Istnieje wiele form medytacji prowadzących do przebudzenia w nas uśpionego Chrystusa. Nie ma jednej formy, która odpowiadałaby wszystkim. W ostateczności każdy musi znaleźć drogę odpowiednią dla jego szczególnej świadomości. Wszystkie metody wymagają głębokiego poczucia pokory, która wie, że "ja sam z siebie nic nie mogę." Jeżeli medytacja ma być zadowalająca, tak by moc, którą nazywamy Ojcem wewnątrz, przejęła panowanie, konieczne jest zostawienie osobistego ja z jego egoistycznym uzurpowaniem sobie posiadania własnej mądrości. Moc ta znajduje się wewnątrz nas, nie w naszym ciele, ale w naszej świadomości, i poprzez medytację umożliwiamy jej wydostanie się z nas, tak by operowała na zewnątrz i stała się zbawicielem w naszym doświadczeniu.
Etapem wstępnym medytacji może być kontemplacja Boga: piękno boskiego wszechświata, prawo Boga, działalność Boga. Życie nasze staje się życiem świadka obserwującego chwałę Boga we wszystkim – w zielonej trawie, w łagodnym powiewie, we wzburzonym oceanie, w spokoju nocy. W kontemplacyjnym stanie bytu nie możemy patrzeć na świat nie zdając sobie jednocześnie sprawy z tego, co go powoduje: niewidzialnej, duchowej działalności, która to stworzyła. Nigdy nie powinniśmy patrzeć na wschód czy zachód słońca nie mając świadomości duchowego charakteru tego, co go powoduje – Bóg, Zasada twórcza gór, niebios, oceanu; Bóg, Zasada twórcza tego, co wypełnia powietrze ptakami i zapełnia morza rybami. Gdy żyjemy nieustannie w kontemplacji niewidzialnej Obecności i Mocy będącej u podłoża wszystkich rzeczy, miejsce, na którym stoimy, jest ziemią świętą.
Rozmyślając nad chwałą Boga, kontemplując Jego zjawiska, umysł nasz skupiamy na Bogu. Coraz mniej chaotycznych myśli narzuca się naszej świadomości. Przez kilka minut, niekiedy nawet przez godzinę, jesteśmy w stanie przebywać w spokoju, kontemplując Boga i piękno duchowego wszechświata. Kontemplacja wprowadza naszą świadomość w atmosferę receptywności, tak że osiąga ona stan, gdzie cuda mogą mieć miejsce. Świadome procesy umysłu ulegają zatrzymaniu i niewidzialna Obecność i Moc może się przejawić: Do czasu, gdy To, owo niewidzialne Ja, niewidzialna Obecność i Moc, ma możność operowania w naszej świadomości, funkcjonujemy jedynie na poziomie umysłowym.
Umysł ludzki nie może być instrumentem Duszy: osiągnąć należy wyższy stan świadomości. Poprzez ten wyższy stan świadomości, poprzez umysł, który miał Chrystus Jezus, Dusza ujawnia Siebie i swą działalność w postaci naszego doświadczenia. Mocą jest to, co zostaje naszej świadomości ujawnione z wewnątrz, nie zaś myśli, nie nasze stwierdzenia czy wierzenia. To, co pojawia się od wewnątrz, poprzedza przejawy zewnętrzne. Ta wewnętrzna świadomość nie ma ograniczeń i gdy wznosimy się na jej wyższy poziom, uzyskujemy dostęp do tego, co daleko wykracza poza naszą bezpośrednią wiedzę. Ta wyższa świadomość jest nieograniczona i ujawnia nam swą mądrość nieskończenie i wiecznie. Jest to ukryte miejsce wewnątrz naszej własnej istoty, gdzie nie wdziera się nieustannie aktywny świat zewnętrzny.
