących zdjęć łona przeciętego na pół.


13 Środa


Rodzice Pandory strasznie się pokłócili. Sypiają w oddzielnych sypialniach. Mama Pandory wstąpiła do SDP, a ojciec pozostał wierny Partii Pracy.

Pandora popiera liberałów, więc ma dobre stosunki z obojgiem rodziców.


14 Czwartek


Ojciec Pandory przestał się maskować i przyznał, że jest zwolennikiem Benna* (przypis:*

Tony Benn (ur. w 1925 r.) – znany polityk, członek Labour Party od 1943 r., bardzo lewicowy w poglądach. W r. 1963 zrzekł się prawa sukcesji do tytułu szlacheckiego, żeby wejść do Izby Gmin.)

Pandora jest w dalszym ciągu lojalna wobec niego, ale gdyby dowiedziała się o tym spółdzielnia mleczarska, byłby skończony.


15 Piątek


Dzięki Bogu, śnieg topnieje! Nareszcie mogę bezpiecznie chodzić po ulicach w poczuciu pewności, że nikt nie wepchnie mi kuli śniegowej za kołnierzyk kurtki.


6 Sobota

Ostatnia kwadra księżyca


Dzisiaj Bert się ożenił. Dom Promiennego Słońca im. radnego Coopera wynajął autokar, żeby staruszki z balkonikami do chodzenia mogły utworzyć szpaler honorowy.

Bert prezentował się bardzo dobrze. Spieniężył swoją polisę ubezpieczeniową na życie i kupił nowy garnitur. Oueenie miała kapelusz z kwiatami i owocami. Na twarz nałożyła zwały pomarańczowego pudru, usiłując przykryć zmarszczki. Nawet Szabla miał na szyi czerwoną kokardę. To ładnie, że Królewskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami wypuściło Szablę na ślub jego pana. Mój ojciec i ojciec Pandory wnieśli na schody wózek inwalidzki z Bertemjako kawalerem i znieśli go ze schodów z Bertem jako człowiekiem żonatym. Staruszki rzucały ryż i konfetti. Moja mama i mama Pandory wycałowały Oueenie i dały jej na szczęście końską podkowę.

Reporter i fotograf z gazety ustawiali wszystkich do zdjęć. Zapytano mnie, jak się nazywam, uchyliłem się jednak od odpowiedzi wyjaśniając, że nie chcę nadawać rozgłosu moim aktom miłosierdzia wobec Berta.Przyjęcie odbyło się w domu starców. Przełożona upiekła ciasto, na wierzchu wypisała kolorowymi marmoladkami litery „B" i „Q".

W poniedziałek Bert i Queenie przenoszą się do pawilonu, ale miodowy miesiąc spędzą w głównym budynku.

Miesiąc miodowy! Cha, cha, cha!


17 Niedziela

Druga po Trzech Królach


W nocy śnił mi się chłopak podobny do mnie, który w czasie deszczu zbierał kamyczki. Był to bardzo dziwny sen.

Czytam,,Czarnego księcia" Iris Murdoch. Rozumiem jedno słowo na dziesięć. Moją ambicją stało się teraz odczucie prawdziwej przyjemności przy czytaniu którejś z książek tej autorki.

Wtedy będę wiedział, że stoję powyżej przeciętnej masy.


18 Poniedziałek


Szkoła. Pierwszy dzień nowego semestru. Mnóstwo zadań domowych w związku z egzaminami państwowymi. Nigdy sobie z tym nie poradzę. Jestem wprawdzie intelektualistą, ale nie mam zbyt wielkich zdolności do nauki.


19 wtorek


Przyniosłem do domu czterysta osiemdziesiąt trzy egzemplarze,,Głosu Młodości" w worku i torbie Adidas. Panu Jonesowi potrzebna jest szafa w sali gimnastycznej.


20 Środa


Dwie i pół godziny odrabiania lekcji! To napięcie mnie wykończy. Nie wytrzymam takiego obciążenia.


21 Czwartek


Mój umysł jest obolały. Musiałem przetłumaczyć na angielski dwie strony „Makbeta".


22 Piątek


Moim przeznaczeniem jest zostać pracownikiem fizycznym. Nie mogę nic robić w obecnym napięciu. Panna Elf oświadczyła, że moja pierwsza praca jest całkowicie zadowalająca, ale to nie wystarczy, skoro Pandora dostaje oceny „doskonałe" wypisane czerwonym piórem na wszystkim, cokolwiek zrobi.


23 Sobota


Leżałem w łóżku do wpół do szóstej wieczorem, żeby mieć całkowitą pewność, że ominą mnie zakupy u Sainsbury'ego. W „Radio Cztery" wysłuchałem słuchowiska o nieszczęśliwym domu.

