Miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą.
Księga Wyjścia 3:5
Od zarania czasów ani ucho nie słyszało, ani oko nie, widziało Boga poza Tobą, który tak wiele
zgotował dla tych, którzy Mu ufają.
Księga Izajasza 64:4
Ty mi wskazujesz drogę życia: pełnię radości u Ciebie, wieczyste rozkosze po Twojej prawicy.
Księga Psalmów 16:11
Gdziekolwiek byśmy się nie znajdowali w tym momencie, jest to ziemia święta. Uświadomiwszy sobie to możemy się rozluźnić i pozwolić, by Ojciec ujawnił Swój plan dla nas. Bóg Ojciec jest nieskończony i nieskończoność ta przejawia się poprzez nas jako nasza działalność, czy będzie to działalność księdza, lakarza, prawnika, pielęgniarki, nauczyciela, uzdrowiciela, gospodyni domowej, urzędnika czy mechanika.
Zajęcie przeznaczone dla nas dzisiaj może nie być zajęciem z naszego własnego wyboru; ale jeżeli zamiast walić głową o mur będziemy pamiętać, że Bóg rozwija Swój własny plan na ziemi i że my jesteśmy tutaj tylko po to, by przejawiać chwałę Ojca, nasze życie i wszelka działalność nie będzie nacechowana ograniczeniem, zawężeniem czy skończonością. Ojciec będący nieskończonością przejawia się nieskończenie.
Nie mamy prawa ingerować w boski plan; naszą odpowiedzialnością jest zacząć tam, gdzie się znajdujemy, w przekonaniu, że miejsce, na którym stoimy, jest ziemią świętą. Miejscem tym może być więzienie, szpital albo zaszczytna pozycja; ale bez względu na to, jak wysokie czy niskie jest to miejsce, jest ono ziemią świętą. Tam odgrywamy przypisaną nam rolę. Tam pozostajemy aż do czasu, gdy Bóg nas przeniesie. Ingerujemy w boski plan, gdy pozwalamy, by nasze małe "ja" decydowało o tym, gdzie powinno funkcjonować, zamiast być zadowolonym i pozwolić, by Chrystus decydował o naszej aktywności.
Nic nie jest w stanie dać poczucia tak pełnego sensu życia jak realizacja naszego samospełnienia w Bogu, nie samospełnienia w Janie, Jerzym czy Joelu, ale samospełnienia w Bogu. To samospełnienie w Bogu przejawia się jako harmonia i dostatek Jana, Jerzego czy Joela, lecz dostatek, sukces, inteligencja czy miłość nie jest ich osobistym osiągnięciem. Mądrość Ojca przejawia się i wyraża przez każdego, kto uznając jego jedność z Ojcem, pozwoli, by działała ona w jego doświadczeniu. Bycie tym, kogo świat nazywa zwycięzcą, osiągnięcie ważnej i wpływowej pozycji, a przez to gloryfikowanie i wyolbrzymianie osobowego poczucia ja, nie stanowi zbyt dużej trudności. Znacznie trudniej jest czekać, by świat przyszedł do nas; ale gdy zdamy sobie sprawę, że Chrystus jest prawdziwym umysłem naszej istoty, rzeczywistą duszą, mądrością, prawdziwą miłością, przekonamy się, że wszystko i wszyscy będą przyciągani przez Chrystusa i nasza boska działalność zostanie przyniesiona nam pod drzwi.
Jeżeli jednakże w naszym zadufaniu jesteśmy przekonani, że nasz sukces zależy od naszego osobistego wysiłku i zasług i jest jego wynikiem, przekonamy się, że będzie on daremny i przelotny.
"Liczyliście na wiele, lecz oto jest mało, a gdy to przynieśliście do domu, zdmuchnąłem to. Dlaczego? – mówi Pan Zastępów. Z powodu mojego domu, który leży w gruzach, podczas gdy każdy z was gorliwie krząta się koło własnego domu" – koło własnego intelektu, własnego poczucia wiedzy, własnego stanu duchowości, zamiast koło Boga, Nieskończonego Niewidzialnego, źródła naszej istoty. Zwracając się do wewnątrz, nie zwracamy się do naszej własnej duchowości, do naszej własnej dobroci, własnej siły czy wiedzy; idziemy do wewnątrz, żeby uwolnić Nieskończone Niewidzialne. Jedyna stałość znajduje się w pełni, która pochodzi od Boga, poprzez realizację duchowej natury naszej istoty i zdolność umożliwienia jej przejawu i wyrazu w jakikolwiek bądź sposób.