Gdy pozostaniemy wierni praktykowaniu kontemplacji i prostszych form medytacji, praktyka poprowadzi nas od jednej formy medytacji do innych, aż dojdziemy do stanu, w którym doświadczymy łagodnego głosu ciszy i otrzymamy boskie przewodnictwo od wewnątrz, gdzie na każdym kroku prowadzeni jesteśmy przez Boga.
Zacznijmy od siedzenia w wygodnej pozycji. Niektórzy wolą proste krzesło, nawet twarde, zmuszające do siedzenia w wyprostowanej pozycji, podczas gdy inni czują się wygodniej w fotelu. Oprzyjmy stopy na podłodze, trzymajmy ciało wyprostowane z dłońmi spoczywającymi na udach. W tej naturalnej, rozluźnionej, ale pełnej uwagi pozycji możemy rozpocząć medytację od jakiegoś fragmentu Pisma Świętego, który przychodzi nam na myśl, czy, jeśli wolimy, możemy przeczytać fragment z Biblii lub innej książki zawierającej prawdy duchowe. Czasem wystarczy nam tylko jeden paragraf, a innym razem potrzebujemy przeczytać dziesięć stron, zanim jakaś szczególna myśl przyciągnie naszą uwagę. Gdy to nastąpi, zamknijmy książkę i weźmy tę myśl do medytacji. Myślmy o tym; trzymajmy ją przed sobą; powtórzmy ją w myśli. Zapytajmy się: Dlaczego ten szczególny fragment przyszedł do mnie? Czy ma to jakieś wewnętrzne znaczenie? Jakie ma to dla mnie znaczenie akurat teraz?
W dalszym ciągu medytacji jakieś inne stwierdzenie może zwrócić naszą uwagę. Przyjrzyjmy się obu tym myślom: Czy istnieje między nimi jakiś związek? Czy mają ze sobą coś wspólnego? Dlaczego ten fragment pojawił się po poprzednim? Teraz prawdopodobnie już trzecia, a potem czwarta myśl pojawi się i wszystkie przyjdą z tego samego źródła – naszej własnej świadomości. W tym krótkim okresie medytacji, który trwał około minuty, doświadczyliśmy Boga ujawniającego Siebie samego; otworzyliśmy się na boską Inteligencję i Miłość. To właśnie jest Słowo Boga, które jest żywe, ostre i pełne mocy.
Będąc w stanie doznać chociaż jednego stwierdzenia prawdy pojawiającego się z głębi naszej własnej istoty mamy dowód na to, że dosięgneliśmy w pewnym stopniu realizacji Boga. Spokój i cisza zstąpiły na nas i wezbrało w nas poczucie dobrostanu i bezpieczeństwa. Ta forma medytacji, gdy praktykowana rzetelnie, otwiera naszą świadomość, pozwalając Bogu funkcjonować w naszym życiu, umożliwiając, by Chrystus żył naszym życiem – ale musi być praktykowana. Trzeba więc koniecznie wrócić do naszej medytacji przy pierwszej nadarzającej się sposobności i powtórzyć cały proces w ciągu dnia i ponownie wieczorem. Może się okazać, że nie jesteśmy w stanie przespać nocy bez budzenia się. W środku nocy pojawi się rozkaz: "Medytuj ".