Zadzwoniłem do Pandory. Odrobiłem geografię. Drażniłem się z psem. Usnąłem. Obudziłem się.

Martwiłem się przez dziesięć minut. Wstałem. Zrobiłem kakao.

MÓJ system nerwowy – w ruinie.


24 Niedziela.

Trzecia po Trzech Królach


Mama przypisuje stan moich nerwów Iris Murdoch. Twierdzi, że nie powinno się czytać książek o bolesnym dojrzewaniu w trakcie przygotowań do egzaminów.


15 Poniedziałek

Nów


Nie umiałem odrobić matematyki. Zadzwoniłem do Samarytan. Miły pan w telefonie powiedział mi, że wynik jest dziewięć ósmych. Okazał wielką wyrozumiałość dla osoby pogrążonej w rozpaczy.


26 Wtorek


Głupi Samarytanin podał mi zły wynik! Powinno być tylko siedem piątych. Dostałem sześć punktów na dwadzieścia możliwych. Pandora wszystko zrobiła dobrze. Prawdę mówiąc, uzyskała sto procent.


27 Środa.


W naszym dużym pokoju odbywa się zebranie zwolenniczek równych praw kobiet. Nie mogę się skupić na odrabianiu lekcji z powodu krzyków, śmiechów i tupania na schodach. W żadnym razie nie zachowują się jak prawdziwe damy.


28 Czwartek


Dostałem z historii piętnaście punktów na dwadzieścia możliwych. Pandora dostała dwadzieścia jeden na dwadzieścia możliwych. Dodatkowy punkt przypadł jej za to, że wiedziała, jak miał na imię ojciec Hitlera.


29 Piątek


Wróciłem wcześniej ze szkoły ze straszliwą migreną (ominęła mnie klasówka z religii porównawczej). Zastałem ojca oglądającego w telewizji program dla dzieci, udawał, że jest żołędziem wyrastającym w dąb.

Położyłem się do łóżka, zbyt wstrząśnięty, by w ogóle na to zareagować.


30 Sobota


Migrena. Nie mogę pisać.


31 Niedziela

Czwarta po Trzech Królach


Przyszła Pandora. Przepisałem od niej zadania domowe. Czuję się lepiej.


Luty


1 Poniedziałek

pierwsza kwadra księżyca


Mama postawiła ojcu ultimatum: albo znajdzie pracę, albo zacznie zajmować się domem, albo się wyprowadzi.

Ojciec szuka pracy.


2 Wtorek

Matki Boskiej Gromnicznej.

Dzień kwartalnej płatności w Szkocji


Przyszła babcia Mole, żeby mi powiedzieć, że w jej kościele spirytualistycznym zapowiedziano w ubiegłym tygodniu koniec świata. Oświadczyła, że wszystko powinno było się skończyć wczoraj.

Byłaby przyszła powiadomić mnie o tym wcześniej, ale prała zasłony.


3 Środa


Ojcu odebrano karty kredytowe! Bankom Nat West, Barciay i American Express znudziła się jego szalona rozrzutność. Nasza sytuacja pogarsza się z każdą chwilą. Ojcu zostało w szufladzie ze skarpetkami już tylko parę funtów z odszkodowania wypłaconego przez firmę.

Mama szuka pracy.

Towarzyszy mi poczucie deja vu.


4 Czwartek


Poszedłem odwiedzić Berta i Oueenie. W tym swoim pawilonie mają taką masę rupieci, że prawie nie można się poruszać. Szabla przy każdym machnięciu ogonem strąca co najmniej dziesięć bibelotów. Oboje wydają się dosyć szczęśliwi, chociaż ich życie seksualne pozostawia pewno wiele do życzenia.


5 Piątek


Mam napisać wypracowanie o przyczynach drugiej wojny światowej. Co za strata czasu!

Wszyscy znają przyczyny. Wszędzie, gdzie się ruszyć, napotyka się fotografię Hitlera.


6 Sobota

Skończyłem wypracowanie, przepisałem je z encyklopedii Pears.

Mama poszła na ćwiczenia kobiet w samoobronie. Jeśli ojciec zacznie marudzić z powodu przypalonych grzanek, będzie mogła zaaplikować mu cios karate w tchawicę.


7 niedziela

Starozapustna


Cały dzień nudziłem się śmiertelnie. Moi rodzice nigdy nie robią nic w niedzielę poza czytaniem gazet. Inne rodziny jeżdżą do parku safari itd. My nigdy.

