4

Nierozerwalny związek

Bez uchwycenia wizji, czym jest Bóg, czym jest nasz związek z Bogiem i na czym polega funkcja Boga w naszym życiu, postęp osiągnięty na drodze duchowej będzie minimalny. Nie wystarczy czyjeś inne doświadczenie; musi to być indywidualne doświadczenie każdego i wymagana jest postawa całkowitej otwartości. Nie wolno nam zaakceptować żadnego autorytetu poza naszym własnym wewnętrznym objawieniem. Tak więc zadajemy sobie pytania na temat Boga, które prowadzą nas do medytacji o Nim. Czym jest Bóg? Co dla mnie znaczy Bóg? Jaka jest rola i funkcja Boga w moim życiu?

Ile osób doznało kiedykolwiek doświadczenia Boga? Ilu odczuło przepływ Ducha w swym umyśle, duszy, w ciele? Ich liczba jest znikoma, zaledwie kilkaset, najwyżej kilka tysięcy na przestrzeni pokoleń; a przecież Bóg dostępny jest każdemu: kobiecie, mężczyźnie, dziecku. Bóg wymaga od nas całkowitego poświęcenia i miłości. Musimy się mu oddać po to, by okazał nam wieczne oddanie Siebie. Musimy miłować Boga całkowicie, całym naszym sercem, umysłem i duszą; miłować Go do tego stopnia, że jedyną naszą modlitwą będzie: "Muszę Boga odczuć; muszę pozwolić, by Bóg wypełnił mą duszę, serce, umysł, istotę, całe moje ciało."

Mówimy o Bogu jako nieosobowej Inteligencji, Umyśle, Zasadzie, ale Bóg jest także i osobowy. Związek pomiędzy jednostką i Bogiem bliższy jest niż związek z własną matką. W momencie gdy doświadczamy Boga, pojawia się ten stan łagodności, spokoju, ciepła, a wraz z nim miłość do wszystkiego, co istnieje, poczucie partnerstwa i wzajemnej radości.

Typowa koncepcja Boga to Bóg oddzielny i oddalony od nas, który posiada w Sobie wszelkie dobro, ale nam go nie udostępnia. Zazwyczaj, gdy modlimy się do Boga, to w celu poszukiwania czy otrzymania czegoś od Niego – zdrowia, zasobów, sprzyjających okoliczności, towarzystwa innych. Większość z nas uważa, że Bóg posiada te dobra, ale z jakiegoś niewyjaśnionego powodu ich nam nie daje, tak więc modlimy się do Niego, by obdarzył nas jakąś znikomą chociażby ilością owych rzeczy. Niekiedy, gdy modlitwy nasze nie wydają się być wystarczająco szybko wysłuchane, czynimy cały szereg obietnic w nieudolnym zamiarze targowania się z Bogiem – obietnic, których często nie mamy nawet zamiaru dotrzymać.

W daremnym wysiłku pogodzenia faktu istnienia kochającego jakoby Boga z Bogiem, który zdaje się być głuchy na nasze prośby, często ganimy samych siebie w przekonaniu, że to jakiś zły uczynek przez nas dokonany stał się powodem, dla którego Bóg pozbawia nas dobra. Niektórzy lekarze utrzymują, że wiele schorzeń istniejących na świecie, tak umysłowych, jak fizycznych, jest skutkiem kompleksu winy. Niezliczenie wiele osób żyje w stanie drążącego samopotępienia, z wyniszczającym poczuciem winy. Niekiedy z powodu jakiegoś poważnego wykroczenia popełnionego w przeszłości, ale częściej z powodu niewinnego i błahego czynu. Jeżeli wierzymy, że jesteśmy karani przez mściwego Boga, to nasza koncepcja Boga jest całkowicie błędna, bo Bóg nie pamięta naszych błędów ani upadków. Bóg jest zbyt czysty, by postrzegać niesłuszności. Bóg nigdy nie karał i nie karze grzeszników. Grzesznik karany jest przez swoje własne grzechy, a nie przez Boga. Nawet najbardziej zatwardziały grzesznik wie, że istnieją boskie brawa, których nie można pogwałcić. Wie, że gdy je pogwałci, będzie cierpiał karę, ale nie wie, że kara ta nie jest narzucona przez Boga, ale wymierzona samemu sobie.

Bóg nie jest mściwym Bogiem. Bóg nie jest Bogiem, który nie daje, ale nie jest też Bogiem, który daje. Bóg jest miłością i ani nie pozbawia nas niczego, ani nas nie karze. Nie ma miłości w pozbawianiu i nie ma miłości w karaniu. Gdyby Bóg czekał na to, byśmy byli dobrzy czy zasłużyli, gdyby czekał, aż znajdziemy odpowiednie słowa, by Go udobruchać, gdyby czekał, aż będziemy stosować właściwy rodzaj medytacji czy metody działania, które byłyby zadowalające w Jego oczach, zanim zechciałby obdarzyć nas Swymi błogosławieństwami, byłby On okrutnym i kapryśnym Bogiem. Bóg nigdy nie będzie dawał więcej, niż daje nam teraz. Bóg jest zawsze Bogiem: Bóg jest życiem; Bóg jest miłością; i Bóg na wieki przejawia Swe życie i wyraża Swą miłość.