W ciszy, gdy dosięgamy wizji naszej jedności z Ojcem, Bóg przejawia poprzez nas Swoje nieskończone dobro. Przekonamy się, że bez jakiegokolwiek wysiłku czy zmagania się liście się rozwiną, małe pąki zakwitną i dzięki byciu w ciszy, dzięki aktywności w pracy danej nam do wykonania każdego dnia, owoce się pojawią. Każdy z nas ma dzisiaj jakąś pracę do wykonania. Gdy ją wykonamy dzisiaj, bez troski o jutro, zdając sobie sprawę, że Bóg poprzez niewidzialnego Chrystusa naszej istoty przelewa w nas Swą esencję, substancję i obfitość, następnego dnia coś innego będzie dane nam do wykonania.
Jutro być może będzie to inna misja, inna praca czy inna działalność. Nic nie powstrzyma przeznaczonej nam misji. W momencie, gdy ma miejsce realizacja Chrystusa, nic nie może przeszkodzić, opóźnić, zahamować czy powstrzymać Jego działalności. Bóg potrafi zniweczyć dowolną przeszkodę. Nic nie może przeszkodzić pojawieniu się owoców w życiu, gdy nadchodzi ich czas. Gdy przychodzi czas, siła Boga przywodzi to do wyrazu tak samo nieodwołalnie, jak nienarodzone dziecko wydalone zostaje z łona, gdy przychodzi jego czas, by pojawić się na scenie życia.
Władza spoczywa na Jego barkach. Gdy słuchamy tego Ja, które znajduje się w głębi naszej własnej istoty, zaczynamy być prowadzeni przez Ducha. Stajemy się świadkami tego, jak ręka Boga sięga poprzez nas, w nas, pokładając Swą chwałę w naszym doświadczeniu i przejawiając się jako nasza aktywność. Stajemy się świadkami tego, jak ręka Boga w nas oferuje swe dobro; nasze dobro przychodzące do nas z wewnątrz, nie z zewnątrz, ale z królestwa Bożego, które znajduje się w nas. Nie od istoty ludzkiej, której oddech znajduje się w jego nozdrzach, nie od istoty ludzkiej, która mogłaby dać albo zatrzymać. Ręka Boga nie wzbrania; ręka Boga nie ogranicza.
Krok za krokiem nieskończony Chrystus prowadzi nas od jednej formy działania do innej. Prowadzić nas może ze świata interesów do świata muzyki lub ze świata obowiązków rodzinnych do misji uzdrawiania czy nauczania. Chrystus może z nas uczynić cokolwiek zechce. Nie preferuje żadnego zawodu; nie ma w Jego oczach zajęcia, które byłoby bardziej duchowe niż inne, dopóki jest ono konstruktywne. Wszystkie są równe w oczach Boga; wszystkie są działalnością łaski przejawiającej się w nieskończonej formie i rodzaju.
Życie łaską odbywa się w zrozumieniu, że jutro nie dotyczy nas, ale Boga. Łaska Boga nie obdarowuje częściowym sukcesem czy radością, nie domaga się także niczego, co nie może być zrealizowane. Bóg wyznacza nam zadanie, a łaska jednocześnie przynosi zrozumienie, siłę i wiedzę, by je wykonać. Cokolwiek, co jest niezbędne do wypełnienia zadania, czy to środki transportu, fundusze, książki, ludzie, nauczyciele czy nauki, zawsze się pojawia. Wszystko, co przychodzi za sprawą łaski, przychodzi jako spełnienie.
Ponieważ mamy więcej, więcej się od nas wymaga. Wszelkim stawianym nam wymaganiom możemy sprostać zdając sobie sprawę, że nie są one stawiane nam, lecz Temu, który nas przysłał. "Sam z siebie nic nie mogę", ale Ojciec wewnątrz sprosta każdemu wymaganiu. Boska łaska umożliwia nam wykonanie wszystkiego, co konieczne, i w swoim czasie uwalnia nas od zbędnych obciążeń dzięki realizacji, że Bóg jest za nie odpowiedzialny. Gdy Bóg dotrzymuje zobowiązań, czyni to raz na zawsze, tak że nie powracają ani nie trwają.