Te okresy ciszy, refleksji, introspekcji, medytacji i ostatecznie komunii przygotowują nas do otrzymania wewnętrznej łaski. Nawet jeżeli wydaje się, że nie czynimy żadnego postępu w tych trzy- czy czterominutowych okresach medytacji w ciągu dnia i nocy, nawet jeżeli wydaje się, że nie czujemy żadnej reakcji, nie zniechęcajmy się, ponieważ nie jesteśmy w stanie ocenić skutków naszego wysiłku po jednym okresie medytacji, a nawet tygodniu czy miesiącu praktykowania. Oczekiwanie natychmiastowych rezultatów medytacji byłoby tym samym, co oczekiwanie, że będzie się grało Bacha czy Beethovena po pierwszej lekcji muzyki. Czyż nie byłoby absurdem desperacko zrezygnować po pierwszych sześciu godzinach ćwiczenia gamy; ponieważ nie osiągnęliśmy sprawności w sztuce, która wymaga wysokich umiejętności technicznych? Gdybyśmy byli zainteresowani w osiągnięciu mistrzostwa w tej sztuce, wiedzielibyśmy, że w momencie, gdy zaczęliśmy ćwiczenie gamy, coś miało miejsce tak w umyśle, jak i w mięśniach. Czasem dopiero po całym roku praktyki nabywa się pewnych umiejętności. Ostatecznych osiągnięć nie możemy mierzyć na podstawie godzinnych, dziennych czy miesięcznych okresów ćwiczeń.
Tak samo z medytacją. Początek miał miejsce w momencie, gdy po raz pierwszy zamknęliśmy oczy i zdaliśmy sobie sprawę:
Poszukuję łaski Boga; poszukuję Słowa, które pochodzi z ust Boga. Ponieważ nie wiem, o co się modlić, nie modlę się o nic z tego świata. Słucham Twego głosu. Czekam na Twoje Słowo.
Taka forma medytacji powtarzana tuzin razy w ciągu dnia mogłaby w ostateczności zmienić całe nasze życie i nie jest wykluczone, że zmiana ta dałaby się zauważyć już po miesiącu. Za każdym razem, gdy kierujemy naszą uwagę do ośrodka w nas, stwierdzamy, że sami z siebie nic nie możemy; poszukujemy królestwa wewnątrz. Jest to prawdziwa pokora, prawdziwa modlitwa i uznanie nicości ludzkiej wiedzy, ludzkiej mocy i siły. Jest to uznanie, że wiedza, moc i siła pochodzą z Nieskończonego Niewidzialnego. Te okresy ciszy wytwarzają atmosferę Ducha, w której aktywność Ducha, bez naszej wiedzy, czy jakiejkolwiek świadomości tego, podąża przed nami, czyniąc pustynię kwitnącą jak róża.
A oto przykład prostej formy medytacji, w której zaczynamy z myślą centralną, tematem czy cytatem, rozważając go do momentu, gdy zostaje ujawnione wewnętrzne znaczenie:
Sam z siebie nic nie mogę… Ojciec wewnątrz mnie wykonuje pracę. Znaczenie pierwszej części staje się od razu widoczne; ale co należy rozumieć przez stwierdzenie, że Ojciec wewnątrz mnie wykonuje pracę? Czym jest Ojciec wewnątrz mnie? Kim jest Ojciec wewnątrz mnie? Wiemy, że gdy Jezus uczynił to stwierdzenie, odnosiło się ono do Boga. Musi więc znaczyć, że Bóg wewnątrz mnie wykonuje pracę. Jezus powiedział, że jest to twój ojciec i mój. Zdaje się on mówić mi, że istnieje Bóg-moc – coś wewnątrz, co wykonuje pracę. Ten sam Ojciec, który był w Chrystusie Jezusie, znajduje się we mnie. Ten Ojciec wewnątrz mnie, ten On, większy jest niż ten, który jest w świecie, większy niż problemy świata. Życie, inteligencja i Wiedza, które są wewnątrz mnie, są większe niż ten, który jest w świecie. Większy niż moi wrogowie większy niż moje schorzenia, większy niż moja ignorancja, większy niż moje lęki, wątpliwości, nawet niż moje grzechy.
"Wszystko mogę poprzez Chrystusa, który mnie wzmacnia." Chrystus jest Ojcem wewnątrz mnie, mocą boską wewnątrz, o której Jezus powiedział: "Nigdy mnie nie opuści, nigdy mnie nie porzuci." Ojciec wewnątrz, Chrystus, który mnie wzmacnia, nigdy mnie nie opuści ani nie porzuci. Zanim był Abraham, Ojciec ten był wewnątrz mnie i pozostanie ze mną aż do skończenia świata. Jest to Obecność i Moc, która była ze mną od zarania dziejów, nawet wtedy, gdy Jej nie znałem, była ze mną i będzie na wieczność.