Jakub mówi: "Prosisz, ale nie otrzymujesz, bo prosisz błędnie." Za każdym razem, gdy zwracamy się do Boga oczekując, że otrzymamy coś od Niego, modlimy się niewłaściwie. Nikt nie musi mówić Bogu, żeby uczynił trawę zieloną czy róże czerwonymi. Nikt nie musi mówić Bogu, kiedy gwiazdy mają świecić lub kiedy zmienić przypływy. Mielibyśmy czelność mówić Bogu, że czegoś nam potrzeba? Bóg jest nieskończoną Inteligencją tego wszechświata. Jeżeli Bóg wie, jak wytworzyć perłę w ostrydze czy ropę naftową w ziemi, jeżeli nasz Bóg wie, jak kierować ptakami podczas ich lotu i jak obdarzyć ziemię Swymi darami i chwałą, czyż więc ta sama nieskończona Inteligencja nie wystarczy, by rządzić i pokierować wpływami w naszym doświadczeniu bez żadnej rady, informacji czy sugestii z naszej strony?

Podstawą wszelkiej medytacji i modlitwy musi być zrozumienie istoty Boga i naszego z Nim związku. Bóg jest wieczystym Życiem, nieskończoną Inteligencją, boską Miłością, a "Ja i mój Ojciec jesteśmy jednym… i ten, kto widzi mnie, widzi tego, który mnie przysłał." Jest to Bóg Ojciec i Bóg Syn, na zawsze jednym. Gdy spoczywamy w tej realizacji, Bóg przejmuje panowanie i działa harmonijnie, radośnie, w obfitości. W momencie jednak, gdy zwracamy się do Boga z poczuciem, że czegoś potrzebujemy, pragniemy, czy nawet z nadzieją, blokujemy boskie działanie w naszym doświadczeniu, ponieważ wprowadzamy nasze ograniczone pojęcia i poglądy, które kolidują z nurtem Boga. Jeżeli wyrzekamy się koncepcji na temat tego, czym wola boska być powinna, gdy spoczywamy w boskiej Obecności, czystości serca, pozbawieni ograniczonej woli, osobistych pragnień, nadziei czy ambicji, wtedy kroczymy do Boga z czystymi rękoma i szczerym sercem i możemy powiedzieć z przekonaniem i wiarą: "Wola Twoja będzie dana na ziemi, tak jak i w niebie. Jestem Twoim; Ty jesteś moim. Jestem w Tobie; Ty jesteś we mnie. Niech wola Twoja spełni się we mnie."

Zbyt wielu jest takich na świecie, którzy wątpią w boską miłość, bo inaczej nie spędzaliby tyle czasu modląc się o boskie dary. Gdyby rzeczywiście byli przekonani, że Bóg jest boską Inteligencją i Miłością, nie uważaliby za konieczne doradzanie Bogu czy wpływanie na Niego. Bóg jest. Czyż możliwa jest wspanialsza modlitwa niż te dwa słowa? Co mogłoby nas lepiej prowadzić do królestwa wewnątrz naszej własnej istoty? Całkowite przekonanie, że Bóg jest, że Bóg jest Inteligencją i Miłością; że nie ma mocy oddzielnej od Boga i nie ma mocy Mu przeciwnej znamionuje prawidłową medytację. Nie istnieje nic, co by zakłócało wyraz boskiej miłości do Jego dzieci, Łaska Twoja wystarczy mi we wszystkim, jest uznaniem obecności, mądrości, miłości i mocy Boga w naszym doświadczeniu. Zauważmy, co nastąpi, gdy zaczniemy uznawać tego rodzaju Boga i przestańmy sięgać po coś na zewnątrz nas samych, ale znieruchomiejmy w swej istocie wewnętrznej i wypowiedzmy: "Bóg jest".

Bóg jest stanem Bytu, stanem nieskończonej Inteligencji i zawsze-obecnej Miłości. Życia Boga nie można przedłużyć, nie można skrócić. Życie Boga nie może się starzeć ani zmieniać: Bóg jest stanem wiecznego, nieśmiertelnego, nieskończonego Bytu. „Bóg jest światłem i nie ma w nim żadnej ciemności… Bóg jest w stanie przelać na was całą obfitość łaski tak, że niczego wam nigdy nie zabraknie i będziecie mogli czynić wiele dobrego.” Taka powinna być nasza postawa, gdy rozpoczynamy medytację.