Obdarowujmy dobrami Ducha tłum, ale nigdy go nie poszukujmy. Nie jesteśmy tymi, którzy wędrują tu i ówdzie, nawet wśród własnej rodziny próbując znaleźć kogoś, komu narzucilibyśmy ten dar; bo gdy roztrwonimy dar Ducha pośród nieprzygotowanej myśli, sami skończymy jako zubożeni. Czekamy, by tłumy przyszły do nas. Gdyby nawet miało się okazać, że masy składają się z jednej tylko osoby, czekamy na tę jedną, by do nas przyszła. Przebywamy w ciszy, w domu, w warsztacie czy w biurze z palcem na ustach, ukrywając nasz skarb przed światem. Ci, którzy są gotowi, zareagują na światło w nas, rozpoznają błysk w naszych oczach lub uśmiech na twarzy. Gdy będą przychodzić jeden po drugim, przyjmijmy każdego, jakby był to tłum przychodzący do nas po chleb, który im dajemy, po zimną wodę, a także i ciepłą. Dajemy to, po co przychodzą. Dajemy łagodnie; dajemy stopniowo; dajemy z miłością, z radością i z mocą autorytetu. Czerpać możemy z nieskończoności naszej istoty i wszystko się przejawi: słowa prawdy, współczucie, miłość, uzdrawianie, łaska, finanse, pożywienie, woda, napój, ochrona, troska, współtowarzyszenie – wszystko przejawi się z Chrystusa wewnątrz nas.
Stańmy się narodzeni na nowo w duchowej świadomości nieskończonej istoty naszego własnego bytu i istniejącej pełni naszego Ja. Niech naszą modlitwą będzie:
Dzięki Ci, Ojcze; jestem. Tym, którego poszukuję, już jestem. Wszystko ucieleśnione jest wewnątrz mego własnego bytu i jedyne, co jest konieczne, to pozwolić by przejawiło się w swym wyrazie. Nic nie może być dodane do mnie; nic nie może być ujęte.
"Wszystkich rzeczy mogę dokonać poprzez Chrystusa, który mnie wzmacnia… Ja żyję; jednak nie ja”; to naprawdę Bóg żyje we mnie i jako ja. Bóg dokonuje wszystkiego, co jest mi dane do zrobienia. Jestem ośrodkiem Istoty-Boga, poprzez który Bóg przejawia Swoje nieskończone dobro we wszechświecie; Bóg używa mnie jako Swego instrumentu. Moim jedynym celem na ziemi jest bycie świadkiem boskiej chwały, boskiej świetności i boskiej nieskończoności: przejawienie boskiego dzieła.
Bóg jest moim rodzicem; Bóg jest moim środowiskiem i Bóg jest moim dziedzictwem. Ja, którym jestem, nie jest ograniczone żadnym osobowym poczuciem świadomości, podświadomości czy nadświadomości. Jest jedynie ograniczone ograniczeniami narzuconymi Bogu, a ponieważ Bóg jest nieskończony, nie mogą istnieć ograniczenia. Wszystko, czym jest uniwersalna świadomość, przejawia się we mnie. Umożliwiam by Bóg przejawiał się we mnie, przeze mnie i na zewnątrz w tym ogromnym świecie.
Ja przyszedłem, żebyś mógł być spełniony. Ja idę przygotowując miejsce dla ciebie. Ja idę: to ja mojej istoty, boskie Ja przygotowuje drogę. Mój niebieski Ojciec wie, że potrzebuję tych rzeczy i Jego radością jest danie ich mnie-a nie zmuszenie mnie do zmagania się, nie zmuszanie mnie do wysiłku, nie zmuszanie mnie do walki, pracy, błagania czy proszenia o nie. Moje dobro jest moim na mocy boskiego dziedzictwa.
Budzę się rano z poczuciem pewności i zadowolony, gotowy do pracy danej mi do wykonania. Jakakolwiek by ona była, wykonuję ją nie po to, by zarobić na życie czy sprostać uciążliwym obowiązkom, ale z radością i satysfakcją pozwalam, by ujawniła się ona jako wyrażona przeze mnie aktywność Boga.
Gdy uznajemy Chrystusa za nieustanne źródło naszego dobra, w ten sposób się ono przejawia. Polegając całkowicie na boskiej Obecności w nas, stajemy się punktem, poprzez który Bóg promieniuje na ziemi, i zamiast oczekiwać od świata, by dostarczał nam dóbr, dobrowolnie akceptujemy rolę przewodu, przez który dobro znajduje ujście do świata. Bóg przelewa z nas wszystko do tych, którzy nie są jeszcze świadomi swej jedności z Bogiem. Duchowa osoba spoczywa w swej świadomej jedności z Bogiem pozwalając, by nieskończoność dobra się wyrażała: nigdy nie dąży, nie pragnie czy potrzebuje; stoi i służy. Im bardziej stajemy się przejawem Chrystusa, tym bardziej stajemy się sługami. Służymy jako narzędzie, przez które Ojciec karmi swą trzodę. Stajemy się drogą, przez którą przejawia się w swym widzialnym wyrazie nieskończone duchowe dobro boskiego Źródła.