Kopalnia Habersam jest duża – wyjaśnił Gunther. – Wiem to na pewno. Byłem jej dozorcą do czasu, kiedy przybyli tam esesmani.
Wyciągnął plan kopalni i rozłożył go na stole, wokół którego siedzieli Morgen, Ridgeway, Zoe, dwaj ludzie Morgena oraz George Stratton z zabandażowaną głową; efekt walki z ludźmi księdza. Tyle że i trzej mężczyźni Morgena mieli na sobie bandaże. No i nie byli szczęśliwi z przyłączenia się do nich Amerykanina. Gotowi byli zlikwidować Strattona, na szczęście Zoe i Seth zaręczyli za niego.
– Uratował nam życie – zapewnił Seth Morgena i opowiedział o tym, co wydarzyło się w limuzynie w Marina Del Rey, a Zoe, jak agent NSA ocalił jej życie w Zurychu.
– Wydaje się pan niezwykle przydatny, panie Stratton – oznajmił Morgen. I zgodził się, choć bez entuzjazmu, by Amerykanin dołączył do ich zespołu.
Siedzieli teraz przy stole, planując dotarcie do kopalni. Mieli udać się po Całun oraz Pasję Zofii w dzień Bożego Narodzenia.
– Nasze poświęcenie będzie naszą celebrą – skomentował Morgen.
Gunther wyjaśnił, jak on oraz kilka innych osób, bez Morgena, pracowali przez kilka lat nad przebiciem przejścia z sąsiedniej opuszczonej kopalni do podziemnych korytarzy w górze Habersam.
– Wejście do kopalni Habersam zostało do tego stopnia zawalone, że utorowanie drogi wymagałoby ogromnego wysiłku, ciężkiego sprzętu oraz materiałów wybuchowych. Z oczywistych względów nie chcieliśmy ściągać na siebie uwagi, podejmując działania na tak dużą skalę.
– Nie wspominając już o kosztach – dodał Morgen. – Koszty takiej operacji byłyby ogromne.
Gunther przytaknął.
– Mieszkałem tu przez całe życie i pracowałem w niemal każdej kopalni stąd do Bad Ischl. Góry są tutaj podziurawione kopalniami jak pszczeli wosk, a jest ich tu tyle, że wiele nie zostało nawet naniesionych na mapy.
Gunther potrzebował niecałego roku na odnalezienie najodpowiedniejszej. Musiała być opuszczona, żeby mogli pracować, nie ściągając niczyjej uwagi. Musiała być odpowiednio blisko kopalni Habersam, żeby garstka ludzi, pracujących w ograniczonym czasie, mogła przekopać chodnik łączący je ze sobą. Zadanie to zajęło Guntherowi i grupie jego współpracowników ponad dziewięć lat.
– Ale jeśli już zdołaliście przekopać się do tej kopalni, dlaczego nie wynajęliście jakiegoś kasiarza lub kogoś w tym rodzaju, żeby od razu wydobyć Całun? – zapytał Seth.
Nic nie mówiąc, Gunther sięgnął do czarnej metalowej kasetki i wyciągnął z niej niedużą oprawioną książeczkę. Pokazał ją wszystkim, żeby dobrze widzieli.
– Dobry sierżant von Halbach poinformował ojca Morgena o rozbudowanym systemie zabezpieczeń, o minach i pułapkach przygotowanych na drodze do skarbca – wyjaśnił.
– Na dodatek – dorzucił Morgen – nie tylko sam skarbiec został tak zaprojektowany, by uniemożliwić wejście niepowołanej osoby, ale – o czym powiadomił mnie von Halbach – zabezpieczeniem są też mechanizmy, które zniszczą Całun oraz Pasję, zanim dostaną się w niepowołane ręce.
A to jest klucz – podjął temat Gunther, kartkując stronice książeczki. – Strona po stronie jest tu napisane, jak uniknąć, rozbroić lub rozmontować poszczególne mechanizmy pułapki. Włącznie z procedurą wejścia do sejfu.