Będzie ze mnę bez względu na to, gdzie jestem: gdy pościelę sobie w piekle… gdy idę przez dolinę śmierci.:. Ojciec ten jest zawsze ze mnę. Jest to Obecność, która nigdy mnie nie opuszcza, Moc, która mnie zawsze wzmacnia, która kroczy przede mną wyprostowując krzywe i wygładzając ostre miejsca. Czuję Twoją dłoń w mojej. Wiem, że istnieje Moc, która wszystko może. Wiem, że istnieje Obecność, która może żyć moje życie za mnie, podejmować moje decyzje i wskazywać mi drogę. Całe królestwo Boga jest wewnątrz mnie. Nigdy mnie nie opuścisz ani mnie nie porzucisz. Nigdy nie zwątpię w Twą Obecność. Wszystko to objawiłeś mi ze mnie samego.
Dzięki Ci, Ojcze, że ukryłeś to przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś mnie, niemowlęciu w prawdzie, raczkującemu na drodze duchowej.
Praktyka rozważania cytatów z Pisma Świętego nie wydaje się zbyt trudna dla początkującego ani zbyt prosta dla zaawansowanego studenta. Jak w powyższym przykładzie centralna myśl czy fragment został użyty do zrozumienia jego wewnętrznego znaczenia i wyjaśnienia, a nie jedynie jako cytat czy metafizyczny slogan. Te początkowe formy medytacji trzeba rozumieć i praktykować, zanim się przejdzie do wyższych, bardziej skomplikowanych jej rodzajów.
Pamiętajmy, że naszym celem jest rozwinięcie receptywności na łagodny, cichy głos. W medytacji nie rozważamy problemów, lecz skierowujemy uwagę do wewnątrz i czekamy, czekamy, czekamy. Czekamy przez trzy, cztery czy pięć minut. Jeżeli pod koniec tego czasu nie odczuliśmy żadnej reakcji wewnątrz, wstajemy i wracamy do naszych obowiązków. Godzinę czy dwie później ponownie medytujemy, oczekując w ciszy czekając, aż głos Boga odezwie się wewnątrz nas. Myśli, które przemykają przez umysł, nie dotyczą nas, ani nas nie interesują. Czekamy, aż odczujemy poruszającą się w nas aktywność Chrystusa. Jeżeli w ciągu trzech czy czterech minut nie odczujemy dotknięcia Chrystusa, wracamy do naszych dziennych zadań, by dwie czy trzy godziny później ponowić medytację. Jeżeli okaże się to konieczne, utrzymamy taką praktykę przez lata i gdy będziemy w tym wytrwali, nadejdzie dzień, kiedy pojawi się wewnętrzna reakcja, która nas upewni, że znajduje się wewnątrz nas to, co Mistrz nazywał Ojcem, co Paweł znał jako "Chrystus".
Początkujący powinni medytować trzy razy dziennie, a gdy nie jest to możliwe, co najmniej dwa razy, rano i wieczorem. Dla nikogo nie powinno stanowić to trudności, bo każdy z nas rano wstaje i wieczorem kładzie się do łóżka. Każdy może więc znaleźć kilka minut rano i wieczorem, nawet gdyby nie był w stanie wygospodarować jeszcze jednej minuty więcej w ciągu doby. Pilni studenci jednak zawsze znajdą czas w ciągu dnia na dodatkowy okres medytacji. Stopniowo te okresy staną się w życiu naszym rutyną, gdzie do reguły należy medytowanie co godzinę o każdej porze dnia i nocy, choćby tylko przez pół sekundy czy przez kilka minut, nawet w środkach lokomocji lub przy wykonywaniu jakiejś pracy domowej. Tak więc uczymy się otwierać naszą świadomość choćby nawet na sekundę, by znaleźć się w stanie receptywności.
