Nieśmiertelność jest zdawaniem sobie sprawy czym jest nasza prawdziwa tożsamość jako Bóg-istota tożsamości, która nie ma początku ani końca, jest wieczysta i wiecznie trwająca. Jest to rozpoznawanie Boga jako ojca i Boga jako syna. Dla tych, którzy są na drodze duchowej, nie jest to nowa idea. Jest to fundament, na którym opiera się każda znana ludzkości nauka duchowa. Istota tej nauki pogrzebana jednakże została w rozpowszechnionych koncepcjach nieśmiertelności mówiących o istnieniu Methuselaha w świecie czy o wiecznym istnieniu błogości po śmierci. Pierwsza stanowi jedynie pozłacaną wersję długowieczności, druga oparta jest na błędnym założeniu, że śmierć jest częścią boskiego stworzenia, podczas gdy Mistrz wyraźnie stwierdził: "Ostatnim nieprzyjacielem, który będzie pokonany, jest śmierć."
To prawda, że wcześniej czy później wszyscy znikniemy z powierzchni ziemi. Każdy w swoim czasie opuści ten plan świadomości. Ci, którzy nie mają wiedzy o Bogu i o swym związku z Bogiem, być może będą zmuszeni opuścić swe ciała przez chorobę, wypadek czy starczy wiek; ale ci, którzy mają prawidłowe zrozumienie Boga, dokonają tego przejścia bez zmagania się, bólu czy niedołęstwa. Każdy ostatecznie opuści ten plan.
"W domu mego Ojca istnieje wiele komnat." Przechodzimy od niemowlęctwa do dzieciństwa, od dzieciństwa do wieku młodzieńczego i od młodzieńczości do dojrzałości każdy stan świadomości stanowi jedną z boskich komnat. Ci, którzy akceptują przejście z jednego stanu świadomości do następnego jako aktywność Boga, nie podejmując daremnych prób przedłużenia stanu świadomości, z którego powinni byli wyrosnąć, nie doświadczają niedołęstwa wieku starczego. Opieranie się podeszłemu wiekowi, tak jakby był czymś, czego należy się obawiać, powoduje wiele niedomagań związanych ze starością. Akceptowanie normalnych, naturalnych zmian, jakie towarzyszą przejściu z jednego etapu życia do drugiego, pozwala nam oczekiwać doświadczeń wieku średniego i podeszłego z radością i spokojem raczej niż z lękiem i niechęcią.
Nie ma różnicy między wyrażaniem się Boga w tym momencie czy za sto lat. Życie Boga nie starzeje się i nie kończy. Bóg przeznaczył każdemu z nas pracę duchową i dał nam Swoje zdolności do jej wykonania na tym, jak go nazywamy, planie istnienia, Bóg zachowa nas w żywotności, sile, młodzieńczości, zdrowiu i pełni. Przy takim zrozumieniu nie mylimy długowieczności z nieśmiertelnością. Długowieczność nie jest nieśmiertelnością: jest zaledwie kontynuacją obecnego, fizycznego poczucia istnienia. Nie chodzi nam o długość naszego pobytu na ziemi, ale raczej o przejawianie naszej wiecznej Jaźni zawsze w służbie interesów Ojca.
Każdego przejścia dokonuje się dla chwały Boga i dla rozwoju naszej indywidualnej Duszy. Ci z nas, którzy zbliżają się do średniego wieku i starszego muszą nauczyć się pytać Ojca: "Co masz dla mnie do zrobienia teraz?" Tak jak kwiat zakwita, więdnie i znowu kwitnie, tak i stare doświadczenia ustępują nowym. Przechodzimy przez wiele doświadczeń, ale śmierć nigdy nie jest ich częścią.
Wcześniej czy później każdy, kto podąża drogą duchową, dochodzi w swym rozwoju do punktu, gdzie zdaje sobie sprawę, że tak jak jeden stan świadomości zastąpiony zostaje innym w procesie rozwoju od narodzin do śmierci, tak i doświadczenie tego, co nazywamy śmiercią, jest inną formą przejścia w procesie życia. Śmierć jest naszą interpretacją tego, co doświadczamy, ale ci, którzy zaznali pierwszego nikłego chociażby poczucia Boga, rozumieją, że Bóg jest życiem wiecznym, życiem bez początku i bez końca: "Bo on jest twoim życiem i długością dni twoich." Wizja ta dostępna jest tylko temu, kto wzniósł się ponad egoistyczne pragnienie trzymania siebie i innych w niewoli znajomej formy. Gąsienica musi zostawić kokon po to, by stać się motylem. Każdy przechodzi kolejne stadia, ale dzięki duchowej ewolucji i rozwojowi ostatecznie odnajduje siebie siedzącego u podnóża Tronu Boga; powraca do Domu Ojca.