Uznanie boskiej łaski jest medytacją. Jest to uznanie dotyczące istoty Boga i naszego z Nim związku. Związkiem tym jest jedność. Jesteśmy dziećmi Boga, współistniejącymi z Bogiem: "A jeżeli dzieci, to spadkobiercy, spadkobiercy Boga i współspadkobiercy z Chrystusem…”Nasz niebieski Ojciec zna nasze potrzeby, ale niekiedy modlimy się, jakbyśmy byli biednymi, nieistotnymi stworzeniami, które muszą poniżać się przed jakąś wielką, przerażającą demoniczną istotą trzymającą w swych rękach nasze przeznaczenie i nie obchodzącą się z nim zbyt dobrze. Kiedy indziej sugerujemy, w jaki sposób nasze potrzeby powinny być zaspokojone uważając, że możemy wpłynąć na Boga, by działał zgodnie z naszymi zachciankami. To, co musimy uczynić, to uznać Boga, uznać wszechwiedzę nieskończonej Mądrości, wszechmiłościwość wszechogarniającej Miłości, wszechmoc tego, co nie zna mocy innej niż Jego własna nieskończona istota i byt – ale nie oczekujmy interpretacji tego według ludzkiej terminologii. Niech nasza medytacja będzie uznaniem Boga, samego w Sobie, a zobaczymy, że to wystarczy.

Bóg jest jednym: jedną Mocą, jednym Prawem, jedną Substancją, jedną Przyczyną. Ta nauka o jedności stanowi prawdopodobnie najwyższą formę duchowej nauki ujawnionej kiedykolwiek światu. Cała misja Mistrza Chrystusa Jezusa oparta była na starożytnym hebrajskim przekazie, że Bóg jest jeden: "Słuchaj Izraelu, Pan, nasz Bóg, Pan jest jeden." Zgodnie z Księgą Rodzaju na początku Bóg stworzył świat i wszystko w nim. Czegokolwiek Bóg nie stworzył, nie zostało stworzone, nie było uczynione. W świetle tej prawdy istnieje tylko jedna Substancja, a ponieważ istnieje tylko jedna Substancja, nie ma niczego, co by mogło być zniszczone, uzdrowione czy ulepszone. Istnieje tylko jedno Prawo i dlatego nie możemy używać prawa Boga, żeby zniszczyć jakiekolwiek inne prawo czy jego wyraz. Gdy rozumiemy Boga jako życie, życie jest tylko jedno i nigdy nie możemy mieć do czynienia z życiem, które możemy ratować, uzdrawiać czy zbawiać. Istnieje tylko jedno.

Teraz, kiedy już wiemy to wszystko na temat Boga, traktujmy to jako znaki wzdłuż drogi, po której dążymy, ale znaki, które zostawiliśmy w tyle i zapomnieliśmy o nich. Nikt nigdy nie znajdzie Boga, jeśli uprzednio całkowicie nie wyzbędzie się Jego koncepcji, nie odrzuci wszelkich synonimów Boga, z jakimi się zetknął, i rzuci się w nieznane, by odkryć Niepoznawalne. Nie ma takiej myśli o Bogu czy koncepcji Boga, która byłaby słuszna, ponieważ koncepcja zawsze pozostanie tylko koncepcją.

Jak więc dochodzimy do realizacji tego, czym Bóg jest? Po dokładnym ugruntowaniu się w prawdzie nadchodzi moment, gdy musimy być skłonni przyznać, że wszelka nasza wiedza o Bogu pozostaje w sferze intelektu i nic, co jesteśmy w stanie poznać poprzez umysł, nie może stanowić prawdy absolutnej. Nic, co może przyjść nam na myśl na temat Boga, nie może być prawdą. Nic, co możemy przeczytać w książce na temat Boga, nie może stanowić prawdy, ponieważ wyraża jedynie ograniczone ludzkie opinie na Jego temat. Janowi Bóg został objawiony jako Miłość, ale my nie możemy zaakceptować tego jako prawdy, ponieważ nie wiemy, co znaczy miłość w sensie, w jakim Jan rozumiał i używał tego terminu. Dla Jezusa Bóg był Ojcem, ponieważ głębsze znaczenie tego słowa zostało objawione w świadomości Jezusa. Dla każdego aspirującego, który kroczy drogą duchową, realizacja Boga musi przyjść jako indywidualne wewnętrzne objawienie.