Kiedy ja zostanę rodzicem, będę dostarczał moim dzieciom mnóstwa podniet w czasie weekendów.


8 Poniedziałek

Pełnia księżyca


Mama znalazła pracę. Wybiera pieniądze z automatów. do gry „Inwazja z kosmosu".

Rozpoczęła dzisiaj, po naglącym telefonie z agencji pośrednictwa pracy, w której jest zarejestrowana.

Powiedziała, że najwięcej monet znajduje się w automatach zainstalowanych w obskurnych kawiarniach i w uniwersytetach.

Myślę, że mama sprzeniewierza się swoim zasadom. Ta praca służy zaspokojeniu obsesji ludzi słabych.


9 Wtorek


Mama zrezygnowała z pracy. Oświadczyła, że była narażona na zaczepki seksualne, a ponadto ma uczulenie na monety dziesięciopensowe.


10 Środa


Ojciec uruchamia prywatny biznes. Będzie wyrabiał półeczki na przyprawy kuchenne.

Resztę pieniędzy pozostałych z odszkodowania wydał na drewno sosnowe i klej. Pokój gościnny przekształcił się w warsztat. Trociny są w całym domu.

Jestem bardzo dumny z ojca. Jest teraz dyrektorem przedsiębiorstwa, a ja jestem synem dyrektora przedsiębiorstwa.


11 Czwartek


Po szkole dostarczyliśmy pani Singh gigantyczną półkę na przyprawy. Nieśliśmy ją we dwóch, a potem zainstalowaliśmy w kuchni. Wypiliśmy po filiżance nędznej indyjskiej herbaty, pani Singh zapłaciła ojcu i zaczęła zapełniać półki egzotycznymi indyjskimi przyprawami. Wyglądały znacznie ciekawiej niż nudne pietruszki i tymianki u mamy.

Ojciec kupił butelkę szampana, żeby uczcić sprzedanie pierwszej półki! Pojęcie „inwestycja" dla niego nie istnieje.


12 Piątek


Pandora pojechała ze swoim ojcem do Londynu posłuchać wystąpienia Tony Benna. Mama

Pandory pojechała do Loughborough na zjazd SDP. To bardzo smutne, kiedy polityka rozdziela rodziny.

Nie jestem pewien, jak będę głosował. Czasami zdaje mi się, że pani Thatcher jest przyjemnym typem kobiety. Kiedy jednak następnego dnia widzę ją w telewizji, napawa mnie absolutnym przerażeniem. Oczy ma jak psychopatyczny morderca, ale glos osoby łagodnej. Trochę to jest mylące.


13 Sobota


Pandora zachwycona Tonym Bennem, zupełnie jak kiedyś Adamem Antem. Twierdzi, że starsi mężczyźni są podniecający.

Próbuję zapuścić wąsy. Jutro św. Walentego. Dziś przyszła olbrzymia kartka ze stemplem pocztowym Sheffield.


14 Niedziela

Mięsopustna. Św. Walentego


Wreszcie dostałem walentynkę od kogoś nie należącego do rodziny! Kartka od Pandory była czarowna, zawierała proste słowa miłości:


Adrianie, tylko ty.


Ja posłałem Pandorze pseudowiktoriańską kartkę, a w środku napisałem:


Moja miłości!

Włosy w kolorze melasy

I skarpetki do kolan

Wprawiają mnie w stan szoku

Masz cudowną figurę.

Czuję, żem Roy Rogers*,

A ty jesteś Trigger.


(przypis: Roy Rogers (ur. w 1912 r.) – aktor, od 1938 r. grał w westernach klasy B. Bardzo popularny do późnych lat pięćdziesiątych. Jeździł na koniu Trigger.)


Nie wypadło to najlepiej, ale bardzo się spieszyłem. Pandora nie zrozumiała aluzji do Roya Rogersa, więc pożyczyłem jej stare roczniki Roya Rogersa należące do ojca.

Ojciec wyrzucił do kosza kartkę z Sheffield. Mama ją wyciągnęła, kiedy ojciec poszedł do pubu. Tekst brzmiał:


Paulino, cierpię.


Mama uśmiechnęła się i podarła kartkę.


15 Poniedziałek

Rocznica urodzin Waszyngtonu w USA.

Ostatnia kwadra księżyca


Kiedy wróciłem ze szkoły, mama rozmawiała przez telefon z tą glistą Lucasem. Mówiła obrzydliwym głosem rzeczy typu: „Nie proś mnie o to, Bimbo, nie mogę tego zrobić" czy,,Kochanie, między nami wszystko skończone, musimy się starać zapomnieć".