Nie oznacza to nieśmiertelności Duszy i śmierci ciała, tak jak jest to powszechnie rozumiane. Ciało umiera codziennie: obcinane paznokcie i włosy odrastają; skóra się złuszcza; komórki ciała nieustannie ulegają zmianie, a mimo tych zmian świadomość, która jest naszą prawdziwą tożsamością, pozostaje. Nasz trening od niemowlęctwa wpoił nam ideę, że ciało, które widzimy w lustrze, którego jesteśmy świadomi, stanowi nasze Ja. Identyfikujemy ciało ze swoim ja. A tymczasem ciało jest instrumentem do naszego użytku, tak jak pojazd, którego używamy do przemieszczania się z jednego miejsca na drugie. Nigdy nie jesteśmy tożsami z naszym pojazdem. Zawsze jesteśmy czymś odrębnym niż pojazd, używamy go jedynie jako środka lokomocji. Pojazd tak samo nie jest "Ja", jak i ciało nie jest "Ja", ponieważ "Ja" to świadomość. Wcześniej czy później musimy zarzucić koncepcję, że ciało stanowi łączną sumę naszej istoty, i zaakceptować prawdę o naszej duchowej tożsamości, którą jest świadomość. Nadszedł czas, by przestać żyć jako istoty ludzkie. Nie oznacza to, że aby doznać stanu duchowego, musimy umrzeć. Nie chodzi tu o śmierć ciała, lecz o przemianę dokonującą się w świadomości, którą Paweł określał jako umieranie dzienne po to, by być odrodzonym w Duchu. Codziennie świadomie musimy wyjąć się spod praw rządzących ludzkim doświadczeniem i uznać łaskę Boga poprzez zdanie sobie sprawy, że żyjemy w Niewidzialnym, w oparciu o Niewidzialne i za sprawą Niewidzialnego. W takim poleganiu na Niewidzialnym umieramy dziennie, aż pewnego dnia umrzemy całkowicie i zostaniemy odrodzeni w Duchu. Od tego momentu życie przebiegać będzie na zupełnie innym poziomie, gdzie nie podlegając prawom fizyczności, żyjemy za sprawą boskiej łaski.
Przemiana taka nie jest zasadniczo fizyczna; jest aktem świadomości. Liszka przemienia się w trakcie metamorfozy gąsienicy w motyla. Stan świadomości gąsienicy porzuca jaźń liszki i wznosi się do jaźni motyla. Przemiana dokonuje się w świadomości i wyraża na zewnątrz jako forma. Gdy zrozumiemy tę nową i zdumiewającą ideę, zaczniemy pojmować, że Ja, którym jestem, jest trwałe i wieczne:
Na początku Bóg; istota Boga: Świadomość jest ciągłym stanem wiecznego bycia i Bóg wyraża Siebie jako ty i ja. Bóg utrzymuje kontynuację Swego własnego istnienia w Swojej nieskończonej jednostkowej formie zawsze i zawsze, i zawsze. Wszyscy ci, którzy istnieli na początku, istnieją teraz, a ci, którzy istnieją teraz, będą istnieli zawsze.
Ciało jest świątynią życia. Świątynia jest życiem samym w sobie, uformowanym, Duchem uformowanym. Tak jak mózg jest drogą, przez którą wyraża się inteligencja, tak ciało jest drogą, przez którą wyraża się życie. Czy życie może być oddzielone od swojej świątyni? Życie jest substancją, z której ciało jest uformowane. Dlatego też ciało, tak jak życie, jest niezniszczalne i nie ma wieku.
We mnie jest duchowa sita życia funkcjonująca od wewnątrz do zewnętrz. Nie posiadam siły życia; Ja jestem siłą życia. Ta siła życia składa się na mój prawdziwy byt i przybiera harmonijną i nieskończoną formę. Świadomość stanowi prawo i aktywność ciała. Nic nie może zatrzymać bytu, którym jestem, ponieważ Ja istnieję niezależnie od tego, co świat nazywa materią, ograniczeniem czy ucieleśnieniem. Istotą mojego bytu jest wieczność.
Niewidzialna aktywność Prawdy mająca miejsce w mojej świadomości odnawia mnie fizycznie, umysłowo, moralnie i finansowo. Dzień w dzień ta wewnętrzna Jaźń będąca moim niewidzialnym bytem wytwarza wszystko, co jest niezbędne do wypełnienia mego ziemskiego doświadczenia.
Obserwować mogę ciało przechodzące z dzieciństwa do młodzieńczości, z młodzieńczości do dojrzałości, z dojrzałości do wieku średniego i ze średniego wieku do wieku podeszłego, ale w trakcie kolejnych zmian ciała Ja pozostaję obserwatorem: „nieprzenikalnym, nieprzeniknionym, nie dotkniętym, nie zranionym." W wieku lat dziewięciu, dziewiętnastu czy dziewięćdziesięciu obserwował będę wszelkie zmiany ciała, wszelkie zmiany wyrazu. Nigdy nie porzucę Ja ani nie opuszczę. Ja nie może mnie zostawić czy opuścić, ponieważ Ja jest "mną". Ja będzie zawsze mnie strzec i chronić.
Jedyny moment, który mogę znać, to obecna minuta. Minutę temu nie istnieję i za minutę nie ma istnienia. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją teraz: teraz jest momentem, w którym żyję; teraz jest momentem, w którym zawsze żyłem; i to jest teraz, w którym zawsze będę żył. Bezcelowym i bezsensownym byłoby myśleć o życiu za sto czy dwieście lat. Jedyny czas, w którym żyję, jest teraz i teraz w tym momencie Bóg, jedno Życie wyraża Siebie. Ja nie wyrażam życia: Życie wyraża Siebie jako moje nieskończone jednostkowe niezniszczalne bycie.
"Choćbym kroczył doliną cienia śmierci", Ty tam jesteś. Śmierć nie jest unicestwieniem. Śmierć jest jedynie cieniem, który, wygląda jak śmierć. Nawet w dolinie cienia będę obserwował siebie przechodzącego przez to, ponieważ nigdy nie mogę być oddzielny od Ja; Ja nie może nigdy umrzeć.