Weźmy dla przykładu jakikolwiek aspekt prawdy duchowej. Może nim być termin "światło". Istniało wiele osób, które mogłyby być nazywane "światłem świata". Takim światłem był Jezus, jak również Eliasz, Paweł i Jan. Ale co rozumiemy przez określenie "światło świata"? Zwróćmy się do Ojca z prośbą o rzucenie światła na temat "światła". W miarę wyrabiania w sobie słuchającego ucha ukazane nam zostanie duchowe znaczenie zamiast dosłownego, podawanego przez słowniki czy zinterpretowanego przez jakiegoś metafizycznego autora. Tak więc będziemy mieć nasze własne, dane nam przez Boga światło na temat "światła".
Prawdopodobnie sens słowa "Dusza" nie jest jasny. Nieliczni tylko wiedzą, co Dusza naprawdę znaczy; stanowi to jedną z najgłębszych tajemnic mądrości duchowej. By to zrozumieć, zwróćmy się do Ojca o objawienie nam istoty Duszy. Wcześniej czy później, w miarę osiągania stanu receptywności, ujawnione nam zostanie znaczenie istoty Duszy. W ten sposób uczymy się postępować z jakimkolwiek słowem czy tematem, którego zrozumienia szukamy: poprzez czekanie w stanie otwartości na światło, by spłynęło i ujawniło nam jego znaczenie. Większości z nas znajomy jest cytat: "Łaska moja jest dla ciebie wystarczająca". Znamy te słowa, ale będą one miały znikome albo żadne znaczenie dla naszego życia, chyba że ich wewnętrzny sens zostanie nam ujawniony w medytacji. Jedynie wówczas słowa te ożyją dla nas i staną się Słowem. Budząc się rano powinniśmy świadomie przypomnieć sobie stwierdzenie, że łaska boska wystarczy nam we wszystkim. Nie powtarzajmy go w kółko jako bezmyślną recytację, ale przyjmujmy stwierdzenie to do świadomości, zastanawiając się nad nim:
Łaska twa jest dla mnie wystarczająca – Twoja łaska tak, Ojca łaska wewnątrz mnie. Ojciec znajduje się wewnątrz mnie i jest to łaska Ojca, która we wszystkim mi wystarczy. Teraz już wiem, czyja jest to łaska; ale czym jest łaska? Co rozumiemy przez łaskę? Czym to jest?
Dopiero po dwóch lub trzech minutach możemy zauważyć, że "Twoja łaska" nie jest czymś odległym, ale znajduje się w nas. Może to być wszystko, co ujawni się nam w tym momencie. Jednakże dwie czy trzy godziny później świadomie przywiedziemy na pamięć to stwierdzenie. Tym razem przypomni nam się, że braliśmy pod uwagę słowo "łaska". Wkrótce zdamy sobie sprawę, że jest to określenie daru Boga, czegoś, co pochodzi od Boga, bez naszego udziału, wysiłku czy starań. Jest to coś, co pojawia się niezależnie od naszego osobistego wysiłku. Tak więc łaska, która ma być nam wystarczająca we wszystkim, stanowi aktywność Boga wewnątrz nas.
W medytacji znaczenie łaski może zostać ujawnione niektórym w jeden sposób, a innym w sposób całkowicie odmienny. Za każdym razem jednak może to nastąpić z taką siłą, jakby otworzyły się wrota niebios i błogosławieństwo wylało "w przeobfitej mierze". Każdemu zostanie wyjawione coś innego.