W ciągu lat mojego własnego dochodzenia do prawdy te powszechnie przyjęte synonimy Boga musiały odpaść jeden po drugim, bo nie mogłem wiedzieć, co inni mieli na myśli używając tych terminów. Gdy stopniowo zostałem oczyszczony z wszelkich koncepcji, pozostał mi termin: "Nieskończone Niewidzialne". Dlaczego "Nieskończone Niewidzialne"? Ponieważ Nieskończone Niewidzialne nie znaczyło dla mnie nic, co mógłbym zrozumieć. Zarówno ty, jak i ja nie jesteśmy w stanie uchwycić Niewidzialnego. Zarówno ty, jak i ja nie możemy zobaczyć Niewidzialnego. Nieskończone Niewidzialne jest terminem oznaczającym coś, czego skończony umysł nie jest w stanie pojąć. Nie znaczy to jednak, że Nieskończone Niewidzialne jest jedynym właściwym terminem określającym Boga. Dla mnie jest on prawidłowy, ponieważ tego rodzaju określenia mój umysł nie może pojąć. To mnie zadowala. Gdybym był w stanie uchwycić znaczenie Nieskończonego Niewidzialnego, byłoby to w zasięgu mojej ludzkiej zdolności pojmowania, a takiego Boga nie chcę.

Boga nie może poznać ludzki umysł, ale gdy pozostajemy w ciszy i słuchamy, Bóg ujawnia Siebie Samego. Tu, gdzie my jesteśmy, jest Bóg. „Gdzież mogę uciec od Twej obecności…Gdy pościelę sobie w piekle, jesteś tam." Bóg jest obecny w naszej świadomości. Nie musimy sięgać po Boga umysłem czy traktować Go jakby był odległy albo trudny do osiągnięcia. Wielu ludzi, gdy byli w stanie zaprzestać nerwowych poszukiwań Boga, nauczyli się trwać w ciszy i zarzucili mechaniczne powtarzanie słów i zwrotów bez znaczenia, uświadamiając sobie pewnego dnia, że przez cały czas Bóg znajdował się tuż obok, łagodnie szepcząc: "Poczekaj – dlaczego nie zatrzymasz się i nie pozwolisz Mi coś powiedzieć?” Jak mógłby ów Mi przemówić do nas w momencie bezsilności, gdybyśmy znaleźli się na pustyni, zagubieni, bez szans na znalezienie ludzkiej pomocy i bez możliwości, by ludzka pomoc znalazła nas? Gdy się wsłuchujemy, słyszymy Jego wyszeptywane słowa:

Miejsce, na którym się znajduję, jest ziemią święta. Gdzież mógłbym się skryć przed twym Duchem? "Nawet gdy kroczę przez dolinę śmierci, nie będę obawiać się zła, bo Ty jesteś ze mną." Sam, a jednak nie sam; bezsilny, a jednak nie bezsilny; boska pomoc jest tu gdzie ja i nie musi mnie szukać i ja nie muszę jej szukać. Bóg jest tutaj gdzie ja, królestwo boże jest we mnie, bo ja i Ojciec jednym jesteśmy. Bóg się nie zgubił i pewny jestem, Bóg nie zgubił mnie. Jeśli jestem tutaj, Bóg także jest tutaj.

Jest to medytacja pełna mocy. Nie prosiliśmy, nie żebraliśmy, nie błagaliśmy o nic. Uznaliśmy prawdę znaną Jezusowi, Janowi, Pawłowi, Mojżeszowi i Eliaszowi. Prawdę, którą każdy z nich objawił, że tam, gdzie ja jestem, Bóg jest. Jest to uniwersalna nauka, znana od wieków każdemu mistrzowi i nauczycielowi duchowemu, ale zawsze zagubiona w nabożnej czci dla odległego Boga i w przekonaniu, że Bóg i Jego umiłowany syn są oddzielnymi istotami.

W medytacji tej zdajemy sobie sprawę, że Bóg znajduje się wewnątrz naszego własnego bytu, ale nie uwięziony w naszym ciele. Żaden chirurg nie mógłby nas zoperować i znaleźć Boga. A jednak Bóg jest w naszej świadomości, bliżej niż oddech i bliżej niż ręce i nogi. Gdybyśmy kiedyś znaleźli się w niebezpieczeństwie, nigdy nie zapomnijmy, że nasze zbawienie bliższe jest niż oddech, ponieważ ja i Ojciec jesteśmy jednym.

Przyjrzyjmy się stwierdzeniu: "Ja i mój Ojciec jednym jesteśmy". Wyobraźmy sobie cyfrę jeden i zobaczmy zawartych w niej Ojca, Syna i Ducha Świętego. Tym jednym jest Bóg, Zasada Twórcza, niewidzialna; tym jednym jest Syn pojawiający się jako cyfra jeden; tym jednym jest Niewidzialny Święty Duch, który utrzymuje i utwierdza Syna przez całą wieczność. Ten jeden nigdy nie staje się dwoma, nigdy się nie staje minus jeden, bo zawsze jest w tym coś, co utrzymuje tę jedność.