Nie wytrzymam już dalszych emocjonalnych stresów. Wystarczy, że muszę się tak dużo uczyć i rywalizować z Tonym Bennem o względy Pandory.


16 Wtorek


Wczoraj wieczorem przyszła mama Pandory z reklamacją w sprawie półeczki na przyprawy.

Półka spadła ze ściany. Rozmaryn, bazylia i wszystko inne rozsypało się po całej podłodze z korkowych płytek. Mama przepraszała w imieniu ojca, który tymczasem ukrywał się w komórce na węgiel.

Rozmyślam poważnie nad tym, żeby wszystko rzucić i zostać włóczęgą. Nawet podobałoby mi się takie życie pod warunkiem, że mógłbym się codziennie wykąpać.


17 Środa


Panna Elf opowiedziała nam dzisiaj o swoim przyjacielu. Nazywa się Winston Johnson. Jest magistrem nauk humanistycznych i nie może dostać pracy! To jakie są moje szanse?

Panna Elf powiedziała, że sytuacja absolwentów jest w całym kraju beznadziejna. Jej zdaniem pan Scruton nie ma wstydu, jeżeli ośmielił się powiesić nad swoim biurkiem portret pani Thatcher.

Chyba staję się radykałem.


18 Czwartek


Dziś rano zebrano całą szkołę w dużej sali. Pan Scruton wszedł na podium i zachowywał się jak w filmach o Hitlerze. Oświadczył, że w całej swojej długiej karierze nauczycielskiej nie zetknął się z aktem podobnego wandalizmu. Wszyscy stali w głębokim milczeniu zastanawiając się, o co chodzi. Pan Scruton oznajmił, że ktoś wszedł do jego gabinetu, dorysował Margaret Thatcher wąsy i napisał jej na dekolcie „Trzy miliony bezrobotnych".

Pan Scruton powiedział, że profanacja największego przywódcy, jakiego miał ten kraj, jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Równa się zdradzie stanu, toteż kiedy zostanie znaleziony winny, będzie natychmiast usunięty ze szkoły. Oczy Scrutona wyłupiały się do tego stopnia, że kilku pierwszoklasistów zaczęło płakać. Panna Elf odprowadziła ich w bezpieczne miejsce.

Cała szkoła będzie musiała przedstawić próbkę charakteru pisma.


19 Piątek


Panna Elf złożyła wymówienie. Będzie mi jej brakowało, ona, bowiem przyczyniła się do rozwoju mojej świadomości politycznej. Stałem się zdecydowanie radykałem. Jestem niemal wszystkiemu przeciwny.


20 Sobota


Pandora, Nigel, Klara Neilson i ja założyliśmy grupę radykalną Różowa Brygada.

Dyskutujemy o takich sprawach jak wojna (jesteśmy przeciwko), pokój (jesteśmy za) i ostateczne unicestwienie społeczeństwa kapitalistycznego.

Ojciec Klary Neilson jest kapitalistą, ma sklep warzywny. Klara próbuje go nakłonić, by rozdawał bezrobotnym tanie produkty, ale on odmawia. Tuczy się na ich głodzie!


21 Niedziela

Zapustna


Posprzeczałem się z ojcem na temat „Sunday Expressu". On nie zdaje sobie sprawy, że jest posłusznym narzędziem reakcyjnej prawicy. Odmawia przerzucenia się na czytanie „Morning Star".

Mama czyta wszystko bez wyboru, prostytuując niejako umiejętność czytania.


22 Poniedziałek


Znowu mam pryszcze. Ponadto jestem bardzo sfrustrowany seksualnie. Nie mam wątpliwości, że jedna namiętna sesja miłosna bardzo by poprawiła moją cerę.

Pandora twierdzi, że nie zaryzykuje ewentualnością zostania samotną matką z powodu kilku głupich pryszczy. Będę, więc musiał powrócić do folgowania sobie.


23 wtorek

Ostatki.

Nów


Zjadłem dziewięć pączków w domu, trzy u Pandory, cztery u Berta i Oueenie. Babcia poczuła się dotknięta, kiedy nie przystałem na jej miłą propozycję, że zrobi mi krem. Byłem zbyt najedzony.

To obrzydliwe, jeśli się weźmie pod uwagę, że Trzeci Świat żywi się kilkoma ziarnkami ryżu.

Czuję okropne wyrzuty sumienia.


24 Środa

Popielec


Nasze panie kucharki w sokole zostały zwolnione. Obiady przyjeżdżają teraz w gorących pudłach z kuchni centralnej. Zainicjowałbym protest, ale mam jutro klasówkę z geografii.

Pani Leech dostała piec mikrofalowy za trzydziestoletnie trudy przy garnku z budyniem.