Przy poważnym podejściu będziemy przywodzić do świadomości stwierdzenie: "Łaska moja jest dla ciebie wystarczająca" wiele razy podczas dnia. Przebywanie w tym stwierdzeniu prawdy pociągnie za sobą medytację, zgodnie z jedną z najważniejszych nauk danych kiedykolwiek rasie ludzkiej: „Jeżeli przebywasz we mnie, a moje słowa przebywają w tobie, poproś, o co chcesz, a będzie ci to dane”. Ożywiając stale Słowo w naszej świadomości, rozważając je cztery, pięć, osiem, dziesięć, dwanaście razy dziennie, a także budząc się w środku nocy, przekonamy się, że będziemy medytować. Pozwólmy, by Słowo prawdy żyło w nas, a Chrystus stanie się aktywnością naszej świadomości.
Czym jest Chrystus? Jeżeli rzeczywiście pragniemy się dowiedzieć, czym jest Chrystus, zacznijmy od tego pokornego stwierdzenia: "Ojcze, tak niewiele wiem o Chrystusie; pozwól mi zrozumieć Chrystusa." Zamknijmy następnie oczy i skupmy uwagę na pojęciu Chrystusa. Za każdym razem, gdy umysł zaczyna się rozpraszać, łagodnie nakierujmy na Niego uwagę. Utrzymajmy ją skupioną na Chrystusie. W końcu uchwycimy wizję prawdziwego znaczenia, czym jest Chrystus. Znaczenia, którego nikt inny nigdy nie zdoła nam wyjaśnić, ale my będziemy je znali. Chrystus stanie się obecnością w naszej świadomości. Będzie On potęgą, wpływem, bytem, a jednocześnie czymś, czego nie będziemy w stanie zdefiniować. Bez względu na to, co moglibyśmy powiedzieć o Chrystusie, nie byłby On tym.
W pewnym momencie jednak, gdy wytrwamy w tej medytacji, Chrystus ożywa w naszym sercu i słyszymy:
Nigdy cię nie opuszczę. Tak jak byłem z Mojżeszem, będę i z tobą. Gdziekolwiek byś poszedł, pójdę z tobą. Będę tam gdzie ty. Pamiętaj jedynie, by Mnie szukać; oczekuj Mnie. Nie oglądaj się na żaden znak. Nie patrz na nic na zewnątrz. Szukaj tylko Mnie. Jeśli wypatrujesz tylko Mnie, kiedyś, gdy będziesz myślał, że potrzebujesz wody, wydobędzie się ona ze skały, gdy będziesz myślał, że potrzebujesz pożywienia, przyjdzie ono z nieba – ale nigdy tego nie szukaj. Jest to grzech – szukanie tego. Szukaj jedynie Mnie. Kroczę obok ciebie. Siedzę wewnątrz ciebie. Spoczywam w twoim sercu. Znajduję się w twoim umyśle, w twojej świadomości. Jestem tutaj, w twych objęciach, w koniuszkach twych palców. Czujesz Mnie? Jestem z tobą. Podążam przed tobą, by wyprostować spaczone miejsca. Nigdy cię nie opuszczę. Zwróć się do Mnie, i bądź zbawiony. Szukaj Mnie a będziesz znaleziony i wszystko inne będzie ci dane. Szukaj Mnie.
W momencie, gdy świadomość ta staje się naszą, przejawiamy stwierdzenie Pawła: "Ja żyję, nie ja jednak, ale Chrystus żyje we mnie." Wtedy atmosfera Chrystusa jest zawsze z nami i sama nasza fizyczna obecność staje się błogosławieństwem dla każdego, kogo spotykamy. Dlatego, że jesteśmy? Nie, dlatego, że Chrystus jest światłem naszej istoty. Drogą do Niego jest modlenie się bez ustanku. Świadomie otwieramy się na realizację Chrystusa, aż do czasu, gdy nadchodzi moment, kiedy ani ty, ani ja nie musimy już tego czynić świadomie, ponieważ nie ma już ciebie ani mnie, żeby to czynić. Zwróć się do Mnie, Chrystusa, i bądź zbawiony.