Tak samo każda osoba jest jedna z Bogiem. Jedność ta zawiera w sobie Boga, który jest Ojcem, Syna, indywidualną tożsamość i Ducha Świętego – aktywność Boga utrzymującą i utwierdzającą jedność, indywidualność zwaną Ruth, Robert czy Joel. To, co widzimy, nie jest wszystkim, co stanowi Ruth, Robert czy Joel. Istnieje coś więcej, niż oko może zobaczyć, ponieważ tam, gdzie pojawia się forma, znajduje się Zasada twórcza, Aktywność podtrzymująca jednostkę. Istnieje indywidualna tożsamość zwana Robertem: Robert Syn plus Robert Ojciec plus Duch Święty – Bóg-Ojciec; Bóg-Syn; Bóg-Duch Święty. Niweluje to jakiekolwiek poczucie oddzielenia od Boga. Działanie Boga na wieki utrzymuje każdą jednostkę, żywi ją, utwierdza i obdarza Swą obfitością, łaską i powodzeniem. Pozostańmy w ciszy i pozwólmy, by ta niewidzialna Moc, której funkcją jest bycie Mesjaszem, nas karmiła, utrzymywała, utwierdzała i prowadziła.

Celem tej medytacji jest zrozumienie prawdziwego znaczenia jedności, wewnętrznego znaczenia stwierdzenia: „Ja i mój Ojciec jednym jesteśmy.” Skupmy naszą uwagę na tym stwierdzeniu. Niekiedy utrzymanie uwagi przez dłuższy czas na jednym wątku może okazać się trudne, ale gdy go stracimy, możemy w następujący sposób do niego powrócić:

"Ja i mój Ojciec jesteśmy jednym." Tak jak fala jednym jest z oceanem, tak też i ja jednym jestem z Bogiem; tak jak promień jest emanacją słońca, tak też i ja jednym jestem z Bogiem. Dlatego też nigdy nie mogę się zagubić. Nigdy nie mogę być osamotniony. Obecność Boga jest tutaj gdzie ja, w tym samym miejscu, gdzie się znajduję, nawet jeżeli nazywam to miejsce piekłem. W dolinie śmierci nie będę się bał, bo Bóg jest ze mną.

Nigdy cię nie opuszczę, nigdy cię nie zostawię. Zanim był Abraham, Ja byłem. Zanim był Abraham, Ja byłem z tobą i będę z tobą aż do końca świata. Ja w tobie jestem mocny: Ja w tobie i ty we Mnie jesteśmy jednym. Gdziekolwiek byś poszedł, Ja pójdę z tobą; gdziekolwiek byś zmierzał – na wschód czy zachód, na północ czy południe, poprzez niebo w górze czy po morzu w dole, gdziekolwiek byś poszedł, pójdę z tobą. Nigdy cię nie opuszczę, nigdy cię nie zostawię. Gdy będziesz kroczył przez wody, nie utoniesz, bo Ja jestem z tobą. Gdy będziesz musiał przejść ogniste piece, płomienie cię nie dotkną, bo Ja jestem z tobą.

Istotą Boga jest Ja. W cichości i z pokorą zdajmy sobie sprawę, że to Ja, o którym myślimy, że jest tobą, to Ja, o którym myślimy, że ma problemy, jest Bogiem. Jakże więc możemy my to Ja – mieć problemy czy zaznać ograniczeń? Jeżeli wierzymy, że Bóg jest jego Ojcem i moim Ojcem i że ten Ojciec znajduje się w nas, to jak odległe mogą być od nas przewodnictwo, ochrona, czy zabezpieczenie? Gdy zdamy sobie sprawę, że istotą Boga jest Ja – od tego momentu nie mamy problemów.

Nie wydaje się prawdopodobne, żeby ktokolwiek z nas miał się znaleźć w tej niezwykłej sytuacji zagubienia się na pustyni, ale przez moment nawet nie wątpmy, że wcześniej czy później znajdziemy się na jakimś pustkowiu tylko po to, by się przekonać, jak Bóg przejawi się dla nas jako manna spadająca z nieba, woda wytryskująca ze skały czy rozstępujące się morze. Od Księgi Rodzaju po Apokalipsę Biblia stanowi historię twojego i mojego życia. Do pewnego stopnia, cokolwiek przydarzyło się Mojżeszowi, przydarzy się nam. Cokolwiek, co przydarzyło się Eliaszowi, Jezusowi, Janowi, Pawłowi w jakimś stopniu zaistnieje i w naszym doświadczeniu. Tylko po to możemy znaleźć się na pustkowiu, aby się przekonać, że tam, gdzie jesteśmy, jest Bóg, że miejsce, na którym stoimy, jest Ziemią Świętą. Głos Pana poprowadzi nas w kierunku, w którym powinniśmy iść. Nie usłyszymy tych wskazówek, jeśli będziemy przekonani, że słyszenie głosu Boga było zastrzeżone dla Jezusa, Izaaka, Eliasza czy Mojżesza dwa, trzy tysiące lat temu. Jesteśmy w stanie go słyszeć jedynie wtedy, gdy akceptujemy Boga jako jedno: Bóg – uniwersalny Ojciec i Bóg – Syn.