25 Czwartek


Dostałem z geografii piętnaście punktów na dwadzieścia możliwych. Straciłem punkty, bo napisałem, że Wyspy Falklandzkie należą do Argentyny.


26 Piątek


Mój ma teraz trzynaście centymetrów, a w stanie spoczynku nawet nie ma go co mierzyć.

Ogólnie rzecz biorąc poprawia się również mój wygląd. Myślę, że ćwiczenia rozciągające kręgosłup zaczynają przynosić rezultaty. Byłem tym, któremu wszyscy dokopywali, teraz mogę się spokojnie przyglądać, jak dokopują innym.


27 Sobota


Przez cały tydzień ojciec nie wykonał i nie sprzedał ani jednej półki. Żyjemy teraz z zasiłku dla bezrobotnych i pieniędzy z opieki społecznej. Mama przestała palić. Pies dostaje pół puszki swojego mięsa dziennie.


28 Niedziela

pierwsza niedziela wielkiego postu


Na obiad niedzielny jajka, frytki i fasola! Żadnego deseru! Nie było nawet serwetek!

Mama mówi, że jesteśmy nouveau poor.


Marzec


1 Poniedziałek

Św. Dawida (Walia}


Ojciec przestał palić. Chodzi po domu z pobladłą twarzą i przyczepia się do wszystkiego, co robię.

Pokłócili się po raz pierwszy od powrotu mamy. Spowodował to pies, który zjadł na podwieczorek szynkę z puszki. To było silniejsze od niego, biedak był na pół oszalały z głodu.

Znowu dostaje całą puszkę swojego mięsa dziennie.


2 Wtorek

Pierwsza kwadra księżyca


Rodzice cierpią na ciężkie objawy odwyku od nikotyny. Dla kogoś niepalącego jest to bardzo zabawne.

3 Środa


Musiałem pożyczyć ojcu pieniądze na galon benzyny, jechał na rozmowę w sprawie pracy.

Mama przystrzygła mu włosy i ogoliła go, pouczyła też, co ma mówić i jak się zachowywać. Żal patrzeć, jak bezrobocie wpędziło ojca w dziecinną zależność od innych.

Czeka na wiadomość z Rządowej Agencji do Walki z Bezrobociem.

Ciągle jest chory z powodu niepalenia. Ma teraz niezwykle wybuchowy temperament.


4 Czwartek


Jeszcze nie ma żadnych wiadomości o pracy. Spędzam możliwie jak najwięcej czasu poza domem. Rodzice są nie do wytrzymania. Niemal chciałbym, żeby znów zaczęli palić.


5 Piątek


Dostał pracę!

Zaczyna w poniedziałek, jako nadzorca renowacji brzegów kanału. Odpowiada za gromadę młodzieży prosto po szkole. Dla uczczenia tej nowiny kupił mamie sześćdziesiąt Benson and Hedges, a sobie sześćdziesiąt playersów. Ja dostałem dużą paczkę baloników Mars.

Przynajmniej raz wszyscy są bardzo szczęśliwi. Nawet pies trochę poweselał. Babcia robi na drutach wełnianą czapkę dla ojca do pracy.


6 Sobota


Poszliśmy z Pandorą obejrzeć ten fragment kanału, za którego brzegi odpowiada teraz mój ojciec.

Gdyby nawet pracował tysiąc lat, to nigdy nie oczyści tego miejsca ze wszystkich starych rowerów, wózków, zielska i puszek po coca-coli! Powiedziałem ojcu, że znalazł się w beznadziejnej sytuacji, a on na to: „Nic podobnego, za rok będzie to miejsce godne podziwu". Bez wątpienia! A ja jestem Nancy Reagan, drogi tato!


7 Niedziela

Druga w wielkim poście


Ojciec poszedł rano zobaczyć swoje brzegi kanału. Wrócił do domu i zamknął się w sypialni.

Ciągle jeszcze tam jest, słyszę, jak mama próbuje go pocieszać.

Nie jest pewne, czy jutro pójdzie do pracy. W sumie myślę, że raczej nie.


8 Poniedziałek


Ojciec poszedł do pracy.

Wracałem ze szkoły wzdłuż brzegów kanału. Zobaczyłem, jak dyrygował grupą skinów i punków. Wyglądali raczej ponuro i nie zdradzali zbytniej ochoty do współpracy. Żaden nie chciał pobrudzić ubrania. Wydawało się, że jedynie ojciec coś robi. Był cały ubłocony. Próbowałem zamienić parę słów z chłopakami, ale zlekceważyli moje wysiłki. Podkreśliłem, że są wyalienowani przez okrutne, obojętne społeczeństwo, na co ojciec powiedział: „Zjeżdżaj do domu, Adrianie. Pleciesz lewicowe brednie". Jeśli nie będzie się kontrolował, wkrótce spotka się z otwartym buntem.


