Rozdział 108

Winda Strathmore’a szybko zjeżdżała w dół. Susan chciwie wciągała w płuca świeże powietrze. Wciąż była oszołomiona. Gdy winda zwolniła, na wszelki wypadek oparła się o ścianę. Chwilę później rozległ się lekki zgrzyt mechanizmu i wagonik ruszył znowu, tym razem poziomo. Susan czuła, jak przyśpiesza. Jechała w kierunku głównego budynku NSA. Wreszcie winda się zatrzymała i drzwi same się otworzyły.

Susan wyszła do ciemnego betonowego korytarza. Zakasłała. Znalazła się w jakimś tunelu, niskim i wąskim. Zauważyła na podłodze podwójną żółtą linię, która ginęła gdzieś w ciemnościach.

Podziemna autostrada…

Ruszyła tunelem, opierając się ręką o ścianę. Drzwi windy znów się zamknęły. Po raz kolejny otoczyły ją ciemności.

Cisza.

Nie słyszała żadnych dźwięków poza szumem, który wydawał się wzmagać.

Nagle jakby zaczęło się przejaśniać. Ciemności przerzedziły się, było już tylko szaro. Widziała ściany tunelu. Wtem zza rogu wypadł mały pojazd. Światło reflektorów zupełnie ją oślepiło. Susan stanęła pod ścianą i zasłoniła oczy ręką. Poczuła powiew powietrza i pojazd przejechał obok niej.

Chwilę później usłyszała pisk opon. Szum znów zaczął się zbliżać. Tym razem pojazd jechał tyłem. Kierowca gwałtownie zahamował tuż przy niej.

– Pani Fletcher! – wykrzyknął ze zdumieniem.

Susan przypatrywała się mężczyźnie siedzącemu w elektrycznym wózku golfowym. Miała wrażenie, że już go gdzieś widziała.

– Chryste – westchnął. – Nic pani nie jest? Myśleliśmy już, że pani nie żyje.

Susan patrzyła na niego zupełnie zaskoczona.

– Chad Brinkerhoff – przedstawił się, przyglądając się wstrząśniętej Susan. – Osobisty asystent dyrektora.

– TRANSLATOR – z trudem wyjąkała Susan.

– Wiemy – kiwnął głową Brinkerhoff. – Proszę wsiadać.


Snop światła reflektora padał na betonową ścianę.

– W głównym banku danych jest wirus! – wykrzyknął Brinkerhoff.

– Wiem – Susan usłyszała własny szept.

– Potrzebujemy pani pomocy.

– Strathmore… – Susan z trudem powstrzymywała łzy. – On…

– Wiemy – przerwał jej Brinkerhoff. – To on ominął filtry Gauntlet.

– Tak… i… – słowa uwięzły jej w gardle. On zabił Davida!

– Już prawie jesteśmy na miejscu. – Brinkerhoff położył dłoń na jej ramieniu. – Proszę się trzymać.


Szybki wózek Kensington objechał róg i zatrzymał się z poślizgiem przy wejściu do ciemnego korytarza, odchodzącego w bok od tunelu i oświetlonego słabymi czerwonymi żarówkami.

– Chodźmy – powiedział Brinkerhoff i pomógł jej wysiąść.

Poprowadził ją przez korytarz. Szła za nim jak we mgle. Nagle korytarz zaczął stromo opadać. Chwyciła się poręczy i szła za Chadem. Zrobiło się chłodniej. Wciąż szli w dół.

W pewnym momencie korytarz się zwęził. Usłyszeli za plecami tupnięcia butów. Ktoś szedł szybkim, zdecydowanym krokiem. Stuk obcasów stawał się coraz głośniejszy. Brinkerhoff i Susan zatrzymali się i odwrócili.

Zbliżał się do nich potężnie zbudowany Murzyn. Susan nigdy go jeszcze nie widziała. Stanął obok i zmierzył ją przenikliwym spojrzeniem.

– Kto to? – zapytał.

– Susan Fletcher – odpowiedział Brinkerhoff.

Potężny mężczyzna uniósł brwi. Nawet ubrudzona sadzą i mokra, Susan zrobiła na nim wrażenie.

– A komandor? – spytał.

Brinkerhoff potrząsnął głową.

Mężczyzna milczał. Patrzył przez chwilę gdzieś w bok, po czym znów zwrócił się do Susan.

– Leland Fontaine – przedstawił się, podając jej rękę. – Cieszę się, że nic się pani nie stało.

Susan patrzyła na niego zupełnie zaskoczona. Wiedziała, że wcześniej lub później pozna dyrektora, ale nie tak wyobrażała sobie to spotkanie.

– Chodźmy, pani Fletcher – powiedział Fontaine i wskazał jej drogę. – Potrzebujemy wszelkiej możliwej pomocy.


W czerwonym świetle przy końcu tunelu Susan dostrzegła stalową ścianę, zagradzającą im drogę. Fontaine podszedł do elektronicznego panelu i wpisał kod, po czym przyłożył prawą dłoń do niewielkiej szybki. Błysnął flesz. Po chwili potężne drzwi przesunęły się w lewo.

W NSA było tylko jedno pomieszczenie stanowiące jeszcze większą świętość niż Krypto. Susan wyczuła, że właśnie do niego wchodzi.

Загрузка...