Wszelka medytacja o Bogu będzie bezowocną, chyba, że zdamy sobie sprawę, że to, co jest prawdziwe o Bogu, prawdziwe jest i o nas, nieskończonej, indywidualnej istocie. Jedynie wtedy, gdy utwierdzimy się w przekonaniu o nieskończonej istocie boskiego bytu jako istocie jednostki, osiągniemy pełną realizację, która pociągnie za sobą harmonię w naszym doświadczeniu.

Istotą Boga jest Ja, to samo Ja, które jest w nas, to samo Ja, które jest ujednostkowieniem naszego bytu. To Ja nie jest ciałem, które widzimy; nie jest egoistycznym "ja", które wierzy, że istota ludzka ma władzę czy że człowiek jest Bogiem; jest to subtelne Ja, które patrzy na świat z wnętrza naszej istoty. Ludzkie skoncentrowane na sobie "ja" musi "umierać codziennie", by boskie Ja w nas się na nowo narodziło i by nasz boski związek mógł zostać objawiony.

Bóg jest bytem jednostkowym. Bóg jest twoim bytem; Bóg jest moim bytem; Bóg jest bytem wszelkiej formy życia ludzkiego, zwierzęcego, roślinnego, mineralnego. Bóg jest bytem jednostkowym. Bóg jest prawem, życiem, Duszą, substancją indywidualnego bytu i dlatego wszystkim, czym jest Bóg, ja jestem: „Wszystko, co Ojciec ma, moim jest.” Są to piękne słowa Pisma Świętego, ale nie mają praktycznej wartości, dopóki nie staniemy się żyjącym ucieleśnieniem tej oto zasady:

Bóg jest moją istotą; Bóg stanowi mój byt; Bóg jest życiem, duszą mojej istoty, duchem. Bóg jest substancją, z której moje ciało jest uformowane. Bóg jest jedynym prawem, które mną rządzi – nie prawa braku czy ograniczenia; nie prawa dotyczące pożywienia, klimatu czy trawienia, nie prawa medycznych czy teologicznych przekonań – Bóg jest jedynym prawem. Boskie prawo jest prawem nieśmiertelności, wieczności i doskonałości; jest samoustanawiające i samoutrzymujqce.

W takiej czy innej formie pojawić się może tendencja, by wierzyć, że nasz byt jest oddzielny i odmienny od Boga. Może się ona pojawić wraz z prośbą kogoś zwracającego się do nas o uzdrowienie. Naszą pierwszą reakcją może być: "Ależ nie mam wystarczającego zrozumienia." Jeżeli jesteśmy w stanie uznać prawdę, że Bóg jest bytem jednostkowym, zdamy sobie sprawę:

Oczywiście, że nie mam wystarczająco zrozumienia i nigdy nie będę miał wystarczającego zrozumienia, by kogokolwiek czy cokolwiek uzdrawiać. Zdrowie nie jest wynikiem mojego zrozumienia. Zdrowie musi pojawić się jako aktywność Chrystusa, nie poprzez moje zrozumienie – nie poprzez to, co ja wiem czy czego nie wiem. Jestem posłusznym instrumentem. Ojcze, jestem gotowy być w ciszy; jestem gotowy uznać, że aktywność Twego bytu stanowi mój byt i Twoja łaska jest wystarczająca dla tej osoby czy tej sytuacji. "Ja sam z siebie nic nie mogę…"Ja, Syn, jestem instrumentem Ja, Ojca.

Jedynie Bóg jest źródłem wszystkiego, co jest: wszelkich zasobów, wszelkiego zdrowia, wszystkich związków międzyludzkich. Jeżeli traktujemy pieniądze tak, jakbyśmy pobierali je z naszego własnego magazynu, przekonamy się, że nasze zasoby zostały zredukowane o sumę, którą wydaliśmy; chyba że zdamy sobie sprawę, że pieniądze w rzeczywistości nie należą do nas – należą do Boga, bo "Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia”. Wszelkie zasoby są w Bogu i od Boga pochodzą. Gdy wydajemy pieniądze, traktujmy to tak, jakby była to boska obfitość, a nie nasza. Wtedy przekonamy się, że nie tylko nie mamy mniej – dwanaście pełnych koszy nam zostało. Mistrz zilustrował tę zasadę pomnażając bochenki i ryby.