9 Wtorek

Pełnia księżyca


Moje wyniki w nauce sięgają dna. Dostałem tylko pięć punktów na dwadzieścia możliwych za ortografię. Myślę, że mogę mieć anoreksję.


10 Środa


Ojciec poprosił, żebym nie przyprowadzał Pandory nad kanał po szkole. Twierdzi, że po jej odejściu nie może sobie poradzić z chłopakami. To prawda, że Pandora jest oszałamiająco piękna, ale chłopcy muszą się po prostu nauczyć samokontroli. Ja musiałem to zrobić. Pandora odmówiła skonsumowania naszego związku. Zastanawiam się czasami, co ona we mnie widzi.

Żyję w ciągłym strachu, że nasz związek się skończy.


11 Czwartek


Pandora i jej matka dołączyły do kobiecej grupy mojej mamy. Żaden mężczyzna ani chłopak nie ma wstępu do naszego frontowego pokoju. Ojciec tymczasem musi prowadzić żłobek w jadalni.

Herod, córeczka Ryśka Cytryny, pełzała dziś pod stołem wydając okrzyki: „Cyc! Cyc!"

Ojciec starał się ją uspokoić, dopóki mu nie wyjaśniłem, że Cyc to imię jej matki. Herod jest bardzo radykalnym dzieckiem, nigdy nie je słodyczy i nie chodzi spać przed drugą w nocy.

Ojciec twierdzi, że kobiety powinny siedzieć w domu i zajmować się gotowaniem. Mówi to szeptem, żeby uniknąć śmiertelnego ciosu karate.


12 Piątek


Ojciec miał dobry dzień nad brzegiem kanału. Dotarł już prawie do poziomu trawy. Żeby to uczcić, przyprowadził skinów i punków do domu na szklankę piwa własnego wyrobu. Mama i pani Singh obserwowały z przerażeniem, jak chłopaki wkraczają do kuchni, ale kiedy ojciec przedstawił im Baza, Daza, Maza Leva, Melva i Boża, trochę się odprężyły.

Boz pomoże mi zreperować hamulce w moim rowerze. Jest ekspertem od rowerów.

Kradnie je od szóstego roku życia.


13 Sobota


Dziś Boz zaproponował mi powąchanie kleju, ale odmówiłem z podziękowaniem.


14 Niedziela

Trzecia w wielkim poście


Wszystkie znane mi kobiety udały się na wiec protestacyjny w sprawie prawa kobiet do pracy. Pani Singh poszła w przebraniu.

Widziałem w parku Ryśka Cytrynę, popychał huśtawkę z Herod zbyt wysoko. Herod krzyczała: „Cyc! Cyc!"


15 Poniedziałek


Kochany jestem przez dwie kobiety: Elżbieta Sally Broadway podała Wiktorii Luizie

Thomson kartkę na lekcji fizyki. „Zapytaj Adriana Mole'a, czy chce ze mną chodzić".

Wiktoria Luiza Thomson (dalej zwana W.L.T.) przekazała mi pytanie. Odpowiedziałem

W.L.T. odmownie.

Elżbieta Sally Broadway (dalej zwana E.S.B.) miała bardzo smutną minę i zaczęła zalewać łzami palnik Bunsena. Cudowna jest świadomość, że obydwie, Pandora i Elżbieta, są we mnie zakochane.

Może jednak nie jestem taki brzydki.


16 Wtorek


Pandora i E.S.B. pobiły się na boisku. Pandora zachowała się obrzydliwie. Na ostatnim zebraniu Różowej Brygady przysięgła całe życie być pacyfistką.

Pandora zwyciężyła! Cha, cha, cha!


17 Środa

Dzień św. Patryka (Irlandia).

Ostatnia kwadra księżyca


O 22.30 wóz policyjny przywiózł pana 0'Leary do domu. Pani 0'Leary przyszła z prośbą, żeby ojciec pomógł jej zaprowadzić pana 0'Leary na górę do łóżka. Ojciec jeszcze tam jest. Mimo podwójnych szyb dobiegają do mnie dźwięki muzyki i śpiewy.

To wcale nie żarty, kiedy trzeba się wyspać przed pójściem do szkoły.


18 Czwartek


Czytam,,Dlaczego dzieciom się nie udaje" Johna Holta. To bardzo dobre. Jeśli obleję egzaminy, będzie to wyłącznie wina rodziców.