– Ale materiały wybuchowe czy trucizny… czy cokolwiek, czego użyto, w ciągu czterdziestu lat z pewnością uległy już rozkładowi i zniszczeniu – zasugerowała Zoe.
Seth pokręcił przecząco głową.
– Ludzie wciąż giną od niewypałów z okresu II wojny światowej.
Gunther przytaknął.
– Pani mąż ma rację, pani Ridgeway. Poza tym gazy trujące produkowane przez nazistów, takie jak paralityczno-drgawkowe, na przykład tabun, czy bomby z bakteriami wąglika wciąż mają taką samą siłę rażenia jak kiedyś i są prawdopodobnie tysiąc razy groźniejsze z uwagi na to, że ich metalowe obudowy i pojemniki w dużej mierze przerdzewiały. Nie, naziści produkowali bardzo dobrą broń. Powinniśmy spodziewać się, że większość z tych zabezpieczeń wciąż jeszcze stanowi zagrożenie.
Zoe wzdrygnęła się.
– Zakładam więc, że któryś z was – Seth spojrzał na Gunthera – jest ekspertem w dziedzinie materiałów wybuchowych i urządzeń z okresu II wojny światowej?
Zapadło wymowne milczenie, Gunther spojrzał na Morgena, a Morgen przełknął ślinę.
– Obawiam się, że ten człowiek zginął w Amsterdamie – wyznał. – Zmarł w parku na pana rękach…
– Dowiedziałem się nieco o materiałach wybuchowych – powiedział Gunther – kiedy byłem odpowiedzialny za kopalnie. Ale ekspert? Raczej nie, panie Ridgeway.
– Dlatego właśnie chcielibyśmy, żeby towarzyszył pan nam w jutrzejszej wyprawie do kopalni – powiedział Morgen do Setha. – Rozumiem, że pan, doświadczony policjant, miał do czynienia z materiałami wybuchowymi. To oraz fakt, że jest pan młody i silny.
– Nie, Seth! – wykrzyknęła Zoe. – Przeszliśmy już dostatecznie dużo. Niech sami się tym zajmą.
Morgen spojrzał na nią zatroskanymi oczami.
– Pragniemy… możemy… pomóc oczyścić pańskie nazwisko, sprawić, że wycofane zostaną kryminalne zarzuty, jakie ciążą na panu. I to bez względu na zakończenie jutrzejszej misji.
Przełknął ślinę, spojrzał na Setha, potem ponownie na Zoe.
– Nie ma wątpliwości, że nie będzie pan w stanie odrzucić oskarżeń, jeśli nie zdołamy przedstawić dowodów, które w tej chwili znajdują się w kopalni.
Przerwał, niczym obrońca, pozwalający sędziom zrozumieć sens przekazanej informacji.
– Jednakże bez Całunu oraz Pasji Zofii pańskie zeznania w tej kwestii zostaną odrzucone jako kłamstwa i fantazje. Będą zbyt niewiarygodne… jeśli nie zostaną poparte jakimiś dowodami. I resztę życia spędzi pan w więzieniu albo ukrywając się.
Wstał, obszedł stół dookoła i stanął obok Setha i Zoe.
– Pańska pomoc znacznie zwiększy nasze szanse na sukces i jednocześnie poprawi pańskie widoki na oczyszczenie z wszystkich zarzutów. Z drugiej natomiast strony, jeśli po niesiemy fiasko… – Wzruszył ramionami.
Seth poczuł nagle ogromny ciężar, jaki spadł na jego barki.
– Czy mogę przemyśleć sprawę do jutra rana?
– Oczywiście – zgodził się Morgen. – Ale musi tu pan zostać z nami, bo będziemy analizować plan. Dobre przygotowanie pozwoli nam ocalić jutro życie. Przygotowanie, lut szczęścia oraz modlitwa.