Biblia uczy, że ziemia jest Pana i Pańska jest obfitość. Nawet gdy powtarzamy te słowa, wielu z nas nadal wierzy, że boska obfitość jest czymś oddalonym i oddzielnym od nas i że w którymś momencie nastąpi przeniesienie, gdzie to, co należy do Boga, stanie się naszym. Jest to tak samo absurdalne jak myślenie, że piękne kwiaty w naszym ogrodzie należą do nas. Przyroda śmiałaby się z takiego pomysłu. Bóg jest źródłem każdego kwiatu kwitnącego w ogrodzie. Bóg jest źródłem wszystkiego. Co to za różnica, czy pełnia Pana kwitnie jako roślina czy jako pieniądz? Nie ma żadnego punktu przeniesienia pomiędzy tym, co jest w Bogu, i tym, co jest w nas. Wszystko, co jest w Bogu, jest w nas w tym samym momencie, bo: "Ja i mój Ojciec jednym jesteśmy.” – Bóg Ojciec, Zasada twórcza, niewidzialny; Bóg Syn, widzialny; i Bóg niewidzialny, Duch Święty ustanawiający i utrzymujący wpływ.

Nauki Mistrza to: "zaprzeczaj sobie" czy "umieraj dziennie". Jest to nauka Pawła: Odrzućmy śmiertelność, byśmy mogli być odziani w nieśmiertelność i by Bóg został objawiony w Swej chwale jako byt jednostkowy. Dopóki istnieje osobowe "ja" próbujące cokolwiek osiągnąć, dojść do czegokolwiek czy cokolwiek zdobyć, istnieje osobowość zmagająca się by przetrwać, oddzielna i odmienna od Boga. Ale jest to możliwe, by umierać dziennie; jest możliwe, by sobie odmawiać, ponieważ jedyne odmawianie sobie to zaprzeczenie, że ja z siebie mogę czymkolwiek być czy cokolwiek posiadać; że ja sam z siebie mogę być dobry; że ja sam z siebie mogę być duchowy; że ja sam z siebie mogę posiadać duchową moc, że ja sam z siebie mogę mieć zdrowie czy że ja sam z siebie mogę osiągnąć dobrobyt. Jest to jedyne zaprzeczenie siebie, jakie istnieje, i jest to umieranie dzienne. Jest to zaprzestanie prób osiągnięcia czegokolwiek dla siebie samego. Lekcja sama w sobie jest prosta: nie pragnijmy złapać więcej ryb, większych ryb czy lepszych ryb w nasze sieci. Zaprzeczmy temu, że mamy jakąkolwiek potrzebę posiadania ryb, bo wszelkie ryby w morzu należą do Boga, a wszystko, co należy do Boga, należy i do nas. Zaprzeczając osobowemu poczuciu siebie, gloryfikujemy Ja, którym jesteśmy – Bóg-Ja. Bóg-Ja jest naszym prawdziwym bytem, a miarą naszej Jaźni jest nieskończoność.

Uznając Boga jako byt jednostkowy, uznajemy nieskończoność w centrum naszej własnej istoty, nieskończoność, której pozwalamy płynąć z nas do świata. Blokujemy jednak bądź uniemożliwiamy tej nieskończoności wydostanie się, gdy pojawia się w nas myśl, by cokolwiek posiąść, zdobyć, osiągnąć czy zademonstrować. Zdając sobie sprawę, że jesteśmy jedynie instrumentem działania Boga w ludzkiej Świadomości, gdziekolwiek idziemy, niesiemy ze sobą duchową, świętą atmosferę Boga wewnątrz naszej własnej istoty. Bez śladu egoizmu, nie czując potrzeby osobistej chwały czy korzyści, zdajemy sobie sprawę, że gdziekolwiek, ktokolwiek, kto w szczerości przychodzi do nas po boską łaskę, jest w stanie ją otrzymać. Boska łaska jest wszystkim, co jest potrzebne w danej sytuacji – nie nasza wiedza ani to, co posiadamy. Wówczas w spokoju i w cichości jak strumień zaczyna wypływać z nas ciepło, ulga lub radość. Umieć pozostać w spokoju wiedząc, że „ja” w nas jest Bogiem, że Bóg ten jest naszym bytem jednostkowym – wewnętrzną jaźnią, istotą, charakterem i cechą – i że wszystko, czym Bóg jest, wypływa z nas jako widzialna manifestacja przejawiająca się jako my, automatycznie czyni nas wolnymi.

Gdy nasz związek z Bogiem jest ustanowiony, możemy przebywać świat wzdłuż i wszerz bez sakiewki czy torby. Każdy dzień rozpoczynać możemy na nowo, nie mając nic, a w krótkim czasie przekonamy się, że wszystkie nasze potrzeby zostaną zaspokojone Nie dzięki ludzkim pragnieniom, ale żyjąc według zasady:

Bóg jest moją istotą. Wszystkim, czym jest Ojciec, ja jestem. Wszystko, co Ojciec ma, jest ucieleśnione w mojej świadomości. Nie przychodzi to do mnie. Jestem jedynie instrumentem, poprzez który wypływa to dla tych, którzy nie są jeszcze świadomi tej wielkiej prawdy o ich związku z Bogiem.