19 Piątek


Moje twórcze wypracowanie z angielskiego:

WIOSNA,

napisał Adrian Mole

Drzewa wystrzelają w pąki niektóre nawet mają liście. Gałęzie pchają się w niebo jak pijane strachy na wróble. Ich pnie wkręcają się w ziemię tworząc plątaninę korzeni. Jasne niebo wychyla się niepewnie jak nieśmiała oblubienica na progu małżeńskiej łożnicy. Ptaki wypisują skrzydłami swoje chaotyczne trasy w wacie chmur niby pijane strachy na wróble.

Przezroczysty strumyk majestatycznie pluszcze do kresu swej drogi. „Do morza", woła, „do morza" powtarza bez ustanku.

Na brzegu siedzi samotny chłopiec, w lędźwiach czuje płomień i obserwuje swoje spokojne odbicie we wzburzonym strumieniu. Na sercu leży mu ciężar. Wzrok jego skierował się ku ziemi i spoczął na zdumiewającym, majestatycznym, wielobarwnym motylu. Skrzydlaty owad uniósł się w powietrze, a oczy chłopca unoszą się za nim tak długo, aż stanie się plamką na tle czerwono zachodzącego słońca. Chłopiec wyczuwa zefirek nadziei dla rodzaju ludzkiego.

Pandora uważa, że to najlepsza rzecz, jaką napisałem, ja jednak wiem, że czeka mnie jeszcze długa droga, zanim opanuję swoje rzemiosło.


20 Sobota

Równonoc wiosenna


Mama obcięła włosy zupełnie krótko. Wygląda, jakby była jedną z więźniarek cioci Zuzanny. Już wcale nie ma w niej nic macierzyńskiego. Nie wiem, czy kupić jej coś na Dzień Matki.

Wczoraj nie przestawała o tym mówić, według niej to naciąganie naiwnych przez handel.


21 Niedziela

Czwarta w wielkim poście.

Dzień Matki


11.30. Nic nie kupiłem mamie, więc całe rano była w złym humorze.

13.00. Ojciec powiedział: „Na twoim miejscu, chłopcze, pobiegłbym do pana Cherry'ego i kupił mamie kartę i prezent". Dał mi dwa funty, więc kupiłem kartę z napisem „Kocham cię, mamusiu" (jedyna, jaka została; wiadomo, mój pech) i pięć pudełek lukrecji (taniej, bo pudełka były zgniecione). Mamie poprawił się humor i nawet nie miała za złe, że ojciec poszedł do babci z bukietem tulipanów i wrócił po pięciu godzinach roztaczając wokół woń alkoholu.

Mama Pandory tymczasem rozpieszczana była w restauracji. Zrobię to samo dla mojej mamy, kiedy już będę sławny.


22 Poniedziałek


Skatalogowałem bibliotekę w mojej sypialni. Mam sto pięćdziesiąt jeden książek, nie licząc dzieł Enid Blytons.


23 Wtorek


Za jedenaście dni będę miał piętnaście lat. Gdybym chciał się ożenić, to wystarczy poczekać tylko rok i jedenaście dni.


24 Środa


Jedyny szczegół mojej powierzchowności, którym się teraz naprawdę martwię, to uszy.

Odstają pod kątem dziewięćdziesięciu stopni. To fakt stwierdzony naukowo, bo za pomocą przyborów do geometrii.


25 Czwartek

Dzień Zwiastowania (dzień płatności kwartalnych).

Nów


Doznałem duchowego przebudzenia. Przyszło do domu dwóch przyjemnych panów reprezentujących ugrupowanie religijne Ludzie Słońca. Mówili o tym, że tylko oni mogą przynieść światu pokój. Trzeba wpłacić dwadzieścia funtów, żeby się do nich zapisać. Jakoś zdobędę te pieniądze. Nie ma zbyt wygórowanej ceny, gdy w grę wchodzi pokój.


26 Piątek


Próbowałem namówić Pandorę, żeby wstąpiła do Ludzi Słońca. Moje argumenty w ogóle na nią nie podziałały. Oni przychodzą jutro, żeby się zobaczyć z moimi rodzicami i podpisać porozumienie.


27 Sobota


Ludzie Słońca przyszli o szóstej. Ojciec trzymał ich na progu, na deszczu. Odzienie przemokło im na wskroś. Ojciec oświadczył, że usiłowali otumanić naiwne dziecko. Mama potem obserwowała, jak szli w górę ulicy. Zauważyła: „Nie wyglądają teraz zbyt charyzmatycznie, są po prostu cholernie zmoknięci". Ja uroniłem kilka łez. Myślę, że płakałem z uczucia ulgi, w końcu dwadzieścia funtów to kupa forsy.


28 Niedziela

Niedziela pasyjna.

Początek brytyjskiego czasu letniego


Ojciec zapomniał wczoraj przesunąć zegarki, więc spóźniłem się na zebranie Różowej

Brygady w salonie u Pandory. Przegłosowaliśmy wykluczenie z zebrania ojca Pandory z uwagi na jego ekstremistyczne lewicowe poglądy. Postanowiliśmy popierać Roya Hattersieya w spodziewanej walce o przywództwo w Partii Pracy.

Pandora zraziła się do Tony'ego Benna, odkąd się dowiedziała, że to arystokrata-odszczepieniec.

Klara Neilson wprowadziła nowego członka. Nazywa się Barbara Boyer. Jest bardzo urodziwa i bardzo inteligentna. Nie zgodziła się z Pandorą w sprawie polityki nuklearnej NATO.

Pandora musiała przyznać, że Chiny to jedna wielka niewiadoma. Poprosiła potem Klarę Neilson, żeby więcej nie przyprowadzała Barbary.


29 Poniedziałek


Przy obiedzie w szkole siedziałam obok Barbary Boyer. To naprawdę wspaniała dziewczyna. Zauważyła, że Pandora ma wiele wad. Musiałem jej przyznać rację.


30 Wtorek


Popełniłem nieseksualne cudzołóstwo z Barbarą. Jestem ośrodkiem odwiecznego trójkąta.

Wie o tym tylko Nigel, zaprzysiągł dochować tajemnicy.


31 Środa


Nigel rozpaplał to po całej szkole. Pandora spędziła popołudnie w gabinecie wychowawczyni.


Kwiecień


1 Czwartek

Prima aprilis.

Pierwsza kwadra księżyca


Barbara Boyer skończyła naszą krótką affaire. Zadzwoniłem do niej do sklepu zoologicznego, gdzie pracuje dorywczo czyszcząc klatki. Powiedziała, że nie może znieść wyrazu cierpienia w oczach Pandory. Zapytałem, czy to dowcip primaaprilisowy, ale ona zaprzeczyła przypominając mi, że już minęło południe.

Dostałem porządną nauczkę. Z powodu pożądania postradałem miłość.

Jutro kończę piętnaście lat.

Ogoliłem się, żeby sobie poprawić samopoczucie.


2 Piątek


Mam piętnaście lat, ale z punktu widzenia prawa ciągle jeszcze jestem dzieckiem. Wszystko, co było mi niedozwolone wczoraj, jest też niedozwolone dziś. Cholerny pech!

Dostałem siedem kart od krewnych i trzy od przyjaciół. Moje prezenty to jak zwykle jakaś japońska tandeta, chociaż Bert podarował mi model samolotu wykonany w Niemczech Zachodnich.

Pandora zignorowała moje urodziny. Nie mam jej tego za złe. Zawiodłem jej zaufanie.

Boz, Baz, Daz, Maz, Kev i Mev przyszli znad kanału i wyhoplali mnie urodzinowo. Boz podarował mi tubkę kleju do mojego modelu samolotu.


3 Sobota


8.00. Wielka Brytania w stanie wojny z Argentyną!!! Właśnie zakomunikowało to,,Radio

Cztery". Bardzo jestem podniecony. Jedna moja połowa uważa, że to tragiczne, a druga, że bardzo ekscytujące.

10.00. Obudziłem ojca, żeby mu powiedzieć o najeździe Argentyny na Falklandy.

Wyskoczył z łóżka jak oparzony, bo myślał, że Falklandy leżą u wybrzeży Szkocji. Kiedy wyjaśniłem, że są oddalone o osiem tysięcy mil, położył się z powrotem i naciągnął kołdrę na głowę.

16.00. Przeżyłem właśnie najbardziej upokarzające doświadczenie mego życia. Zaczęło się od tego, że składałem ten model samolotu. Już prawie kończyłem, kiedy wpadło mi do głowy, żeby tak eksperymentalnie powąchać klej. Przytknąłem nos do podwozia i wdychałem przez kilka sekund, ale nie przydarzyło mi się nic w płaszczyźnie duchowej, za to nos mi się przykleił do samolotu na mur! Ojciec zawiózł mnie na ostry dyżur, żeby samolot odkleić. Sam nie wiem, jak przeżyłem te wszystkie śmiechy i drwiny.

Lekarz na ostrym dyżurze napisał na mojej karcie wąchacz kleju".

" Zadzwoniłem do Pandory, przyjdzie po lekcji gry na altówce. Jedynie miłość pozwala mi zachować równowagę…

Загрузка...