Gdziekolwiek znajduje się potrzeba, tam też jest i jej zaspokojenie. Zaspokojenie istnieje w świadomości jako świadomość jednostki i świadomością tą jest Bóg. By to osiągnąć, konieczna jest przemiana świadomości. Czasem dopiero po całych dniach, tygodniach czy miesiącach medytacji zdamy sobie sprawę, że Bóg jest indywidualnym bytem i że miejsce, na którym stoimy, jest ziemią świętą. Nigdy już potem nie pojawi się potrzeba czy pragnienie, która nie będzie natychmiast zaspokojona od wewnątrz jako spełnienie świadomości. Bóg jest naszą świadomością. Bóg spełnia Siebie dziennie, co godzinę, we wszelkiej potrzebnej formie. Bóg jako byt indywidualny stanowi podstawę tej realizacji.

Skoro Bóg jest indywidualną świadomością, to gdy mamy wystarczającą wiarę, oddanie i wytrwałość, możemy sięgnąć po królestwo Boże wewnątrz nas i przywieść je do naszego doświadczenia, tak że zawładnie naszym całym życiem. Ta Bóg-świadomość może spełniać się jedynie w stopniu, w jakim zaprzeczamy osobistemu poczuciu "ja". Zwracanie się do Boga bez najmniejszego pragnienia eliminuje to "ja" w dużym stopniu, ponieważ jedynie osobowe "ja" może mieć życzenia, pragnienia czy wolę. Zwracamy się do Boga po duchowe błogosławieństwo i łaskę i nikt nie może przewidzieć, jaka będzie ich forma. „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.”

Gdy dotyka nas Palec Boga; może On przenieść nas w zupełnie inne miejsce w życiu – jeżeli takie będzie nasze przeznaczenie. Każdy z nas ma inne przeznaczenie. Nie wszyscy mamy być zaangażowani w ten sam rodzaj działalności.

Różne są dary łaski, ale Duch jest jeden… Różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkim. Jednemu dany jest przez Ducha dar wyrażania słowem, drugiemu umiejętność poznawania… Innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie tego, co naprawdę pochodzi od Ducha, a co nie; jedni otrzymują dar modlitwy w niezwykłych językach, a inni dar ich tłumaczenia. Wszystkie te dary pochodzą jednak od tego samego Ducha, który ich udziela różnym ludziom tak jak chce. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo że są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest z Chrystusem.


Bóg pracuje jako budowniczowie mostów, górnicy, nauczyciele, sprzedawcy, prawnicy, artyści, pastorzy; i jest to Bóg, nieskończona inteligencja w centrum naszej istoty, która determinuje właściwą nam formę wyrazu. Po to by się dowiedzieć, co przeznaczył On dla nas, musimy w medytacji skontaktować się z tym ośrodkiem wewnątrz nas.

Spełnienie doświadczane jest proporcjonalnie do stopnia rozwoju świadomości. To, gdzie znajdujemy się w tym momencie w życiu, odpowiada temu, w jakim stopniu Bóg-życie ujawniony jest w świadomym wyrazie, i możemy zmienić ten wyraz otwierając naszą świadomość. Ci, którzy otwierają siebie na Boga poprzez medytację, pozostają w jedności z Niewidzialnym Nieskończonym. Bóg używa umysłu, duszy i ciała jako narzędzi Swojej aktywności i wyrazu, a płynąca poprzez nie łaska Boga jest błogosławieństwem dla świata:

"Łaska moja jest dla ciebie wystarczająca." Twoja łaska nie tylko jest wystarczająca dla mnie, ale i dla tych wszystkich, którzy znajdują się w zasięgu mojej myśli. Ojcze, jestem narzędziem, przez które niewidzialna łaska może przejawić się w świecie dla tych, którzy Cię poszukują. Królestwo Boga jest wewnątrz mnie, królestwo praworządności jest to Twoje królestwo, Twoja moc i Twoja łaska. Łaska Twoja jest błogosławieństwem dla wszystkich na świecie. Raduje mnie, że błogosławieństwo to – dobrodziejstwo Boga, łaska Boga – przejawia się jednakowo wobec przyjaciela i wroga, blisko i daleko, i będzie płynąć dla wszystkich ludzi, wszelkiej narodowości, rasy czy wyznania, dla każdego, kto wznosi serce do Boga. Raduje mnie, że ci wszyscy, którzy szczerze wznoszą swe myśli czy głos do Boga, odnajdą swe błogosławieństwo przez Twą łaskę, płynącą przeze mnie.

Загрузка...